Jestem mistrzem w nie patrzeniu w kalendarz. Przecież już jutro wigilia, a ja nie zapodałem Wam żadnego wpisu świątecznego! Nie dlatego, że nie chce, nie miałem czasu, bądź zająłem się porządkami świątecznymi. Po prostu zapomniałem, że czas tak szybko leci i dzisiaj jest dwudziesty trzeci grudnia. O cholera!

W takim okresie jak ten na każdym blogu jest jakiś wpis świąteczny. Na ogół piszę się o prezentach, bo z tym większości pokolenia internetów kojarzą się święta. Na blogach motoryzacyjnych pojawiają się wpisy o tym co kupić facetowi zapatrzonemu we własne cztery kółka. Nie wiem czy jest sens o tym pisać, bo motowielbiciele na pewno wiedzą co chcą dostać i że nowa książka Clarksona to fajny prezent, a piesek z kiwającą głową nie, a przecież nikt inny nie wchodzi na takie blogi. Chyba, że przez przypadek. Popatrzyć się, poscrollować, wyjść.

Dlatego ja wpadłem na genialny pomysł i nie napiszę nic o prezentach i pozostanę wierny założeniom jakim powstał blog i napiszę coś o samochodach. A mianowicie o tym, jaki byłby najlepszy dla obecnego Świętego Mikołaja. Bo ten na pewno istnieje. Tak jest, mama mi mówiła, a ona mnie nigdy nie okłamała. Zawsze mi powtarzała, że jestem najlepszy, więc proste że jestem. Chyba nie muszę mówić czemu.

Tak więc wracając do wątku tytułowego, to bardzo ważne pytanie i podejrzewam, że Święty Mikołaj też ma z tym problem więc mu podpowiem. W ogóle to pytanie nie jest łatwe. Każdy z nas chyba długo podejmuje tę decyzję i nigdy nie jest do końca pewien.

Dawniej Mikołaj jeździł na saniach, które ciągnęły renifery. Teraz byłoby z tym gorzej. Karta woźnicy, działalność gospodarcza dla reniferów i tak dalej. Poza tym, widzicie jak dzisiaj jest ze śniegiem. Już jutro Mikołaj ma robotę, a po śniegu ani śladu. U mnie za oknem pada deszcz, więc u Was pewnie również lipa. Sorry, ale taki mamy klimat. Sami rozumiecie, że saniami na płozach po asfalcie może być ciężko. Mógłby też zniszczyć asfalt, co pewnie grozi mandatem i mogłoby się spotkać z krytyką publiczną. A ktoś taki jak Święty Mikołaj musi dbać o dobrą reputację.

Dlatego wymyśliłem, że Mikołaj musi jeździć samochodem. Takie czasy. Trzeba iść z postępem. Ale kurde jakim autem? Najpierw myślałem, że musi być olbrzymi. Taki jak ten

origin_4192475855

z reklamy Coca-Coli. Ogromna czerwona ciężarówka z milionem lampek. Każdy by wiedział kto taki prowadzi, dużo miejsca na prezenty. Same plusy.

Potem jednak stwierdziłem, że nie da rady. W końcu Mikołaj zawsze był niezauważalny i dyskretny, a jak taką landarą wjechać na małe osiedle bez zwracania na siebie uwagi? Nie da się. Ciężko by było nawet zajechać i czegoś nie zniszczyć. A jeśli zniszczyłby na większą kwotę niż przywiezie prezentów to świadczona przez niego usługa przestanie być opłacalna.

hulix3

Wniosek z tego taki, że to musi być coś mniejszego, ale nie na tyle małego, żeby dla kogoś zabrakło prezentów. Chyba, że był niegrzeczny to ok. Samochód musi być też oryginalny. Ktoś taki w końcu nie będzie naginał w Corolli w Dieslu. O nie! I tutaj narodził mi się w głowie pomysł z Hiluxem. To świetna myśl i już wiem, że jedyna słuszna. Hilux jest nie tylko niezawodny, ale i niezniszczalny, wszędowieżdżalny i ma pakę. Pakę na prezenty rzecz jasna. Istnieje też sporo pakietów usprawniających Hiluxa. Większe koła, poszerzone nadkola, blokady dyfrów i te sprawy. Jednym słowem nie zakopie się. Jeśli napadli by go złodzieje, to ma też czym uciekać. Silniki w tej Toyocie nie należą do najmniejszych. Mikołaj raczej o spalanie nie musi się martwić, bo tam skąd pochodzi nie słyszano o normach emisji spalin. Tak, Hilux to zdecydowanie najlepszy wybór Panie Mikołaju.

Mógłby Pan sobie pomykać po naszych drogach nie zważając na dziury, w teren też da radę, a napęd na cztery kapcie chyba sprawdzi się lepiej niż nawet najlepsze renifery.

Korzystając z okazji świątecznego wpisu chcę życzyć wszystkim moim Czytelnikom wesołych świąt, równych dróg, taniego paliwa i szybkich samochodów :)