Dziś zacznę od tego co już na pewno wszyscy wiecie, otóż do stolicy na kilka dni wpadł na wielkiej ciężarówce pomnikowy kuzyn Stiga ochrzczony po facebookowemu jako #BigStig. Nie ukrywam, że sam jestem tak wielkim fanem Top Gear jak wielki jest ów Stig, więc teoretycznie powinienem skakać ze szczęścia i ryczeć z radości, że ktoś przytargał taki eksponat do mojego miasta.

Ale niestety jakoś tego nie czuję. No niby super, że coś się pojawiło nowego w Warszawie oprócz tęczy, ale tego #BigStig’a traktuję jako marną rozrywkę. No bo w sumie co z tego, że postawili coś takiego w samym centrum miasta, tuż obok kultowego Pałacu Kulturystyki? No właśnie nic. Dodatkową atrakcją był jeszcze mniejszy, ale za to żywy Stig kręcący się dookoła swojego większego kuzyna. I to wszystko. Cała parada atrakcji. Więcej szumu w mediach na ten temat niż to warte.

Bardzo lubię humor Top Gear i oglądam absolutnie każdy odcinek, który pojawi się w TV. Śledzę na bieżąco fakty z brytyjskiego show, ale przyznam szczerze, że kręci mnie tylko to oryginalne Top Gear, czyli trzech lekko starszawych idiotów pajacujących przed kamerami i oczywiście Stig. I ani wersje z innych krajów do mnie nie przemawiają, ani polski magazyn sprzedawany pod tą samą nazwą mnie nie rusza. Uważam nawet, że sprzedaje się tylko dzięki fenomenowi nazwy, którą jest reklamowany.

qtt

Dobra, a teraz przechodzimy do innego tematu i zostawiamy Stiga i jego kuzynów w spokoju. Chciałbym napisać, że teraz będzie coś ciekawszego, no ale cóż. Chyba widać po zamieszczonej grafice, że nie bardzo. Chyba, że ktoś lubi śmiać się z cudzej krzywdy. Jak tak, to proszę bardzo, jest ku temu okazja. A spowodowało ją oczywiście Audi. W sumie można było bez zastanowienia wymienić tego producenta, bo kto inny? Jeszcze tylko Volkswagen przychodzi mi do głowy. Tak, czy siak Audi chce wprowadzić do seryjnej produkcji tak pokraczny model, że jeszcze Ziemia takiego na swojej skorupie nie nosiła. Jak widać, Niemcy bawią się w krzyżowanie modeli. Wybierają dwa najbardziej skrajne ze swojej oferty i patrzą co da się z tego złożyć. Domniemam nawet, że mają do tego specjalny program, bo człowiek chyba nie byłby wstanie naszkicować czegoś takiego. Musiałby mieć zrytą banie, a komputer to inna bajka. Tam zarzucasz algorytm, klik i gotowe. Tym razem zarząd z Ingolstadt wpadł na pomysł zmutowania modelu TT z czymś większym. Najlepiej z jakimś SUV-em. Każdy normalny człowiek wie, że to głupota, ale nie ludzie z Audi. Oni to nawet wrzucili bezwstydnie do neta i to bez adnotacji dozwolone od 18 lat.

To jak ten samochód wygląda, to ja nawet nie będę tego nawet komentował. Choć i tak na pewno w Auto Bildzie napiszą, że jest super i wyznacza nowy kierunek w czymś tam. Otóż gówno prawda proszę Państwa. Ten pojazd nic nie wyznacza i nigdy nic nie wyznaczy. To po prostu kolejny projekt dla mas zrobiony tylko w celu zgarnięcia jeszcze większej mamony po jakimś marketingowym bełkocie. Pewnie kobietom może się to spodobać nawet.

Ciekawy jestem kiedy posuną się jeszcze dalej w swoich pomysłach i skrzyżują na przykład Q7 z R8. Oczywiście silnik centralnie. Zamiast przedziału dla pasażerów byłaby wielka plastikowa obudowa, a pod nią widlasty silnik. A pod maska i pod tylną klapą – bagażnik. To by było dopiero coś. Słyszycie goście z Audi?! Wtedy byście się dopiero wygłupili i pokazali, że macie jaja!

208air

I teraz jednym szybkim ruchem przenosimy się z Niemiec do Francji. Niestety tam też nie najlepiej, bo koncern PSA właśnie zawiesił prace dotyczące projektu fajnej hybrydy łączącej silnik spalinowy i układ zasilany sprężonym powietrzem. Wkurzyłem się mocno, gdy to przeczytałem bo bardzo lubię takie nowości. Jestem po prostu ciekaw nowych rozwiązań i tego co jeszcze świat przyniesie. Trzeba w końcu ruszyć do przodu i wymyślić cos nowego i być może lepszego niż silnik spalinowy. Wiem, że układ pracujący na sprężone powietrze to niby nic nowego w technice, ale w seryjnych samochodach owszem. Peugeot chciał wprowadzić takie coś, ale niestety. Dupa. Kasy nie stykło. Francuzi twierdzili, że ich hybryda jest w stanie zużywać około 2 l/100 km. Mało, ale to też dlatego, że 208 HYbrid Air miał być bardzo lekki. 860 kg jak na współczesne auto to rewelacyjny wynik.

Jeśli samochód pojawiłby się w sprzedaży byłby napędzany 3-cylindrowym silniczkiem benzynowym 1,2 l o mocy 82 KM. Dodatkową moc zapewniłby układ składający się ze zbiornika na sprężone powietrze, komory rozprężeniowej oraz pompy hydraulicznej znajdującej się w komorze silnika. Przyznam się szczerze, że nie mam pojęcia, czy to dobre rozwiązanie, ale chętnie bym się o tym przekonał. W końcu taki układ musi dodatkowo obciążać silnik spalinowy podczas jego normalnej pracy, co niesie za sobą zwiększony apetyt na paliwo.

Tak czy inaczej kibicuje 208 HYbrid Air i chętnie widziałbym go w salonie Peugeota. Ale kto wie. Może jeszcze się doczekam czegoś takiego lub jeszcze ciekawszego.