Maserati Quattroporte GTS przechodzi subtelne zmiany stylistyczne, a ich efekt będziemy mogli zobaczyć podczas Los Angeles Auto Show. Przyznałem się już kilka razy, że kręcą mnie luksusowe, dostojne limuzyny. Ostatnio chodzi mi po głowie Aston Martin Lagonda, ale hmm… to Maserati Quattroporte GTS też jest niezłe.5

Marzy mi się taka limuzyna. Nowoczesna, subtelna, z długą maską i dużym silnikiem o znacznej mocy i takich parametrach, abym spokojnie mógł wciągać nosem te wszystkie tuningowane Civici, nowe hothache i doładowane SUV-y. I to bez napinki. Bez dziecinnego kręcenia silnika, bez zbędnego hałasu, tak normalnie i zwyczajnie. Wciskam gaz, ruszam z pełną gracją, a te wszystkie bachory zwijają się za mną w pocie czoła, a ja w lusterkach przyglądam się ich nędznym zmaganiom. Chciałbym, aby był to sedan. Długi i z eleganckim kufrem. Tak, aby przy otwieraniu bagażnika podnosiła się jedynie tylna klapa, a szyba zostawała w miejscu. W środku marzy mi się jasna skóra. Nie biała, bo zimna w odczuciach i bez emocji, ale jasna kremowa i oczywiście miękka w dotyku. Wszystko to mogłoby być przeplatane drewnianymi wstawkami. Ale nie jakimś tanim plastikowym drewnem z marketu, tylko prawdziwym, z lasu. Producenta poprosiłbym, żeby na skórzanych zagłówkach naniósł swoje logo. Lubię takie detale. Inny kolor nici i wyraźne szwy na fotelach i kierownicy. Wiem, że to ani nie poprawia komfortu, ani nie dodaje nic do szybkości, ale jest miłe dla oka. Wtedy odnoszę wrażenie, że ktoś się starał, że jest to dobra robota. Do dbałości o detale zaliczam jeszcze charakterystyczne, miłe dla zmysłu słuchu dźwięki pochodzące choćby od zamykania drzwi, czy schowa. Nie chce plastikowych trzasków i blaszanych odgłosów walenia jednej części o drugą.

7

A wiecie czego bym sobie nie życzył? Nie przepadam za tymi wszystkimi nowoczesnymi bajerami. Nie musiałbym mieć wielkiego tabletu przykręconego do konsoli centralnej jak w Tesli, dotykowy wyświetlacz też byłby zbędny, choć jakiś zwykły dobrze wykonany mógłby być. Nie prosiłbym się o telewizory w zagłówkach, cyfrowy prędkościomierz i o system ECO. Start&Stop też bym chętnie wywalił. Zdecydowanie bardziej cenie sobie jakość wykonania niż te wszystkie bajery.

3

Ale się rozmarzyłem, a tu miałem tylko napisać, że niedługo wchodzi odmienione Maserati Quattroporte GTS. Wszystkie szczegóły tego auta nie są jeszcze znane, ale mam nadzieję, że będzie właśnie takie jak to sobie wyżej wyobrażałem. Choć producent już teraz oznajmia, że zmiany w Maserati Quattroporte GTS wcale nie będą takie duże. Większość zmian to tylko stylistyka jak nowe kolory nadwozia, czerwone akcenty na kołach. W środku limuzyna otrzyma nową tapicerkę z szerszym wyborem szwów oraz w kabinie dostępne będzie WiFi.

Na dalsze nowinki o Maserati Quattroporte GTS trzeba będzie poczekać do Los Angeles Auto Show. Nie mogę się doczekać, ale i tak wybrałbym Aston Martina Lagondę.