Jest wieczór. Ale jeszcze jasno. Środek wiosny, ludzie pałają chęcią do życia jak nigdy. O zimie już nikt nie pamięta, a ponure popołudnia spędzane w blokach przy świetle żarówki energooszczędnej odeszły już w niepamięć. To zaledwie kilka tygodni temu, a już nikt o tym nie pamięta. Wszyscy cieszą się długim dniem, ciepłym powietrzem i porywającą do życia przyrodą.

Dobry humor udziela się wszystkim. Na jednym ze starszych blokowisk – tych z trzepakiem przed blokiem rzecz jasna – mieszka małżeństwo w średnim wieku. Mąż jeszcze nie wrócił z pracy, a żona w dobrym humorze zajmuje się codziennymi pracami. Założyła nawet lekką sukienkę, aby jeszcze bardziej polepszyć swoje samopoczucie. Podczas swoich zajęć nuci piosenki z lat jej młodości i wspomina z uśmiechem czasy jak była jeszcze nastolatką.

W tym samym czasie jej mąż również w dobrym humorze spowodowanym nie tylko fantastyczna aurą, ale i silną ekscytacją odwiedza jeden z salonów samochodowych.

To zaplanowana decyzja. Rozmawiał o tym z żoną wielokrotnie. Ma kupić nowe auto i koniec. Starym strach już jechać w dalszą podróż bez mechanika i ciężarówki z częściami zamiennymi. Rdza wdarła się we wszystkie możliwe zakamarki pozbawiając samochód nie tylko właściwości mechanicznych, ale i wizualnych. A sam właściciel jadąc takim autem sam pozbawia siebie godności.

Pieniądze na samochód uzbierali wspólnie, jednak to on miał zająć się zakupem i wszelkimi negocjacjami, ponieważ jego żona nie miała pojęcia o samochodach. Rozpoznawała jedynie kolory i wiedziała, że jej ojciec dawniej jeździł Syrenką. Wspólna decyzja padła na nowy samochód – prosto z salonu. Uznali, że tak będzie rozsądniej. Mniej zmartwień, gwarancja, wiarygodność sprzedawcy i poczucie bezpieczeństwa. Zdecydowali się również na kredyt (nie we frankach).

Wychodząc z domu do pracy nic nie powiedział żonie, że to dziś będzie ten dzień. Dzień, w którym staną się posiadaczami nowego samochodu. Najdroższej rzeczy dla przeciętnej rodziny poza domem lub mieszkaniem. Właśnie dziś jego żonę czeka ta niespodzianka i pierwsza jazda – na fotelu pasażera. Uznał, że zaskoczenie swojej drugiej połówki to dobry pomysł.

Wyjeżdżając z salonu nowym nabytkiem czuł się wspaniale. Uśmiech nie schodził z jego twarzy, a w okolicach podbrzusza czuł ekscytacje. Nie mógł się doczekać kiedy powie o tym wszystkim żonie, a ta rzuci mu się w ramiona jak w zagranicznych filmach puszczanych przez publiczną telewizję.

Prowadził się wspaniale. Przyspieszał, hamował, w zakrętach czuł się jak kierowca formuły jeden. W środku miał wszystko czego potrzebował. Bez bajerów, ale z odrobiną nowoczesności i wygody. Elektryczne szyby i lusterka, wygodne fotele. Kolor? Oczywiście metalik. I srebrne alufelgi. No i klima. Już nie będzie musiał otwierać szyb w upale żeby zaczerpnąć powietrza, którym się da oddychać. Wbudowane radio na płyty obsługiwane przy kierownicy. Od zawsze takie mu się podobało. A do tego ten zapach. Nowego samochodu. Własnego.

Zaparkował samochód pod blokiem. Wysiadł dumny i zadowolony ze swojej decyzji. Zupełnie nie odczuwał zmęczenia po pracy. Dzieci bawiące się na podwórku przy trzepaku na chwilę odkręciły głowę zobaczyć samochód. I właściciela. Te spojrzenia dodatkowo go podekscytowały. Udał, że ich nie widzi, ale wiedział co się dzieje. Gdzieś w sobie liczył właśnie na taki efekt.

Wybrał schody. Nie chciał czekać na windę. Nie był wstanie bo już nie mógł się doczekać kiedy zobaczy swoją żonę i pochwali się owocem dzisiejszego dnia. Wbiegając po schodach na piąte piętro aż kipiał z niecierpliwości, a im był bliżej drzwi do mieszkania tym więcej miał niespożytkowanej energii.

Wchodząc do domu, szybko spojrzał się na swoją żonę.

Kochanie, kupiłem samochód!

Choć żona nie orientowała się w tej dziedzinie przez jej głowę przeszło od razu setki pozytywnych odczuć. W myślach miała wygodę, komfort i poprawę obecnego życia. Wiedziała, że stanie się ono prostsze. Ułatwi pakowanie zakupów, a na wakacje będą mogli zabrać więcej bagażu nie gniotąc się sami we wnętrzu. Oczami wyobraźni widziała piękny, czysty samochód z przestronnym bagażnikiem, dużymi drzwiami i komfortowym wnętrzem z uchwytami na napoje i miejscem na torebkę.

SuperbEstate

Wychodząc na dwór oboje nie mogli się doczekać. Mąż czuł wielką dumę, a żona nie mogła doczekać się niespodzianki. Emocje narastały, ale wiedzieli, że już zbliżają się do końca swojej wyprawy na parking.

Przed ich oczami stało zaparkowane sportowe coupe z niewielkim prześwitem. Lakier idealnie odbijał promienie przyćmionego słońca. Samochód zdecydowanie wyróżniał się z tłumu pospolitych pojazdów na osiedlowym parkingu. Był czysty, nowy, zadbany i miał ciepłe barwy.

W głowie mężczyzny z jednej strony było zadowolenie, bo wreszcie kupił samochód, o którym marzył od dzieciństwa. Niski, sportowy, szybki o groźnie brzmiących odgłosach z rury wydechowej. Spełnił swoje marzenia. Jednak z drugiej strony w myślach miał mętlik. Jego żona nie skoczyła mu na szyje, a na jej twarzy ciężko było zobaczyć uśmiech. Zupełnie nie rozumiał co się stało.

Kotku, co Ty kupiłeś?