Ostatnio gdy znowu spotkałem się w męskim gronie i rozmowy zeszły na tematy motoryzacyjne to po raz kolejny wszyscy zaczęli narzekać na SUVy. Jeden mówi, że go irytują, drugi że nie nadają się do miasta bo są za wielkie, trzeci że to śmiesznie wygląda jak taki wielki i wysoki samochód nie ma napędu na cztery łapy, a jeszcze ktoś inny podsumował wszystko mówiąc, że najczęściej to kobiety tym jeżdżą.

081013-a-maz

Nie wiem od czego to wszystko zależy, ale wszystkie wymienione wyżej argumenty są prawdziwe. W końcu kierowcami tych najdziwniejszych samochodów są w większości kobiety. Z logicznego punktu widzenia powinny one wybierać jakieś małe, miejsce wozidełka z minimalnym promieniem skrętu i możliwie proste w parkowaniu. Jednak przy rozumieniu kobiety, logiką nie warto się sugerować, bo to zdecydowanie nie tędy droga. One po prostu wszystkie zgodnie twierdzą, że SUVy są fajne bo są duże. Czyli rozmiar jednak ma znaczenie. Często argumentują to tym, że fajnie i wysoko się siedzi. Mają przez to poczucie bezpieczeństwa według własnych zasad fizyki, nam totalnie niezrozumianych. Już nie raz spotkałem się też z tezą, że skoro taki samochód jest duży to i musi być ciężki. A ciężki, to przecież synonim słowa bezpieczny. Jest to dość odważne stwierdzenie, ponieważ gdyby w istocie tak było, to w bagażnikach wozilibyśmy worki z cementem, które z pewnością podwyższą masę samochodu i tym samym zwiększą nasze szanse na przeżycie w razie wypadku. Nie sądzę jednak, aby to była prawda.

Tak czy inaczej, dopiero teraz skumałem jak to wszystko działa i dlaczego na drogach widzimy tyle przerośniętych hatchbacków. I dodam na wstępie, że wcale nie jest to wina naszych drogich Pań. To tylko i wyłącznie nasza wina i to my odpowiadamy za te wszystkie krzywo zaparkowane olbrzymy pod parkingami supermarketów. Nie marketingowcy, nie producenci, nie biura reklamowe. My jako faceci. To nam sytuacja wymknęła się na tyle spod kontroli, że teraz nie tylko na to narzekamy, ale jeszcze żalimy się wszystkim i obgadujemy całą sytuacje przy piwie, a nawet nie zajarzyliśmy faktu, że to wszystko przez nas.

Popatrzmy na to z tej strony. Jak bardzo kobiety znają się na samochodach? Nie bardzo. Ogarniają kolory, czasami marki samochodów i kilka przycisków w kabinie. Wiedzą o samochodach mniej więcej tyle, ile my o obsłudze kuchenki lub miksera. Albo jeszcze czegoś bardziej abstrakcyjnego jak zalotka czy tusz do rzęs. Wiemy tylko tyle, że istnieje i mniej więcej do której części ciała służy. Jednak tutaj sprawa wygląda inaczej, bo my tego nie używamy, więc i znać się nie musimy. Jestem jednak przekonany, że jeśli musielibyśmy pójść po takie coś do sklepu to wybralibyśmy produkty najgorsze z najgorszych wśród najgorszych w najgorszym z najgorszych sklepów w najgorszej okolicy. Kupując to oczywiście bylibyśmy przekonani, że dokonaliśmy cudownego wyboru i z dumą byśmy się nim chwalili. Po prostu w chwili wyboru kierowalibyśmy się jakimiś słusznymi dla nas prawami, które w rzeczywistości wcale nie byłyby słuszne.

Tak samo kobiety wybierają dla siebie samochody. Myślą, że jak wyższy, to lepiej się prowadzi, że jak cięższy to bezpieczniejszy, jak ma większe koła to lepiej radzi sobie w terenie, a jak jest czerwony to szybciejszy. Niestety jest w tym tyle prawdy, co szczerości w rozmowie pani Kopacz z górnikami. A winę za to ponosimy my (za nasze kobiety, nie za panią Kopacz). To my powinniśmy wytłumaczyć kobietom skoro twierdzimy, że się na tym nie znają gdzie leży prawda i że samochody typu SUV łączą w sobie wszystkie negatywne cechy. Duża masa to gorsze osiągi na rzecz większego zużycia paliwa, wysoko środek ciężkości to też nie najlepiej, a wielkie koła mają tyle wspólnego z komfortem jazdy co perfumy z zapachem dymu od papierosów.

Gdybyśmy uświadomili o tym wszystkim nasze drogie Panie to z pewnością żadna z nich nie poleciałaby do salonu samochodowego po to wielkie bydle. Na rynku jest mnóstwo małych i kobiecych samochodów, którymi mogłyby podkreślać swoje cechy, a miejsca na torebkę nie powinno im przy tym zabraknąć. Na zakupy również. Zauważmy, że większość SUVów ma niewielkie bagażniki i są one porównywalne do tych w hatchbackach. Co więcej ułatwiłoby im to życie na parkingach. Nikt nie śmiałby się, że kobieta wyjeżdża z prostopadłego miejsca parkingowego cofając i podjeżdżając do przodu dokładnie 75924 razy. A my też odczulibyśmy z tego wymierne korzyści. Denerwujący widok SUVa ustawionego na dwóch miejscach parkingowych pod skosem byłby rzadkością, a nie normalnością.

Także Panowie, rozgryzłem motoryzacyjny problem XXI wieku, to teraz bierzemy się ostro do roboty. Samochodowa przyszłość leży w naszych rękach.