W sieci pojawiła się nowa reklama promująca Lexus CT200h. Marketingowcy uznali, że najlepszym sposobem na polecenie swojego produktu będzie pokazanie swojej wyższości nad konkurencją. Ofiarą padło elektryczne BMW i3.1Lubię tego typu reklamy, gdy jedna firma w zabawny sposób „atakuje” konkurencje. Nie mówię o chamskim mieszaniu z błotem, ale o kulturalnej rywalizacji z odrobiną humoru. Dokładnie tak jak teraz postąpił japoński producent reklamujący swojego Lexus CT200h. W tym celu nagrali niedługi film zatytułowany Dad’chelor Party, którym wyraźnie Lexus zaznacza swoje zalety i przewagę nam teoretycznie konkurencyjnym BMW i3.

http://www.youtube.com/watch?v=NrIAU6r1yjE

Jak widać, moim zdaniem mimo prawdziwości pokazanych zdarzeń, dział kreatywny tej reklamy nie przemęczył się. Ten pomysł, aby pokazać, że hybrydowy Lexus zajedzie dalej niż coś z silnikiem wyłącznie na prąd jest już trochę oklepany i poniekąd można było się tego spodziewać. Z resztą w ten sposób to i Fiata Pandę można by postawić koło jakiejś Tesli i zrobić długodystansowy wyścig.

Można się również przyczepić do tego, że BMW oferuje dwie wersje i3. Faktycznie jedna jest całkowicie elektryczna i służy do krótkich wypadów po mieście, ale jest też opcja hybrydowa, o której jakoś mało się mówi i w reklamie Lexus CT200h nie została uwzględniona. Hybrydowe BMW i3 nie działa jednak w ten sam sposób co większość takich aut na rynku. Tam konstruktorzy zamontowali niewielki silnik 2-cylindrowy od motocykla służący jako agregat wytwarzający prąd, a nie do bezpośredniego napędu kół. Mimo to, jednak zasięg elektryka nie jest imponujący. Producent przewiduje, że taka konfiguracja wystarczy jedynie na 300 km.

Tak czy siak, według mnie reklama promująca Lexus CT200h jest dobra i kulturalnie drwi z BMW i3. Jestem natomiast bardzo ciekawy odpowiedzi ze strony niemieckiego producenta. Na ogół po takich filmach pojawia się mała „wojna” na równie zabawne wideo ze strony konkurencji. Pytanie tylko jak ośmieszyć CT200h?