Przechodzę ten stan cyklicznie choć raczej nie ze stałym okresem. Po prostu co jakiś czas dopada mnie taka chcica, że na okrągło myślę o pewnym samochodzie. Zauważyłem, że po głowie chodzą mi ciągle te same modele tylko w różnej kolejności. Jedne częściej przewijają się w moich myślach, inne rzadko. Tak od święta, bardzo sporadyczne.

Najgorsze jest to, że kompletnie nie wiem czym jest ta sytuacja spowodowana. Kompletnie tego nie czuję. Dzieję się tak i już. Obawiam się nawet, że medycyna do tej pory nie odnotowała takich przypadków i żaden lekarz nie przepisze mi recepty na taką chcice. Jednym słowem będę musiał się z tym zmagać do końca życia aż po grób, ale zanim to nastąpi może ktoś zdiagnozuje moją przypadłość i wymyśli superlekarstwo. Zgarnie duży szmal, opatentuje, ustawi siebie i swoją rodzinę do końca życia, a ja wreszcie będę mógł spokojnie spać.

Otóż kilka dni temu znowu padłem atakiem takiej chcicy. Dokładnie sam nie wiem jak to się stało i czy moja głowa dostała jakiś bodziec od świata, który mnie otacza, ale nagle ni z gruchy ni z pietruchy myśli moje zaczęły krążyć wokół eleganckiego BMW E30. Takiego zadbanego, ale wciąż użytkowanego. Nie jakiegoś rarytasa z dopiskiem „Jedyny taki”, ale normalne, klasyczne E30. Może być w sedanie lub coupe. Bez znaczenia. Grunt żeby było niczym nie skażone. Żadnym tuningiem, nowymi lampami, zderzakami służącymi młodym ludziom do odśnieżania dróg w okolicznych wsiach i bez czarnych jak zwęglona tęcza na Placu Zbawiciela szyb. Nabrałem takiej ochoty na ten samochód, że pierwsze co to wlazłem na szybkości na allegro żeby na szybko nacieszyć oko. Pełno tam gratów nadających się na złom, ale jeden egzemplarz mi się tak spodobał, że przez następne kilka dni pałętał się po mojej głowie. Beemka prezentowała się dokładnie tak jak opisałem to wyżej. Zero tuningu, drutu i zachwalania. Krótki opis, kilka fotek, dobra cena. Kurczę, nadal mnie bierze. Pomocy! Znalazłem też jedną sztukę co nieźle mnie rozbawiła. Gość pod machę wstawił beczkę po browarze, a w opisie ani słowa o dokonanej modyfikacji. Dopasowana idealnie.

large__10851297123

Jednak BMW E30 to nie jedyny obiekt moich podświadomych zainteresowań. Regularnie co jakiś czas moje myśli zbiegają się w jednym punkcie nazwanym Baleron. Tak, zwykły Merol W124 również mi się podoba. Zaznaczę na wstępie, że nie chcę zostać taryfiarzem w przyszłości, bo nie mam skórzanej kamizelki z milionem kieszeni, ale Balerona to im zazdroszczę co jakiś czas. Ma fajną linie. Klasyczną, kanciatą, najprostszą na świecie. Ponadto można powiedzieć, że jest też elegancki i zawsze na miejscu. Praktyczny też jest. No i ta niezawodność. Zawsze odpali, pojedzie nawet bez oleju, a jak zainteresujemy się wersją z większym silnikiem to wciągnie na światłach większość współczesnych samochodów. Świetna jest też pozycja za kierownicą, gdy widzimy ciągnącą się w nieskończoność długą maskę zakończoną gwiazdą. Ogarnijcie sobie ten temat, bo to fajne uczycie. We współczesnych samochodach, gdy zajmiemy miejsce za kierą to maski prawie w ogóle nie widać. Czasami jak samochód większy to ledwo co widać jakieś nadymane wybrzuszenie i to wszystko. W Baleronie widać całą długość machy. Zajebista sprawa, czuć rispekt.

A i jeszcze jedno. Czasami bierze mnie na młodszego brata W124 czyli E190. Wygląda podobnie, ale jest mniejszy. Podoba mi się trochę jakby mniej, ale do głowy wpada czasami i ma problem żeby się z niej wydostać.

large__14653263608

Kolejne auto niedające mi zasnąć to znowu Beemka. Lubię tę markę, więc większość modeli na mnie działa pozytywnie. Na siódemkę E38 zachorowałem już dawno. Jak byłem mały i średnio wyznawałem się na samochodach, ale rządówka już wtedy wpadła mi w oko. Tutaj również podobają mi się klasyczne linie i styl samochodu. Tak jak w poprzedniku, długa maska i brak zaokrągleń powodują, że E38 często wybudza mnie ze snu. Na szczególną wzmiankę w moich motoryzacyjnych upodobaniach zasługuje tutaj wnętrze. Uwielbiam luksusowe, jasne kremowe skóry i dodatki z drewna. Jasna skóra kojarzy mi się z elegancją, więc do tego modelu pasuje rewelacyjnie. Niestety lekarstwem na chcice w tym przypadku jest uświadomienie sobie paliwożerności silników w tej Bawarce. Przemilczę ten temat, bo po prostu nie wypada.

large_6286276130

oraz

New brakes on my Civic

Opisując dalej moja motoryzacyjną chorobę zwaną chcicą muszę wspomnieć też o czymś mniejszym i nie koniecznie w sedanie. Tutaj prym wiedzie starsza Honda Civic i jeden z pierwszych hothatchy – Peugeot 205 GTi. Oba samochody są niziutkie, malutkie i pozbawione elektronicznych bzdetów. Można nimi zapierdzielać aż się wyłożą na dach i nikt w pewnym momencie nie złapie Cię za rękę i nie powie, że tak nie wolno. Pełna bomba przez zakręt i olbrzymia podsterowność? Proszę bardzo. Rękaw na parkingu i piłowanie silnika na niskim biegu? Również spoko. Te samochody zostały po to stworzone. Do obniżania, wsadzania rozpórek i lansowania się z fotelem opuszczonym na samą podłogę. Zarówno jednym jak i drugim można wybrać się na KJS lub okoliczny rajd. Super sprawa, dlatego raz na jakiś czas również zaprzątają moją głowę. Rzadziej niż niemiecka konkurencja, ale też chcica na nie bierze.

37582-a-maz

I na koniec zostawiłem sobie najbardziej pożądany przeze mnie samochód, czyli Mazdę MX-5. Pisałem już, że cholernie podobają mi się niepraktyczne samochody. MX-5 właśnie taka jest. Mała, lekka, niska, głupia. Wejdą tylko dwie osoby i to bez większego bagażu. Bagażnik jest wielkości schowka na rękawiczki w większym samochodzie, a w kabinie panuje taka ciasnota jak w śpiworze. Wsiadasz i wszystkie stopnie swobody zostały zablokowane. Samochód jest idealnie dopasowany do ciała. Jak dobre wdzianko sportowe. Plus do tego napęd na tylne koła i brak kontroli trakcji oraz składany dach. Jak miałbym taką to chciałbym hardtopa. Oj chciałbym. Woziłbym się cały rok. Po śniegu, po zaspach, a na lato ganiał po mieście z otwartym dachem. Ta Madzia śni mi się zawsze, gdy choć na trochę pomyślę o samochodach. Już wielokrotnie myślałem nad zakupem, ale puki w moim aucie jeszcze kręcą się koła we właściwą stronę to nie sprzedaje. Kiedy już całkiem stanie w miejscu to pomyślę i zastanowię się nad taką MX-piątką. Co ja gadam. Nie ma się co zastanawiać. Ja ją chce!

Niniejszym przedstawiłem moją bolesną w skutkach chcico-chorobę. Co Pan o tym myśli, Panie doktorze?