Już dawno słyszałem o samokierujących się pojazdach. A to Google coś takiego miało, a to BMW niegdyś na torze Top Gear prezentowało swoje możliwości, a teraz przyszła kolej na Audi RS7 szalejące po Hockenheim również bez kierowcy. Tylko po co?1

Do prawdy nie rozumiem tej całej napinki na stworzenie samochodu, w którym wszyscy byliby pasażerami, natomiast nikt nie byłby kierowcą. Ciągle się tym jarają, że komuś udało się zaprojektować taki układ sterowania, że można tylko wgrać do niego trasę i samochód sam jedzie. Nie twierdzę, że jest to łatwe zadanie i pierwszy lepszy nastolatek grający na iPhone, iPodzie lub iCzymśtam jest w stanie powtórzyć wyczyn tych inżynierów, ale mnie dręczy coś innego. Po co oni to robią?

Albo dla kogo? Jeśli ja miałbym dostać takie Audi RS7, które samo by jeździło po torze czy gdziekolwiek indziej, to bym szczerze podziękował. Lubię prowadzić samochody i nie potrzebuję automatycznego pilota. Sam chętnie bym się karnął tym śmiesznie pomalowanym Audi RS7 po Hockenheim niż gapił się i cieszył jak dziecko tym, że auto jeździ samo. Nie po to robiłem prawko i uczyłem się jeździć, aby teraz robił to za mnie jakiś robot. Do tego zmierzacie z tym Audi RS7?

2138280693924775575

Pozostaje jeszcze sprawa pieniędzy wydawanych na tego typu projekty. Wolałbym, aby ktoś wydał tę całą kasę na rozwój tych samochodów, jakieś nowe rozwiązania, ale tylko z kierowcą! Zamiast tworzyć system automatycznego kierowania niech już lepiej ograną te silniki elektryczne a zwłaszcza magazynowanie energii elektrycznej w akumulatorach, bo to jak wiemy leży całkowicie i nie ma mowy o postępie.

Audi dodaje, że „już niedługo wszyscy będziemy pasażerami w swoich autach”. Zastanawia mnie jednak, kto wtedy będzie odpowiadał za wypadki, bo przecież nie możliwe żeby ich w ogóle nie było. Teraz przepisy o ruchu drogowym są tak ułożone, że zawsze jest winny. Nie zależnie jaka jest prawda, to winnego zawsze można znaleźć i to dość szybko. A jak to będzie wtedy? Czyżby rewolucja w przepisach?

12116046652018301320

Jedyną pozytywną cechą tego wynalazku jest to, że jeśli wszyscy bylibyśmy pasażerami, to chyba można byłoby pojechać na imprezę autem, napić się i wrócić również autem. Przecież pasażerowie mogą byś pod wpływem. Ciekawe czy to by przeszło.

Na koniec dodam, że szanuję pracę inżynierów włożoną w ten cały projekt, bo na pewno zadanie przed nimi postawione nie było łatwe, a wykonali je perfekcyjnie. Zauważmy, że samochód jedzie z „prędkościami wyścigowymi” jak określa to Audi. Tor Hockenheim przez Audi RS7 jest pokonany w trochę ponad dwie minuty, a na filmie widać, że kierownica wykonuje bardzo płynne ruchy i nie ma mowy o szarpaniu.

Tylko jeszcze raz pytam. Po co oni to robią?!