Wszyscy wiemy co się teraz dzieje z Top, więc nie będę jeszcze raz tego powtarzał, bo już nawet mnie nudzą kolejne plotki o Clarksonie. To tymczasowo taki odpowiednik naszego kochanego Kuźniara tylko w większej skali. I dużo lepszym wydaniu. W oczekiwaniu na kolejne info od BBC lub Pudelka udało mi się wysnuć kilka teorii spiskowych dotyczących całego zamieszania. Niedługo nakręcą na ich podstawie dokumentalny film na Discovery jak te, w których to kosmici pomagali w budowie piramid. Zobaczycie.

Jeremy-Clarkson

Najsamprzód miałem takie samo zdanie jak Wy. Czyli, że to tylko taki pic jest z tą całą aferą po to żeby podkręcić atmosferę. Nie oszukujmy się, wszyscy wiemy, że Top Gear to głównie show, a w show liczy się oglądalność i stasy. Jestem prawie pewien (to teoria spiskowa, więc chyba mogę w sumie napisać, że absolutnie pewien), że niektóre z wcześniejszych akcji Clarksona i całej reszty były robione pod publiczkę tylko po to, żeby narobić większego rabanu w mediach i aby było głośno. Daleko nie trzeba szukać. Choćby rejestracja H982 FKL. Owszem, istnieje takie prawdopodobieństwo, że to przypadek, ale to tak jakby wierzyć, że celebrytka przez nieuwagę zapomniała założyć majtek. Byłem pewien, że sytuacja z rzekomym pobiciem wygląda tak samo i zaraz się naprawi.

Jednak dość szybko pojawiły się plotki, że Clarkosna wywalą, a przyszłość programu nie jest pewna. Nawet zapowiedzieli, że trzy ostatnie odcinki serii nie zostaną wyemitowane. Od samego początku w to nie uwierzyłem, bo przecież to jest kasa. Olbrzymia kasa i raczej nie jest ona warta sprzeczki miedzy Clarksonem, a gościem od żarcia na planie szumnie nazywanym producentem. Chyba, że ten gość jest producentem tych kanapek o które poszło. Wtedy okej. Jestem nawet przekonany, że na planie nie doszło do żadnego pobicia, bo słowo pobicie jest ostatnio nadinterpretowane. Pewnie go uderzył, ale nie pobił. Ja widzę różnicę.

Wracając do sprawy, nawet przez głowę mi nie przeszło, że taki gigant jak BBC odpuści sobie gruby hajs za trzy ostatnie odcinki. Bardziej realne było to, że chcą podgrzać atmosferę, bo może stasy im trochę spadały, a potem zaorać z grubej rury. Prostacki pomysł, ale takie czasy. Co zrobić. Nawet przez chwilę pomyślałem, że może w ogóle nie ma trzech ostatnich odcinków. Bo przecież przez ostatnie klika serii nie było więcej jak sześć odcinków, więc czemu teraz dać więcej? Ale ta teoria upadła w chwili emisji fragmentów materiałów niewyemitowanych odcinków.

A może jest to tak, że w końcu przyszedł czas na skończenie programu? W końcu wszystko musi się prędzej czy później zakończyć. Nawet Klan i Moda na sukces. I właśnie na taki pomysł wpadło BBC chcąc zakończyć ten program. Jednym słowem zaplanowali to i zrobili umyślnie. Bo w sumie jak inaczej zakończyć coś tak dużego jak Top Gear? Bez słowa, tak po prostu przestać kręcić kolejne serie? To by było jeszcze bardziej zagadkowe niż poruszanie się dżdżownicy (glisty) po przecięciu na pół. To może lepszym pomysłem okazałoby się głoszenie na cały świat, że to już ostatnia seria i zbliża się ostatni odcinek? To chyba skończyłoby się podobnym sukcesem co ostatnia seria Tańca z Gwiazdami, po którym było jeszcze z pięć serii bardziej ostatniejszych niż ostatnia. A robiąc taką aferę zyskują rozgłos medialny i poczucie, że nikt im nie będzie zawracał głowy reaktywacją tego programu. W końcu może nie tylko BBC już nie chce tego emitować, ale i sami prezenterzy się tym znudzili i są zmęczeni Top Gear.

Najbardziej jednak mnie zastanawia kompletny brak informacji o przyszłości. Rozumiem, że BBC właśnie wypowiedziało umowę Clarksonowi, ale to chyba nie jest jedyna stacja. Ten program przynosi olbrzymie zyski z tego co mi wiadomo, więc inne stacje TV znając sytuację powinni walić drzwiami i oknami do obecnej ekipy. To może być żyła złota i to na wyciągnięcie ręki. Jeśli BBC nie chce to ich sprawa, ale dlaczego żadna inna stacja się tym nie interesuje? Wiem, że nazwa programu jest zastrzeżona, ale to nie jest problem. Wystarczy dać inną nazwę. Liczy się wielbiona przez widzą formuła i najważniejsze – prezenterzy. To w szczególności Clarkson przyciąga fanów, ale szczerze powiem, że takich trzech jak tych dwóch to nie ma ani jednego. Jestem pewien, że nawet jakby zabrakło jednego prowadzącego z całej trójki to program dużo straci. Głupotą jest też zamiana Clarksona na innego prowadzącego. To nie wypali.

Nie zapominajmy też, że zmiana stacji może okazać się korzystna dla widzów. BBC to państwówka, takie ichnie TVP. Być może inny producent telewizyjny pozwoli prezenterom na jeszcze więcej? I dowcipy byłyby jeszcze ostrzejsze. Ogólnie cała sytuacja z brakiem zainteresowania innych stacji wydaje mi się dziwna. Bo jeśli prezenterzy chcą, ekipa chce, a BBC i gość od kanapek nie, to w czym problem? Chyba, że są propozycje z innych stacji, a my o tym nic nie wiemy lub jest jeszcze ktoś kto nie chce tego programu.

Wpadłem nawet na pomysł, aby puszczać Top Gear na youtube. Wiem, że to głupie, ale popatrzcie. Dzisiejszy youtube to już nie jest ten sam youtube co za czasów „Jestem hardcorem”. Czasy się zmieniły. Youtuberzy trzepią hajs, a filmiki nie są nagrywane kalkulatorami z trzęsącej się ręki. Coraz więcej jest tam profesjonalistów. Nie takich jak Top Gear, ale może to właśnie oni wyznaczyliby kolejny standard w tym zakresie. Widownia to głównie ludzie młodzi. Szybko się przestawią, że zamiast ściągać z torentów można wpisać program w wyszukiwarkę i obejrzeć na legalu.

Spójrzcie jeszcze jaką wolność zyskaliby prezenterzy. Internet rządzi się innymi prawami niż komercyjna telewizja. Podejrzewam, że ich żarty stałyby się jeszcze bardziej soczyste, a język jeszcze mocniejszy. Wolna amerykanka. Jedynym problemem mogłyby okazać się koszty. Nie jestem pewien czy aby na pewno na youtubie zarobiliby na utrzymanie obecnej jakości odcinków pod względem technicznym, która aktualnie jest bardzo dobra.

Przyznaję, że jestem wielkim fanem Top Gear i ciekawi mnie jak rozwinie się sytuacja. Czy to już koniec tej trójki w tym składzie, czy tylko chwilowy przestój? A może to planowana pauza żeby już niedługo pokazać na co ich stać.

Uwaga. Wszystkie przytoczone wyżej teorie i propozycje są tylko wizją autora i mogą okazać się fałszywe. Jeśli jednak trafiłeś tu z popularnego portalu plotkarskiego, nie przejmuj się tym dopiskiem i uznaj to wszystko za potwierdzoną przez amerykańskich naukowców prawdę.