Wiem, że wygląd nie jest najważniejszy, a priorytetem przy wyborze auta powinny być inne rzeczy, ale uwielbiam dobry design. Teraz bardzo sobie chwalę wygląd Renault Clio. Jest świetny. Dawniej jednak bardzo podobał mi się Opel Insignia. Niestety teraz jakby mniej i jak się niedawno zastanowiłem, to chyba wiem w czym problem.

4

Jak pierwszy raz zobaczyłem Opla Insignia byłem pozytywnie zaskoczony. Przypomnę, że na naszych ulicach pojawił się on już dawno, bo gdzieś w 2008 roku. Zastąpił nudną Vectrę i nie ukrywajmy, ale na tle innych sedanów wyglądał zajebiście. W zasadzie to czemu napisałem, ze to był sedan? Dziś byśmy bardziej powiedzieli o nim czterodrzwiowe coupe. Jego linia właśnie tak wyglądała. Designerzy narysowali świetny tył, który do dziś wygląda bardzo dobrze. Może przód nie był zbyt ożywiony, nie widać w nim jakiś super LEDów, wielkiego grilla, ale na tamte lata to i tak było coś. Insignia podobała mi się dużo bardziej niż każdy inny samochód tej klasy.

3

Potem czar prysł. Przestałem się za nią oglądać i traktowałem jak każde inne auto. Nawet facelifting nie pomógł. W sumie ten lifting jest tak drobny i detaliczny, że o nim zapomniałem i nie widzę różnicy między Insignia przed lifetem i po. Zupełnie nie wiem po jaką cholerę producent się w to bawił. Jak teraz przeglądam zdjęcia nowszej wersji, a potem patrzę na starszą to dopiero zestawiając dwie wersję koło siebie dostrzegam ten przeprojektowany zderzak i trochę fajniejszy tył.

1

Opel Insignia przed liftem.

1

I po lifcie.

Moim zdaniem jednak problem z Oplem Insignia jest taki, że auto dość mocno spowszechniało. Innymi słowy jest go za dużo i mi się opatrzył. Nawet policja obywatelska zaczęła nim śmigać po miastach i autostradach nabijając budżet swojej firmy łapiąc osoby, które leciały szybciej niż pozwala minister. Według mnie to wszystko jakoś negatywnie odbiło się na Oplu Insignia. Już mnie jego sylwetka tak nie pociąga, nie ciekawi i nie intryguje jak kiedyś bo się na nią napatrzyłem i znam ją na pamięć. Opel Insignia stał się teraz taki sam nudny jak poprzednia Skoda Octavia, którą jeździ każdy handlowiec.

Niestety jest to trochę smutne jak wyniki wczorajszych wyborów, ale nie za bardzo wiem jak temu zaradzić. W końcu kiedyś Insignia wyglądała super, a teraz co? Nie jest super? Przecież się nie popsuła. Nie odpadły jej te elementy, które mnie kiedyś ekscytowały. Stało się tak po prostu, tak normalnie i zwyczajnie. Bez naszej ingerencji. Jedyny wniosek z tego jest taki, że jeśli wychodzi fajne auto to my jako miłośnicy fajnych, samochodowych kształtów nie powinniśmy go kupować bo im więcej ludzi tym będzie jeździć tym szybciej nam się opatrzy. Ale to przecież głupie jest. W końcu po to producent robi wyprzedzający teraźniejszy design, aby na tym zarobić. To może inny wniosek? Co za dużo to nie zdrowo. Może i tak. Mi Insignia się już przejadła i za dużo tego jeździ żebym się nią zachwycał. Przecież nie będę się jarał autem, które mogę spotkać pod każdym blokiem i na każdym większym parkingu.

2

Myślę, że zaradzić tej sytuacji mógłby porządny facelifting. Ale nie taki, który opisałem wcześniej. Taki, żebym nie miał wątpliwości czy widzę starszą wersję czy najnowsze dzieło niemieckich designerów. Może taka zagrywka ze strony producenta odnowiłaby dawny blask Opla Insignia.

Jest jeszcze inna opcja na uratowanie tego gatunku. Co byście powiedzieli na taką Insignie za kilkanaście lat? Nie byłaby ona klasykiem? Podejrzewam, że jeśli ktoś posiadałby dobrze utrzymany egzemplarz, a inne dopadnie na przykład rdza lub wszystkie się rozbiją, to ta fura ma szanse stać się niezłym rarytasem.