Przygotowania nad Vencer Sarthe dobiegły końca. Producent utrzymuje, że ich pojazd jest gotowy i w już 2015 roku będzie można go sobie kupić. Nowy gracz na rynku supersamochodów?1

Bardzo lubię gdy pojawia się jakiś nowy producent i chce pokazać na co go stać przedstawiając jakiś supersamochód. Zastanówmy się. Obecnie na rynku możemy kupić Ferrari, Lamborghini, Maserati, Pagani, Porsche i McLarena. Pozostali producenci, albo ograniczają się do jednego modelu jak SLS, R8, czy GT-R lub nie mają nic do zaproponowania bogatym klientom chcącym pojeździć trochę szybciej. Często jednak słyszymy o zupełnie nowych markach, które usiłują wprowadzić jakieś superauto na rynek. Ile było nagłówków w prasie motoryzacyjnej o „nowym królu supersamochodów” lub „pojawieniu się pogromcy Bugatti Vayrona”? Sporo, wiem bo sam takie dawałem pisząc dla innych tytułów. Kiedyś nawet natknąłem się na markę oferującą samochód będący w stanie pojechać ponad 500 km/h. Szkoda, że nikt go nie kupił i nie sprawdził. Niestety jest jeden problem z tymi wszystkimi autami. Poza krótką notką w prasie nic nigdy o nich dalej nie słyszałem. Ich opis brzmiał całkiem nieźle, ale brak było realizacji dalszych planów. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Wystarczy, że w tym miejscu przytoczę naszą polską Arrinere, o której już dawno zapomnieliśmy a swego czasu było głośno. Że Lee Noble, że silnik od Corvetty, że osiągi na poziomie włoskich supersamochodów. Co z tego jak to auto nigdy nie powstało i prawdopodobnie nigdy nie powstanie. A nawet jeśli, to w momencie produkcji jego konstrukcja będzie już przestarzała.

3

W przypadku Vancer Sarthe pewnie będzie bardzo podobnie. Producent rozpoczął prace nad autem w 2010 roku. Dwa lata później pokazał publiczności kilka fotek swojej pracy, a w 2013 roku w Monaco pokazał wersję przedprodukcyjną. Jak sam twierdzi od wersji z 2013 roku do chwili obecnej dużo się w samochodzie zmieniło. Od elementów stylistycznych, przez silnik aż do osiągów. Obecnie Sarthe jest już skończony, ale kupić go będzie można dopiero w 2015 roku za ponad 270 tysięcy euro.

2

Podczas zmian poczynionych w latach od początku konstruowania Sarthe do chwili obecnej mówi się o nowym osprzęcie silnika, automatycznym tylnym spojlerze i przednim splitterze. W środku nie ma zbyt wiele. Panele z włókna węglowego, dodatki ze skóry i alcantary oraz wielofunkcyjny wyświetlacz.

Aby Vancer Sarthe mógł dotrzymać tempa konkurencji, inżynierowie zdecydowali się na doładowany widlasty silnik o pojemności 6,3 litra i ośmiu cylindrach. Parametry jednostki to 622 KM przy 6 500 obr./min. i 838 Nm przy 4 500 obr./min. Auto przyspiesza do pierwszej setki w 3,8 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 338 km/h.

7

Z dalszych ciekawostek technicznych producent podaje, że supersamochód ma wielowahaczowe zawieszenie i dość lekką konstrukcje. Auto waży 1390 kilogramów. Rozkład masy jest w stosunku 45 procent przód i 55 procent tył. Wymiary to 4515 mm długości, 1985 mm szerokości i 1190 mm wysokości. Rozstaw osi mierzy 2791 mm.

Tym razem mam jednak nadzieję, że o Vancerze Sarthe jeszcze kiedykolwiek usłyszymy i nie podąży on śladami innych niszowych supersamochodów. A może wezmą go o Top Gear? Oby tylko nie pokazał się podobnie jak Zenvo ST1.