Ostatnio napisałem, że wyjechałem na kilka dni w góry pośmigać na nartach i nie miałem czasu ogarniać tego co dzieję się w internetach. Nie śledziłem aktualności motoryzacyjnych, a jakby tego było mało, na dobitkę, zrobiłem u siebie niedużą imprezę, co również nie przyczyniło się do zwiększenia mojej wiedzy na temat tego co wydarzyło się w ostatnim tygodniu. Wręcz przeciwnie. Aż tu nagle nastał piątek i przypomniało mi się, że muszę napisać jakieś Piątkowe Podsumowanie. Ale jak skoro nawet nie wiem o co cho?

Proste. Trzeba improwizować. Pozwólcie, że zmyślę teraz kilka faktów, opowiem Wam o nich jakby były one prawdziwe, a Wy przymkniecie na to oko i nie zjedziecie mnie w komentach. No to do roboty.

2

Ostatni tydzień okazał się bardzo urodziwy dla motoryzacji i śmiało można mówić o początku nowej ery. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że od jej początku przez ostatnie sto lat nie nastąpiło nic nadzwyczajnego. Ciągle korzystamy z silników opierających się na tych samych zasadach, każdy samochód składa się ze zbliżonych konstrukcją podzespołów, a do poskromienia tych maszyn na kołach zawsze używano człowieka. Aż do teraz. Google wprowadziło do seryjnej produkcji pojazd, o którym się nawet fizjologom nie śniło. Sam przyspiesza, sam skręca, sam hamuje, a nawet sam się naprawia gdy coś się popsuje. Jak tego dokonano? Tajemnica proszę Państwa. Mówi się jednak, że dzięki Google Maps zna wszystkie ulice na świecie i nie ma mowy żeby się pomylił, a informacje o korkach czerpie z satelitów skanujących obraz na Ziemi. A widzicie jakie to mądre? Ja bym nie pomyślał, że tak można. Dlatego też nie starałem się o pracę w internetowym gigancie.

Jeśli zastanawiacie się czy to bezpieczne, to śmiało mogę powiedzieć, że tak. Firma twierdzi, że wysłali jeden z wyprodukowanych samochodów na rosyjskie drogi, a ten wrócił cały i zdrowy. Jego zadaniem było nie tylko unikanie wypadków z rozpędzonymi w kierunku niewiadomym Ładami, ale również uchylanie się od kul kalibru 7,62 mm. Pojazd oba zadania zaliczył celująco.

Samochód jest już w sprzedaży, więc spoko możecie się nim zainteresować na poważnie jeśli nie lubicie prowadzić jak ludzie. Jednak Google Car’a nie można kupić normalnie w salonie lub chociaż wylosować na loterii jak dawniej Malucha. Jedynym sposobem zakupu najnowocześniejszego samochodu na świecie jest zamówienie przez internet. W sumie to mnie to nie dziwi. W końcu jest to samochód firmy działającej w necie to czemu mają tam nie oferować swojego rewolucyjnego produktu?

3

Drugim gorącym newsem tego tygodnia jest latający samochód firmy Terrafugia. Niby to nic nowego, bo już kiedyś było o nim głośno, ale tylko o samym projekcie. Teraz sytuacja jest pewna. Latający samochód omijający korki wchodzi na rynek i nic już tego nie zmieni. Co więcej, aby pośmigać takim wynalazkiem wcale nie trza robić licencji pilota. Wystarczy zwykłe prawko kategorii B, ponieważ maszyną steruję się jak zwykłym samochodem. Z tą różnicą, że w powietrzu. W kokpicie kierowcy zamiast miliona lampek i lotniczych dupereli, które możemy zobaczyć na filmach akcji, znajduje się normalna, okrągła kiera i pedały. Jest nawet rękaw, ale nie wiem po co i jak on działa. Może do efektownych nawrotów? Co ciekawe jest też opcja autopilota, więc chyba ta fura oferuje nawet więcej niż wspomniany Google Car.

Tak więc sami widzicie, że motoryzacja w ostatnim tygodniu przyspieszyła w zawrotnym tempie. Miejmy nadzieję, że to nie koniec szokujących zmian i kolejne tygodnie przyniosą nam równie dużo innowacyjnych rozwiązań.

Najciekawsze w dzisiejszym Piątkowym Podsumowaniu jest to, że aby przygotować dla Was te brednie spędziłem więcej czasu niż normalnie. Widzicie jak ciężką sztuką jest improwizacja?

PS. Jeśli po przeczytaniu całego tekstu nadal nie wiecie ile wspólnego ma fotka tytułowa z zawartością, to podpowiem. Nic.