Im dłużej patrzę się na fotki nowego Astona Lagonda, tym bardziej się do niego przekonuję. Lubię luksusowe sedany z bajerami, ale ten podoba mi się wyjątkowo. Jeszcze te zdjęcia. Chyba na niego zachoruję.Legonda

Duże i bogate limuzyny są fajne, ale jakoś brak im tej świeżości. To chyba ze względu na to, że produkują je głównie Niemcy, którym no cóż. Brakuje odrobiny polotu. Kolejne odmiany Beemek i Merców z najwyższych półek już nie robią na mnie takiego piorunującego wrażenia. Fakt, pisze się o tym na różnych portalach, ale to chyba głównie ze względu na dziennikarski obowiązek poinformowania świata o nowej esce lub siódemce. Bowiem głównie one kojarzą się nam z luksusowymi samochodami.

6

Jednak jak chcemy podróżować w luksusie i poczuć się nieco inaczej, trzeba się już trochę wysilić. Fajnie, że w ogóle są inni producenci oferujący konkurencyjne auta do tych niemieckich. Bardzo spodobał mi się pomysł Maserati z Quattroporte i trochę mniejszym Ghibli. Można zobaczyć w nich nie tylko ładne i drogie auto, ale również ciekawe i nie zalatujące nudą.

1555595654998087466

No i teraz ta Lagonda od Astona. Ma wszystko czego potrzeba. Wielkie połacie drogiej skóry, aluminiowe i drewniane dodatki, które bardzo lubię, masywną konsole centralną i ogromny, 6-litrowy silnik V12 o mocy ponad 600 KM. Oczywiście rozmawiamy też o tylnym napędzie. Do dyspozycji kierowcy służy jeszcze 8-biegowa automatyczna skrzynia. Osiągi w tym momencie schodzą na dalszy plan, ale również są świetne. Tylko 4,2 sekundy do setki.

8

Niestety nie wszystko jest takie piękne jak nadwozie Astona Martina Lagonda. Choć składany będzie ręcznie to dostępny tylko na Środkowym Wschodzie i to w limitowanej serii do około 100 sztuk. No i pewnie będzie kosztował kupę kasy.

522717187907313252