Miało być dzisiaj zaćmienie słońca. I co? Ja się pytam gdzie ono do cholery jest? Specjalnie wstałem wcześniej. Gapiłem się przez okno jak typowy Janusz na promocję w Lidlu i nic. Fakt, przez chwilę było może trochę ciemniej, ale szału nie ma. Podobny efekt jest wtedy gdy przywieje jakąś chmurę lub autobus wykotłuje trochę sadzy z siebie. Całe to zaćmienie to jakaś przereklamowana sprawa. Mówię Wam.

Przereklamowane za to nie jest Piątkowe Podsumowanie :)

Za to tutaj też mamy do czynienia z pewnym zaćmieniem. Otóż producenci się już wyprztykali z premier przed Genewą i teraz ciężko o coś nowego. Jedyne na co ich stać to prezentacja polskich cenników na jakieś tam auta.

Ale na przykład taki McLaren wziął się trochę do roboty. Zapowiada on kolejne auto. Znaczy zapowiedział już jakiś czas temu, ale teraz robi to po raz kolejny abyśmy na pewno o nim nie zapomnieli. Mowa oczywiście o McLarenie Sport Series, który teraz otrzymał przydomek 570S. Tak naprawdę, to nie ma o czym pisać. Jest to prawie to samo auto co jego większy brat, tyle że ktoś wpadł na pomysł, że skoro ten ma być mniejszy to skręcą mu trochę silnik. Oczywiście ten sam silnik co w całej gamie McLarena. Trochę to już wieje nudą. Odgrzewany kotlet i te sprawy. Muszę pisać ile koni będzie miał ten 570S? No właśnie.

oczy

Zmieniamy temat na rewolucyjne światła od Opla. Podobno ten producent pracuje nad takim rozwiązaniem przednich reflektorów, które będą dawały światło dokładnie tam gdzie się spojrzysz. Dobre nie?

Otóż stanowczo nie.

Wiem, że to niby dobry bajer, bo przynajmniej w teorii wszystko na co się spojrzymy będzie idealnie oświetlone, ale są też minusy takiego rozwiązania. Są to bardzo poważne minusy.

Nie wiem jak to jest w przypadku kobiet, ale faceci mają tak, że jak coś im się podoba to się tam patrzą. Nie ważne czego byśmy innego nie robili, to jak dzieje się coś ciekawego to odwracamy wzrok. Weźmy taką sytuację, że jedziesz sobie Oplem z takim rozwiązaniem, a chodnikiem obok idzie sobie jakaś ładna pani. W spódniczce. Przed kolano.

Nie oszukujmy się. Każdy z nas się spojrzy i nie ma w tym nic złego. Lekko zwolnimy, upewnimy się czy jest bezpiecznie na drodze i skierujemy nasz wzrok na nogi tej kobiety. Normalnie nawet by się nie zorientowała, ale w przypadku gdy zobaczy na nogach potężne snopy światła? Albo nie tylko na nogach.

2014-maserati-ghibli-s-q4-front-three-quarters

Spada sprzedaż Maserati. Zarówno modeli Quattroporte jak i Ghibli. Moim zdaniem oba modele są świetne i posługując się dzisiaj popularnym sformułowaniem zdecydowanie #chceto. I jeden i drugi. Podobają mi się tak bardzo, że mógłbym zrezygnować nawet z dzisiejszego zaćmienia słońca żeby móc się nimi karnąć. Jak widać większość ludzi ma tak samo, bo oba modele sprzedawały się świetnie na początku ich produkcji. Podobno producent odnotował wzrost sprzedaży aż o 137% dzięki Quattroporte i Ghibli. Ładnie, prawda? Niestety teraz coś się ludziom w główkach poprzewracało i sprzedaż obu modeli spadła tak bardzo, że fabryka musi zmniejszyć liczbę zmian w tygodniu z 12 na 10. Czy zatem możliwe jest, aby w tak krótkim czasie sprzedaż tak drastycznie malała?

Tak. Poszperałem trochę w internetach i już wiem czyja to wina. Pamiętacie kto wyprzedził Ghibli w finale USB prowadzonym przez Blogomotive?

c5