Często spotykam się z tezą, że to jak wyglądają i jak prowadzą się współczesne samochody zależy od obowiązującego prawa i przepisów. Wiem, że istnieją nawet osoby, które próbują mi wmówić, że to właśnie dzięki temu, że ktoś narzuca pewne normy na producentów, w każdym samochodzie możemy znaleźć pasy bezpieczeństwa, ABS, poduszki powietrzne czy kontrolę trakcji. Jest zupełnie na odwrót.

Zupełnie nie mam pojęcia skąd się to bierze w ludziach. Obstawiam, że w ich głowach panuje jakiś dziwny mętlik odpowiedzialny za mylenie tego jak jest, z tym co im się wydaje. Zamiast otworzyć szeroko oczy, wolą oddać się przemyśleniom i gdybaniu. W takiej głowie powstaje oczywiście bardzo dużo różnorodnych pomysłów, lecz wszystkie są jednakowe.

Są do dupy.

Dlatego, że nie mają nic wspólnego z realiami świata, w którym żyją. Ich myśli sprawdzają się tylko w ich głowach. Mówię, tutaj o dziwnym rodzaju logicznego myślenia. Dla przykładu, tacy ludzie myślą, że jakby każdy w domu posiadał broń, to byśmy się od razu pozabijali. Dosłownie każdy wyszedłby na ulicę z klamką jak w GTA i zaczął walić do innych. Albo jakbyśmy wprowadzili wszystkie leki dostępne bez recepty, to każdy obywatel jak jeden mąż poszedłby do apteki, wykupił jej całą zawartość i zeżarł wszystko jeszcze zanim ją opuści.

Tacy ludzie myślą, że gdyby nie przepis mówiący o konieczności stosowaniu przez producentów pasów bezpieczeństwa, to żadne współczesne auto by ich nie posiadało.

Nie wiem co kieruje tymi ludźmi, ale są głupi.

Wprowadźmy jakąś logikę do tego. Skoro uznać za prawdę wyżej postawioną tezę, to najpierw musiał być przepis mówiący o konieczności montażu pasów bezpieczeństwa, a następnie dopiero sam wynalazek. Innymi słowy, Volvo nie byłoby w stanie wprowadzić do swoich samochodów pasów biodrowo-ramiennych, gdyby nie uprzejmość jakiegoś urzędnika wprowadzającego dany przepis zmuszający ich do tego.

Fakt, że ten dżentelmen wprowadził ów przepis dopiero po zaprezentowaniu wynalazku należy w tym wypadku przemilczeć dla dobra sprawy.

To może gdyby nie rozporządzenie o konieczności zakładania pasów w samochodach, to tylko Volvo by je miało?

Przygotowałem się i na taki atak głupoty.

A myślicie, że jeśli jeden producent coś wymyślił i było to dobre, to inni nie zgapią tego patentu? Jeśli Volvo wpadło na ten pomysł jako pierwsze i zdobyło dzięki temu klientów ceniących sobie bezpieczeństwo, to chyba nie trzeba być wybitnie zdolnym człowiekiem, aby wymyśleć, że konkurencja nie odpuści tak łatwo i wprowadzi ten sam bajer u siebie. Jeśliby odpuścili, to prawdopodobnie po nie długim czasie musieliby zbankrutować. Kupilibyście dzisiaj samochód bez pasów tylko dlatego, że nie ma takiego przepisu?

Podobnie ma się rzecz z ABS-em. Jako pierwsi zamontowali go Niemcy w Mercedesie. Potem inne marki obczaiły, że Merol ma przewagę dzięki temu i sami ruszyli głową i zaczęli kombinować. Gdyby olali sprawę, kasa przeszłaby im koło nosa. Musieli połakomić się na ten krok, czy chcieli czy nie.

Przepis o konieczności instalowania tego wynalazku pojawił się dopiero później i nie wniósł zbyt wiele, bo prawie każde auto już to miało.

A co z kontrolą trakcji? To stosunkowo młody przepis, ale jeśli sięgniemy pamięcią wstecz, to sprawa się powtarza. Najpierw wynalazek, wprowadza jeden producent, inni go gonią żeby nie wypaść z obiegu i wprowadzają to samo, następnie wszystkie samochody na rynku są już dostępne z tym interesem, a dopiero potem jakiś szlachcic w garniturku mówi, że trzeba wprowadzić to jako obowiązek i myśli, że jego decyzja ma wpływ na bezpieczeństwo.

Pewnie ktoś mi teraz powie, że na pewno znalazłby się jakiś robol lub inny osobnik, który jeszcze nie przeszedł ewolucji do końca i zawartość jego głowy jeszcze pochodzi od małpy, więc kupiłby samochód bez poduszek, bez pasów i abeesu. Zgadza się. Ale takich ludzi dzięki Bogu jest stosunkowo mało i nie mają kasy, więc nie obchodzą producentów. Żadna marka nie będzie robić kilku samochodów rocznie bez tych wygód tylko dlatego, że ktoś by to kupił. Jeśli będzie to kilka osób to im się to nie opłaci. Trzeba zrozumieć, że do budowy rynku zbytu potrzebna jest jakaś część społeczeństwa. Nie dziesięć czy dwadzieścia osób. Tylko kilka tysięcy. Jeśli większość będzie chciała mieć w samochodach systemy odpowiedzialne za bezpieczeństwo, to producenci tak właśnie postąpią.

Bo im się to opłaci.

Jeśli jednak nawet te argumenty do kogoś nie trafiają, to przygotowałem się na dalszą debatę.

Skoro jeszcze ktoś myśli, że to przepisy i normy są odpowiedzialne za to, że w samochodach pojawiają się takie czy inne wynalazki, to zastanówcie się ile rzeczy tak na dobrą sprawę nie jest objęte regulacjami?

Wygodne fotele?

Mięciutkie plastiki?

Dywaniki, futerka, obszycia?

A jednak jest to standard. Nawet w najgorszych i najtańszych samochodach to wszystko już jest. I nikt tego nie reguluje. To jest bo ludzie tak chcą i to kupują. Ba, teraz to nawet ciężko jest o samochód bez klimy. Ludzie już nie chcą kisić się w upale i producenci to zauważyli. Na pewno trafiłby się jakiś robol, który wozi samochodem co popadnie bo ma taką robotę i kupiłby auto nawet bez plastików i dywaników. W środku mogłaby być goła blacha i jakiś tam fotel z plastiku. Jednak takich ludzi nie ma tylu żeby producentom się to opłacało i pewnie już nigdy nie zobaczymy takiego samochodu. I nie będzie to miało żadnego uzasadnienia w przepisach.

A jeśli nawet znalazłaby się spora część osób zainteresowana kupnem samochodu minimum to producentowi może się to nie opłacać. Bo za ile sprzedałby samochód z samym silnikiem i gołą karoserią, który nie nazywałby się Ariel Atom?

Tata_Nano_Bangalore_2709

Jeśli nadal są osoby, które tego nie rozumieją i powiedzą, że co te wszystkie dywaniki i wygodne fotele mają wspólnego z bezpieczeństwem, bo nie ogarnęły przenośni to posłużę się przykładem hamulców. Jest na to norma czy nie? Jasne, że tak. Jeśli dobrze pamiętam, to ta reguła mówi, że układ hamulcowy musi zapewnić samochodowi opóźnienie co najmniej o wartości 5,7 metra na sekundę kwadrat. Jeśli nic Wam to nie mówi to mogę podpowiedzieć, że jest to tyle, że jakbyście przejechali się takim samochodem to wychodząc byście stwierdzili „Przecież tu chyba w ogóle nie ma hamulców”. Nawet w naukowym programie Top Gear pokazywali jak ma się norma hamowania do rzeczywistości. Ich samochody hamowały w połowie wyznaczonego dystansu.

Morał z tego taki, że mimo istnienia normy dotyczącej hamulców, wszyscy producenci mają ją w pompie. Robią tak dobre hamulce jak tylko się da.

Bo klienci tak chcą.