Koenigsegg wpadł na dziwaczny pomysł. Chce dwa razy pobić rekord Nurburgring supersamochodami One:1 i Agera R. Może w szaleństwie jest metoda?2

Pierwsze miejsce na liście czasów z toru Nurburgring to zaszczytne trofeum dla każdego producenta supersamochodów. Jeśli którykolwiek z producentów ustanowi tam jakiś dobry wynik, momentalnie o tym słyszymy w motoryzacyjnych mediach, a pozostali uczestnicy wyścigu szczurów po takiej wiadomości dostają wypieków na twarzy i odgrażają się jak złapani przez policje bandyci na kiepskich filmach kryminalnych.

Obecnie tytuł ten godnie trzyma w rękach Porsche z modelem 918 Spyder i czasem 6:57. Na wieść o tym Ferrari i McLaren dostali białej gorączki, ale z tego co widzę, żaden z nich nie podjął wyzwania. Teraz jednak chce to zrobić Koenigsegg i to aż dwa razy! Plan w istocie jest prosty, ale może wydawać się ciężki do zrealizowania. Jednym słowem Szwedzka marka chce zrobić coś w rodzaju show i na jego koniec pokazać kto tu rządzi.

Koenigsegg chce najpierw wyjechać na Nurburgring supersamochodem Agera R i pobić wspomniane Porsche 918 Spyder. Spoko, błahostka. Następnie na tor wyjedzie Koenigsegg One:1 i pobije wcześniej pobity rekord Agera R. Genialne!

Chciałbym zobaczyć minę kierowcy, przed którym stoi to zadanie gdy się o tym dowiedział. W końcu sprawa musi wyglądać tak. Na ogół gdy kierowca wsiada do auta i ma tylko jeden cel. Jechać na pełnym gwizdku i podbić ustalony czas. Wysiąść, napić się szampana i dostać gratki od innych. Teraz jednak sytuacja jest zupełnie inna. Wsiadając do Agera R musi mieć na uwadze to, że trzeba pojechać cholernie szybko, aby 918 Spyder mogło się schować, ale nie tak cholernie szybko, aby nie móc tego zrobić szybciej w innym aucie. Ogarniacie ten dylemat? Jedzie sobie Agera R i myśli „ A tutaj mu trochę zdejmę z gazu, ale za to w One:1 wcisnę sobie do oporu”.

Jestem bardzo ciekawy rezultatów Koenigsegg. Jeśli zrealizują swoje plany, to moim zdaniem znaczy, że wszystkie inne supersamochody są daleko w tyle za szwedzką marką.