Czy kiedykolwiek zobaczymy na własne oczy Citroen C4 Cactus Sport? Prawdopodobnie tylko tutaj i tylko teraz, ale chyba nie ma czego żałować.2

W tej chwili panuje jakaś wszechobecna moda na dopisek „sport”. Wszystko co lepsze, ładniejsze, nowocześniejsze musi zawierać w swojej nazwie ten niedługi wyraz tak jak prezentowany dzisiaj przeze mnie Citroen C4 Cactus Sport. I nie ważne, że do wielu rzeczy ten dopisek wcale nie pasuję, ale przecież nie musi. Marketingowcy dają nam pewną aluzję do sportu a my w to wierzymy i dajemy im zarobić.

1

Pamiętam jak w jednym z odcinków Top Gear prezenterzy nabijali się ze słowa „turbo”. Mówili, że w latach 90-tych wszystko musiało zawierać ten napis i nie mieli na myśli tylko samochodów, w których coś takiego jak turbo faktycznie może być. James May powiedział, że kiedyś nosił okulary z napisem „turbo”. Moim zdaniem teraz przyszła kolej na inne słowo i jest nim właśnie „sport”.

Mamy Range Rovery Sport, niegdyś były nawet papierosy „Sporty”, więc czemu nie dać Citroen C4 Cactus Sport? Ano wyglądałby właśnie tak. Daliby mu jakiś sportowy lakier, trochę zglebili, założyli nowe, rzecz jasna większe koła na niskoprofilowych oponach, wymienili zderzaki na takie narysowane ostrzejszą kreską i obowiązkowo dwie końcówki układu wydechowego się należą. Według mnie autor wizualizacji z Virtuel-Car powinien jeszcze zadbać o plastikową atrapę dyfuzora. W końcu Sport to Sport.

Tak czy inaczej uważam, że Citroen C4 Cactus Sport to głupi pomysł a to dlatego, że ostatnio przejeżdżając koło parkingu pod supermarketem widziałem swobodnie zaparkowanego żółtego Cactusa nie sport. Założę się, że gdyby tam stał jakikolwiek inny samochód to nawet nie odwróciłbym głowy i wolał gapić się w sygnalizator z czerwonym światłem. Cactus przez swoją trochę głupkowatą sylwetkę i śmieszny design przykuł mój wzrok. Widziałem to auto już na jakiś pokazach, ale wiecie jak to jest. Jak widzicie całą halę egzotyków, hostessy i kilka konceptów to taki Cactus w cywilnej wersji trochę nam ginie. W życiu codziennym jednak prezentuje się on zupełnie inaczej i dlatego uważam, że nie trzeba mu montować na klapie bagażnika znaczka „Sport” i większych felg, aby stwierdzić, że to oryginalne auto.