Przy okazji aktualnie odbywających się Mistrzostw Świata w piłce ręcznej w Katarze naszła mnie pewna refleksja związana z wyścigami samochodowymi. Ale zanim zapodam główny temat, chciałem szczerze pogratulować naszej drużynie brązowego medalu i życzyć dalszych sukcesów. Bardzo lubię podziwiać polskie sukcesy i czuć dumę gdy słychać o nas na całym świecie.

Kiedyś zacząłem się zastanawiać jak mogłyby wyglądać wyścigi samochodowe, gdyby inżynierowie projektujący bolidy, czy samochody dostali wolną rękę na swoje pomysły. Choć nie jestem na bieżąco z wyścigami żadnej serii, to wiem że na każde zawody składa się milion przepisów. Ponadto przyznam szczerze średnio mnie kręci gapienie się w monitor jak kilkunastu gości w wyścigowych maszynach kręci się w kółko po jakimś torze lub zapieprza na granicy bezpieczeństwa po lesie. Mnie to nie kręci, choć nie mówię, że jest to głupie i nie warto tego robić. Identycznie mam ze sportem. Bardzo go lubię i nawet mam wrażenie, że byłbym w stanie wszystko za niego oddać, ale zwykłe oglądanie u licha mnie nie jara. Wiem, że to po męsku rozsiąść się na kanapie z wiadrem popcornu lub chipsów oraz popijać to wszystko browarem podczas oglądania meczu, ale ja wole pójść sobie na jakiś trening, na siłkę lub pobiegać. Można powiedzieć, że kocham sport, ale tylko w formie czynnej, a nie biernej.

2011PikesPeakPrep 226

Wyścig do chmur Pikes Peak to chyba jedyne zawody, gdzie istnieje klasa Unlimited.

 

Natomiast wracając po tej przydługiej dygresji do głównego wątku, chciałem tylko zaznaczyć, że podobnie mam z wyścigami samochodowymi. Sam z chęcią bym się karnął taką maszyną (jeśli bym umiał), ale oglądać jak robią to inni, to nie dla mnie. Jednak jest jedna rzecz, którą chciałbym zobaczyć. Chodzi mi to po głowie nie od wczoraj i ciągle powraca. Mianowicie marzy mi się wyścig bez zasad. Jedynymi uwarunkowaniami byłaby kwestia bezpieczeństwa. Czyli w bolidzie musiałaby być klatka bezpieczeństwa, jakieś pasy i gaśnica. A reszta, to hulaj dusza piekła nie ma. Robimy co chcemy i szef FIA czy czegoś tam może nam jedynie skoczyć na pędzel.

Strasznie kręci mnie taka wizja. I to chyba nie ze względu na to, kto byłby najlepszym kierowcą. Jestem niesamowicie ciekaw na co stać obecnych inżynierów. Na jakim poziomie stoi obecna technika, jak dobre są nowoczesne konstrukcje, czy są jakieś materiały, o których nawet nie mamy zielonego pojęcia i ile w tym wszystkim może zdziałać mamona. Chciałbym zobaczyć całkowitą wolną amerykankę. Byłoby szalenie ciekawie. Teraz wszystkie bolidy w królowej motorsportu wyglądają z goła identycznie. Laik nie odróżni maszyny Redbulla od McLarena. Z wyglądu różnią się jedynie malowaniem. Wiem, że pod przykryciem są to inne twory konstruktorów i jakbym powiedział prosto w twarz jednemu z niech, że te maszyny niczym się nie różnią to prawdopodobnie obiliby mi mordę. I słusznie. Należałoby mi się.

Tak czy siak, różnice owszem występują, ale nie są one aż tak bogate jak mogłyby być. Po mojej głowie chodzi taka seria wyścigowa, w której lekki i zwinny bolid z niedużym, doładowanym silniczkiem próbuje utrzeć nosa potężnemu bydlakowi z ogromnym motorem i wszystkimi bajerami. Jestem po prostu ciekaw jak wyglądałby najszybszy bolid na świecie. Czy byłby to właśnie bolid odkrytokołowy, czy może coś bardziej przypominające samochód. A może najlepszym rozwiązaniem jest wsadzenie silnika odrzutowego do ciężarówki. Tego nie wiem, ale chętnie bym się dowiedział. Ciekawi mnie, czy konstruktorzy poszliby z napędem na tył, na przód, a może najlepiej jakby moment obrotowy trafiał na wszystkie koła. Przecież każda opcja ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemnie, ale których jest więcej? Interesuje mnie również fakt zastosowanego silnika. A może kilku? Możliwości jest od cholery. Benzyna, Diesel, hybryda, prąd? A może coś jeszcze ciekawszego. Napęd odrzutowy, na sprężone powietrze. Jestem gotów zaakceptować wszystko, byle było to szybkie i skuteczne.

Pomyślcie też jak wielki przyniosłoby to rozwój w technice. Nic nie prowadzi tak szybko do rozwoju jak danie komuś wolnej ręki (dlatego choćby internet tak szybko się pnie do góry i rozwija). Jestem przekonany, że gdyby konstruktorzy działali nie kierując się przepisami i różnymi normami, to bez problemu dałoby rade poprawić wszystkie obecne rekordy torów. Zbliżylibyśmy się do granic fizyki jeszcze bardziej. Niewykluczone, że pojawiłyby się nowe materiały na choćby opony, czy poszycia bolidu. A może bez poszycia byłoby lepiej? W końcu same rurki też spełnią swoją rolę, tylko na pewno nie zapewnią dobrej aerodynamiki.

A co my byśmy z tego dostali? Mówi się, że pewne rozwiązania z motorsporu są następnie zastosowywane w seryjnych samochodach. Tak więc, jeśli tam wszystko szybciej by się rozwijało to i nas czekałyby poważne zmiany. Może samochody byłyby bardziej oszczędne, lżejsze lub najważniejsze – szybsze.

A teraz jeszcze wyjaśnię dlaczego moim natchnieniem do tego wpisu były Mistrzostwa Świata w Katarze. Ponieważ jest to niezwykle bogaty kraj, a jak wiadomo z motorsportem, zwłaszcza w takim wydaniu jak opisałem wyżej, głównym wyznacznikiem rozwoju bolidów byłaby kasa. To normalne. Inżynier może mieć otwartą głowę na pomysł, ale co jeżeli coś go ogranicza i krępuje. Obecnie mogą to być przepisy i oczywiście mamona. Przepisy to są nasze wewnętrzne ograniczenia i można zlikwidować je jednym prostym ruchem. Wystarczy, że właściciel danej serii wyścigowej da wolną rękę i już. Natomiast kasy na taką zabawę raczej już nie da. Dlatego przydałby się potężny sponsor, który będzie miał podobną wizję do mojej i tak jak ja, trochę nierówno pod sufitem. A więc, jeśli ktoś bogaty to czyta, niech poważnie rozpatrzy mój pomysł.

Marzenia trzeba spełniać.