Ostatnio spadło trochę śniegu. Zima w końcu, więc chyba powinno, nie? Niby nic nadzwyczajnego, ale zauważyłem, że śnieg od lat wywołuje znaczne poruszenie w mediach. Non stop o nim gadają. Że spadł, że jeszcze spadnie, a na ulicach jest ślisko i apelujemy o ostrożną jazdę i odśnieżanie samochodu.

My Mazda in the snow

Ja nawet rozumiem te dzienniki i stacje informujące co rusz nawijające tę papkę dziennikarską o padającym śniegu. W końcu jak się nie ma nic do powiedzenia, albo się na niczym nie zna, a płacą, więc o czymś trzeba. Ale my, elita narodu która pisze o motoryzacji? Rozbawiają mnie artykuły zatytułowane „Jak prawidłowo odśnieżyć samochód?”. Ostatnio jeden z nich wpadł mi w ręce, a w zasadzie w oczy. Nie będę pisał na jakim portalu, bo generalnie mam szacun do chłopaków, bo odwalają kawał dobrej roboty związanej z motoryzacją, ale czasami rąbną babola. Ale kto nie popełnia błędów? Każdemu się zdarza i ma do tego prawo.

Zagłębiając się w literaturę artykułu, już po pierwszym zdaniu dowiedziałem się, że przed wyruszeniem w podróż nie wystarczy odśnieżyć tylko tylnej szyby. Rzeczywiście ważna wskazówka zwłaszcza dla tych, co planują jechać do przodu. W dalszej części praktycznego poradnika poszerzyłem swoją wiedzę o to, że na naszym rynku dostępne są mechaniczne kombajny do odśnieżania auta, czyli połączenie miotełki ze skrobaczką. Takie to sprytne. Nieoceniona jest też wiedza o śniegu, który może się z maski lub dachu znowu zwalić nam na szybę. Przednią lub tylną. Do wyboru do koloru. Chociaż na boczne to raczej Wam się nie zrypie. Przynajmniej tak wynika z artykułu.

origin_4039264

A teraz uwaga. Sensacja rewelacja. Nie piszę tego po to, żeby się tam z kogoś ponabijać. Nie wskaże palcem, bo po co? Kultura i szacunek musi być, ale chcę tylko cos zaznaczyć. Zadać skromne pytanie po jaką cholerę o tym pisać? Takie rzeczy są chyba oczywiste. I to nie tylko dla mnie. Wiem, że zaraz ktoś może wypalić, że przecież ja to się znam na samochodach jak Zientarski z córką (choć nie chciałbym być do nich porównany) i mi takich rzeczy nie trzeba powtarzać. Ale są przecież inni. Mniej ogarnięci. Otóż racja. Święta prawda. Ale zastanówmy się teraz czy taki kretyn, a w zasadzie bałwan w tym wypadku, co jeździ „pojazdem typu igloo” odwiedził lub odwiedzi stronę o tematyce motoryzacyjnej? Nie, nigdy. A jeśli już to przez przypadek, by zaraz wyjść. Przecież na mojego bloga nie wchodzą ludzie, którzy by nie wiedzieli jak odśnieżyć własny samochód. Wiem to, bo w statystykach google mam. Portale motoryzacyjne i blogi są czytane tylko przez osoby choć trochę ogarniające samochód. Nie mówię tutaj, że każdy wie przy jakiej prędkości kątowej wału korbowego zmieniają się poszczególne fazy rozrządu, ale to nie jest ten sam rozdział wiedzy co odśnieżanie samochodu. Poza tym w moim odczuciu osoba, która jedzie prawie całkowicie zaśnieżonym samochodem z lekko odśnieżoną przednią szybą to po prostu idiota. Taki wiecie, kompletny i pełno uprawniony cymbał, do którego nie dotrze taka informacja, nawet jeśli powiecie jej to jak krowie na rowie, że ma odśnieżyć auta. Takich osób po prostu nic już nie zmieni. A na pewno z własnej woli nie zaczną szukać wiedzy w necie na temat odśnieżania auta, tak jak ja nie wygoogluje sobie kroków do quickstepa, bo mnie to po prostu nie interesuje.

Także jeszcze raz podkreślam. O tym nie trzeba pisać dla pewnych kręgów, bo w pewnych kręgach to się wie, a dalej nie mamy zasięgu przekazu.

A swoją drogą fajnie, że w końcu spadło trochę tego śniegu. Mam ochotę wyjść się przejechać, ale niestety nie mam żadnego głębszego celu niż przyjemność. Może w nowym roku? Tak czy owak, życzę wszystkiego najlepszego na nowy rok :)