Wiem, że moda to rzecz święta i nie wolno z nią dyskutować. Jak nie można zakładać skarpetek do sandałów to nie i koniec. Nie ważne czy to ładnie czy brzydko wygląda. Powiedział tak jakiś ekspert w apaszce na szyi i zadecydował o losie społeczeństwa. Wyznaczył w ten sposób modę, a my to wiernie i bezmyślnie naśladujemy. W ostatnim tygodniu było podobnie.

Przekonałem się o tym przygotowując dla Was Piątkowe Podsumowanie. Wszedłem na znane mi portale opisujące motoryzacyjne wydarzenia i znalazłem kilka zupełnie różnych aut, lecz sfotografowanych w identycznych pozycjach. Lewy profil od przodu i zadarta kiecka do góry. I to wszystkie trzy fotki pochodzą z jednego tygodnia!

r8

Nie rozumiem tego fenomenu. Powiedzmy sobie szczerze. Nie jest to zbyt urokliwe zdjęcie, a już na pewno nie pokazuje samochodu takim jakim on jest. We mnie te fotki nie budzą też żadnych emocji. Są totalnie od czapy. Wiem, że może autor sugerował się tym, że odsłonięcie kawałka ciała spowoduje, że będziemy chcieli więcej. Że pobudzi to do działania naszą wyobraźnie. Niestety nic z tego. Nie mam ochoty ściągnąć zasłony i przekonać się co znajduję się pod spodem.

gta spano

Pytanie tylko kto rozpoczął ten trend na takie zdjęcia. Wiem, że już dawniej się one pojawiały, ale chyba nigdy w takiej ilości w tak niedługich odstępach czasu. A może te wszystkie fotki robił jeden fotograf? I sprzedał jeden pomysł trzem różnym firmom? Jeśli tak, to spoko. Dobry z niego biznesmen, a klienci to frajerzy skoro dali się na to nabrać. I jeszcze chwalą się tym używając takich samych fotek jako główne. A może ta trójka nie ogarnia konkurencji i nawet nie zajarzyli, że reszta samochodów korzysta z tego samego ujęcia? A niektóre portale zaprezentowały newsy z podobnymi fotkami jeden pod drugim. Trzeba mocno zamknąć oczy żeby nie zauważyć.

Jednak ta teza jest mało prawdopodobna. Jeden fotograf na tyle marek? R8 to Niemcy, GTA Spano to Hiszpania, a ten Hyundai to w ogóle daleko i poza Europą czyli dokładnie tam, gdzie Europejczycy myślą, że nic nie ma. A jest. I to często więcej niż u nas. Ale zostawmy to. Rozchodzi się o to, że te fotki robił pewnie ktoś inny, a mimo to wyglądają tak samo. Są niemal identyczne tylko użyto innych prześcieradeł i tego czego widać najmniej czyli samochodów. Jednak ponieważ aut prawie nie widać i równie dobrze zamiast Tuscona mogli by dać tam parkingową stróżówkę z cieciem odpowiedzialnym za szlaban na jakimś gierkowskim osiedlu, to liczy się głównie kolor prześcieradła. Audi dało białe, czyli tradycyjne. Takie jak w starych domach na wsiach. Zapomnieli co prawda przykryć furę pierzyną, ale zimna nie jest taka mroźna więc można im to wybaczyć. GTA zdecydowało się na czarne. To oznaka, że jest dziecinne, bo głównie najmłodsi chcą mieć czarną pościel i to jeszcze często z jakimś rysunkiem Darth’a Vadera lub innej postaci z kina. Najlepiej chyba postąpił Hyundai. Dali zmysłowe czerwone prześcieradło zwisające aż do ziemi. Luźne i klasyczne, bez gumki na dole żeby się nie zwijało, ale eleganckie. Pasujące do otoczenia. Nie wiem czy do samochodu, bo przecież go nie widzę, ale jeśli miałbym wybrać któryś z tych samochodów decydując po pościeli na nim to byłby to Hyundai.

Jednak zdaję mi się odszedłem trochę od tematu. Znacznie odszedłem. A obiecałem sobie, że będę poważny i już tego nie zrobię.

Po powołaniu odpowiedniej komisji i przeprowadzeniu dokładnego śledztwa udało mi się ustalić, że mamy do czynienia z nową motoryzacyjną modą. Taką jak na selfie.

selfie2

Ktoś jeden pstryknął se focie z rąsi i wszyscy polecieli tym tropem. Nawet telefony i aparaty się do tej mody dostosowały, bo ich producenci zaczęli montować lusterka na odwrocie żeby łatwiej było sobie pstryknąć samojebkę. Być może teraz producenci lustrzanek zaczną dodawać prześcieradła, koce lub inne akcesoria pochodzące z IKEI do swoich aparatów. Albo w opcjach menu już nie tylko ramki będą dostępne i ohydne wąsy, ale również różnego rodzaju nakrycia na samochód. Oczywiście wszystko w lewym profilu.

A wtedy to już się zacznie.

Dziennikarze również pójdą tym tropem i chcąc być modni zaczną pstrykać fotki przedniej felgi i kawałka lampy niczym fotograf męskiego kolorowego pisma swojej modelce w spódniczce. Samochody będą przykrywane czym tylko się da, a profilowe zdjęcia na facebooku redakcji motoryzacyjnych zdominują pojazdy otulone prześcieradłem jak drzewa w parku na zimę.

A wtedy powiedzenie „Panie, Niemiec pod kocem trzymał!” nabierze większego sensu.