Wielokrotnie zastanawiałem się jak na co dzień prowadzą kierowcy wyścigowi i rajdowi. Kilka godzin temu pojawił się w sieci film z grzejącym 350 km/h Ferrari F12 Berlinetta, które rzekomo prowadzi Vettel.

Szybko się jednak wyjaśniło. To nie Sebastian Vettel nagina po autostradzie w Abu Dhabi, tylko prawdopodobnie jakiś kozak z PP-Performance, ponieważ bryka była od nich. Udało się to ustalić na podstawie Facebooka, gdzie PP-Performance również opublikowało film z Ferrari F12 Berlinetta w roli głównej i bez żadnych podpisów, hasztagów, że to niby Sebastian Vettel. Całą tę plotkę puścił niemiecki dziennikarz Matthias Malmedie, publikując na Facebooku treść: „Ich liebe #Vettel ! Kaum ist er offiziell bei #Ferrari unter Vertrag, fährt er sich in Abu Dhabi den Frust von der Seele:))) #f12”.

Tak czy inaczej, Vettel, czy nie Vettel, historia ta skłoniła mnie to zastanowienia się na temat tego jak w zasadzie jeżdżą po publicznych drogach wyścigowi I rajdowi kierowcy. Grzeją jak na wyścigach, bo po prostu lubią prędkość i sprawia im to przyjemność nawet w seryjnym samochodzie, czy na odwrót, są wylatani na torach i już im się nie chce gwiazdorzyć na ulicach? W końcu ich umiejętności radzenia sobie za kółkiem są kilkukrotnie wyższe niż przeciętnego drajwera. Na pewno zdają sobie z tego sprawę, co jest argumentem za szybką jazda. Jednak z drugiej strony nie mogą dawać nam złego przykładu. Jak to by wyglądało, gdyby idol wielu zwykłych kierowców Hołowczyc przyznał się, że jak ma miejsce to tnie do odcinki. I jeszcze do tego nagrywał filmiki jak ten powyżej, aby podkręcić publikę. Mam wrażenie, że gdyby tak powiedział, nie jeden w duchu by usprawiedliwił swoje motoryzacyjne wybryki mówiąc „Hołek też tak jeździ”. Sytuacja taka mogłaby również nieco zniechęcić pewną część osób do niego.

Po drugie, gdyby doszło do wypadku… Wiecie jakby mówiono o kierowcach wyścigowych. I te nagłówki głupkowatych gazet. Do końca życia przewalone jak Borewicz w SLD za jazdę po pijaku. Ale może oni się nie rozbijają, nie dlatego że jeżdżą ostrożnie i zgodnie z przepisami tylko dlatego, że są cholernie dobrzy za kółkiem? Hołek ile razy go nie spotkasz w wiadomościach, czy na żywo podkreśla, że jeździ tak jak nakazują przepisy. Zawsze na światłach, zawsze w pasach i nigdy za szybko. Nie mam podstaw by mu nie wierzyć, bo chyba nigdy nie było skandalu z tym związanego.

A inni? Też są tacy, czy lubią przejechać się czasami na pełnym gwizdku? Nawet nie mówię, że jeżdżą jak szaleni bo tak chcą, ale no wiecie. Jak się spieszy, czy coś? Chyba każdy wtedy ma trochę cięższą nogę.
O ile dobrze pamiętam, kiedyś była jakaś akcja chyba z Hamiltonem. Chodziło o to, że jego żona powiedziała w mediach coś w stylu „Żeby pan wiedział jak mój mąż prowadzi, gdy jedzie ze mną”. Niby nic, no ale… Trochę to wskazuje, jakoby mąż nie znał umiaru.

vettel-mechanic-prank-1f767ed1a8,630,0,0,0

Rozpocząłem od Sebastiana Vettela, to i skończę na nim. Teraz to już bez wątpienia chodzi o niego. Niedawno pojawił się film jak kierowca F1 przebrany za mechanika wybiera się na jazdę testową samochodem klienta z nim w środku. Niestety moim zdaniem Niemcy odwalili straszną fuszerkę z tym wideo. Od razu widać, że to ściema i nie ma za grosz realizmu w tym. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że auta klientów to tylko Infiniti i, że są w nich kamerki?