Będzie! Będzie zabawa! Będzie się działo! W tym tygodniu nastąpiło jakieś premierowe szaleństwo. Jak zdarzają się takie okresy, gdzie nie mam o czym napisać, tak teraz nie wiedziałem z czego mam rezygnować. I wiecie, co? Poszedłem na całość jak emeryt do Lidla i przedstawię Wam dzisiaj pięć nowych samochodów. Tak, aż 5 kuźwa. Wolno mi, u siebie jestem.

A to tak na rozluźnienie, żebyście nabrali humoru na piątek i z uśmiechem na twarzy przeczytali to co mam Wam do powiedzenia. Będzie się działo!

rs2

I zaczynamy od premiery nowego Forda Focusa RS, czyli niegdyś króla hothachów. Tak, poprzedni RS był zajebisty. Pamiętam jak wszyscy się nim jarali i wymyślali mu najróżniejsze zadania. Zapadła mi nawet w pamięć okładka polskiej edycji magazynu Top Gear z zadziornym, zielonym RS-em ścigającym się z jakimś helikopterem. To jeszcze za czasów Piotra Frankowskiego. Także nowy RS nie będzie miał łatwo, bo poprzednik postawił poprzeczkę wysoko. Zajebiście wysoko.

Ale czy ten nowy da rade? No cholera, przyznaję że nie wiem. Jak tak sobie o nim czytam na Autokulcie (który oczywiście polecam) to prawie nic kurde nie rozumiem. Najciekawsza jest jednak fraza „Poza elektroniką sterującą hamulcami, w tylnym mechanizmie różnicowym znajdują się sprzęgła blokujące, konieczne do pełnego wykorzystania zjawiska wektorowania momentem obrotowym”. Że kurde co proszę? Zjawisko wektorowania momentem obrotowym? Nigdy o czymś takim nie słyszałem, dlatego stwierdzam, że w nowym RS-ie jest po prostu nasrane elektroniki. W oświadczeniu prasowym jest cała masa zwrotów których nikt nie rozumie i stawiam duże pieniądze, że nawet ten co to pisał zalicza się do tej grupy.

rs

Tak czy siak, przechodzimy do rzeczy. Ford będzie miał 320 koni i 433 niutków pochodzących z 2,3 litrowego silnika EcoBoost. Do tego jeszcze napęd na cztery koła. Normalnie to bym się cieszył, ale… Ale sam właśnie nie wiem. To jest hothatch. Tam zawsze napędzane były tylko 2 koła. To przez to były dzikie, narwane, i same skręcały z nadwyżki momentu obrotowego. Kiedyś jak chciałeś iść bokiem, to kupowałeś BMW, chciałeś ślizgać się w pełni to z pomocą przychodziło Subaru, a jak chciałeś zapieprzać jak wariat w mocnym skurwysynie to kupowałeś hothatcha. A teraz to ja już nie wiem do jakiej grupy podczepić tego Forda.

Chyba napiszę w tej sprawie do Auto Światu.

opc1

No niezbyt szczęśliwie napisałem o tym Fordzie, a szkoda. Serio się starałem i życzę mu najlepszego. Niech złoi skórę komu trzeba i pokaże pazury. I tym samym przechodzę do kolejnego hothatcha zaprezentowanego w tym tygodniu. To Opel Corsa OPC. Wiem, że Opel to tylko Opel i muli na prostej, ale OPC zapowiada się fajnie. Właśnie tak jak powinien. Mały, dziki, napompowany, z przednim napędem i ma ponad 200 KM. I to nie z wielkiego bydlaka o pojemności garnka na wojskową grochówkę tylko z wyżyłowanego silniczka 1,6 litra. Wygląda też niby spoko, ale coś mi w nim nie gra. Tak jakby projektował go ktoś, kto ogląda za dużo kreskówek. Nie sądzicie?

opc3

Wnętrze może i całkiem gites, bo kubły Recaro, spłaszczona kiera, ale brakuje mi jakoś takich dupereli. Takich czerwonych plastików co zaraz odpadną, czy czegoś wykonanego z dziwnego tworzywa o bliżej nieokreślonym kształcie i totalnie bez żadnej funkcji użytkowej. Czegoś nad czym blogerzy by się zachwycali, a dziennikarze pisali po jaką cholerę ktoś to zamontował.

opc4

I jeszcze jedna ważna rzecz. Opel pozostał przy czymś od czego się już odchodzi. Są przyciski do wyłączenia ESP i kontroli trakcji. Propsy.

kajdan

A teraz zapodam coś co już nie jest hothatchem. Oj zdecydowanie nie jest. W sumie to sam nie wiem co to jest, ale Renault nazwali swój twór jako Kadjar. Jest to crossover, SUV albo coś takiego. Ma być w segmencie C między modelami Captur i Koleos. O ile Captur mi się podoba bo jest taki śmieszny i trochę głupawy. Wiecie, przyciąga wzrok i powoduje, że przechodnie chcą zajrzeć do środka. Popatrzeć co tam jest i czy jest tak fajnie jak na zewnątrz. A tam też jest całkiem nieźle. Szuflada zamiast schowka i te sprawy. Natomiast Koleos już fajny nie jest. Jest za duży i nie ma charakteru. Jak jedzie to odwracam głowę i udaje, że nie jedzie. I ten Kadjar wydaje się jakby stał w rozkroku między tymi modelami. Nie zajrzysz do środka, ale łba też nie odwrócisz. Zamkniesz jedno oko, a drugim będziesz patrzył czy fajny. Bo trochę fajnego też jest. Podobają mi się te falistości na karoserii. Zwłaszcza tam u dołu na drzwiach. Natomiast wybrzuszenia przy nadkolach już nie. I weź tu się człowieku zdecyduj, czy fura jest fajna czy nie. Podpowiem. Opiera się w dużej mierze na Qashqai’u i ma z nim konkurować, więc chyba odpowiedź jest jasna.

488

Zmieniamy temat o 180 stopni i przenosimy się biegun, gdzie samochody są mocne i szybkie. Mamy następcę Ferrari 458 Italia! Nazywa się 488 GTB. Niby nazwa nie chwytliwa i nic nie mówi, a jednak. Liczba w nazwie oznacza pojemność jednego cylindra. Ale czad. I właśnie o silnik w tym samochodzie się rozchodzi zasadniczo. Bo zmalał w odniesieniu do poprzednika, zwiększył moc i moment, a liczba garów jest constans. Teraz pod pokrywą silnika mamy aż 670 KM, które pochodzą z podwójnie turbodoładowanego silnika o pojemności 3,9 litra. Tak, napisałem turbodoładowanego. Jak widać, każdy może zerwać tradycjami. Nawet Ferrari. Podobno nowy model jest szybszy, ale dopiero przy wyższych prędkościach. Do setki ma tyle samo co Italia, czyli trochę ponad 3 sekundy.

I może się znowu czepiam, ale jakoś 488 GTB nie powaliło mnie na kolana jak to Ferrari potrafi. 458 Italia bardzo mnie porwała, F12 jest po prostu śliczna, a to? Paskudne nie jest, ale spodziewałem się kilkuminutowego szoku po pierwszym spojrzeniu, a tu nic.

porsche

Ostatnim samochodem w dzisiejszym podsumowaniu będzie Porsche Cayman GT4. Powstała nowa wersja, ale jak to w przypadku tego producenta bywa, jest ona identyczna jak pozostałe produkty tej marki. Wiem, że Porsche prowadzą się ponadprzeciętnie, trzymają się dobrze drogi, świetnie hamują i są szybkie. Ale mimo to nie kupiłbym. Wieją nudą. Nie odróżniam modeli, nie mówiąc już o poszczególnych generacjach. Obawiam się, że jak nie zrobią czegoś totalnie innego niż to co sprzedają teraz to nigdy mnie do siebie nie przekonają.