Paris Motor Show otwarte! No może nie dla wszystkich, ale dziennikarze mogli już nacieszyć swój wzrok pierwszymi premierami na tegorocznym salonie. Oglądając fotki z Paryża natknąłem się na taką oto Hondę Civic Type R, która wyróżnia się niecodzienną stylistyką i podobno nadzwyczajnymi osiągami.1

Muszę przyznać, że ten Type R jest wyjątkowo odważny. To nie jest jak u konkurencji skromny napis, jakieś lekko sportowo zarysowane progi, czy kawałek plastiku, który w nieprofesjonalnej literaturze określa się mianem dyfuzora. Tutaj to wszystko oczywiście jest, ale tak wyolbrzymione, że ciężko jest to w ogóle opisać. Wiem, że to tylko koncept, i to już nawet drugi, ale i tak robi wrażenie.

2

Stylistyka przywodzi mi na myśl takie małe plastikowe autka dla dzieci, w których jest mnóstwo spojlerów, progów do samej ziemi i wlotów powietrza. Są wszędzie gdzie się tylko da. W egzemplarzu pokazowym widać dopompowane nadkola, agresywny bodykit, cztery końcówki układu wydechowego i ogromny tylny spojler, który chyba pełni już rolę statecznika.

Ponadto zainteresowało mnie wyzwanie jakie rzuciła Honda. Już dawno oznajmiali, że chcą aby ich Civic był najszybszym autem na Nurburgringu w klasie samochodów z przednim napędem i z tego co widzę rurka im nie zmiękła mimo rewelacyjnego czasu Leona Cupry. Zobaczymy, trzymam kciuki za ich wynik.

5

O wynik na torze zadba 280-konny, 2-litrowy silnik 4- cylindrowy będący w stanie rozkręcić się do 7 tysięcy obrotów na minutę. Niestety brak informacji o choćby przewidywanych osiągach auta, ale parametry są porównywalne do sportowego Leona. Przewagą Hondy ma być zawieszenie. Po pierwsze Type R dostanie układ ze skrętną osia, a po drugie japońscy inżynierowie pracują nad czymś o nazwie Adaptive Damper System. W skrócie jest to system o czterech nastawach zawieszenia przedniego i tylnego, który jak podaje Honda działa w mgnieniu oka i na wszystko reaguje całkowicie sam.

Moim zdaniem jednak nie wszystko gra w tej Hondzie. Wiem, że wcześniej pochwaliłem Type R za tą całą pokręconą stylistykę, ale wydaje mi się, że może być ona przeszkodą dla wielu klientów. W końcu hothatche kupuje się nie z myślą tylko o torach wyścigowych, ale również o codziennym użytkowaniu. I tu się pojawia główny problem. Kto wyjedzie czymś takim na ulicę, aby dojechać na świąteczne rodzinne spotkanie? Kryzys wieku średniego?