Dziś będzie mocno, ostro i brutalnie. Coś dla prawdziwych twardzieli lubiących dać czasami w mordę, a nie dla mamisynków chodzących w rurkach. O autach bezkompromisowych. Dlatego zaczniemy od koncepcyjnego Citroena Aircross, który ma nawiązywać do Cactusa.

C

Francuzi chyba jako jedyni w Europie potrafią stworzyć coś głupiego, ale jednocześnie fajnego. Coś takiego co przyciąga wzrok, ale nie dlatego, że jest ładne, tylko dlatego że jest dziwne. I każdy kto się patrzy nie może się nadziwić. Zachodzi w głowę „jak oni do cholery to zrobili?”. Taka zagrywka to zupełnie inna bajka niż zrobić coś ładnie. Bo ładne to ładne. Patrzymy się, ale potem nam się nudzi i już o tym nie myślimy. A jak Citroen zrobi coś zagadkowego to nie ma lekko. Będziemy myśleć dopóki nie wymyślimy lub ktoś nam nie powie. Tak było na przykład z tymi poduszkami w Cactusie. Czy one są ładne czy nie, to przekonałem się ostatnio, że zdania są podzielone. Natomiast każdy chciał tego dotknąć. Pomacać, obczaić z czego oni to zrobili.

wnetrzeC

W Aircrossie chyba chcą uzyskać ten sam efekt. Wygląd zewnętrzy trochę opiera się na Cactusie, przynajmniej jego styl. Też mają być poduszki do macania, śmieszna kolorystyka i ogólnie napompowana jak materac sylwetka. Ale ogarnijcie sobie te wnętrze. Wiem, że to koncept, więc musi być dziwaczne, ale tutaj wygląda to tak jakby mogło trafić do produkcji. Kwadratowa kiera (to pewnie akurat zmienią), sterylna deska rozdzielcza, i te pomarańczowe paski zamiast uchwytów na łapy. Trochę mi to przypomina akcesoria wspinaczkowe.

Napęd to pewnie się domyślacie jaki jest. Hybryda. Ale nie żadne tam 110 KM do wożenia tyłka po mieście. 218 kucy z benzyniaka 1,6 l turbo i 95 z elektryka. Benzyniak napędza przód, elektryk tył. Do setki 4,5 sekundy. Czujecie to. Taki nadmuchany, śmieszny samochodzik, a przyspiesza jak BMW M3. Chciałbym zobaczyć minę kolesia z BMW jak startuje spod świateł, a tu gość z poduszkami w drzwiach go ogarnia.

scuderia

Scuderia Cameron Glickenhaus 003 nieoficjalnie pobiła rekord Nurburgring i tym samym nakopała LaFerrari, McLarenowi P1 i Porsche 918. Według doniesień, facebooków i innych niepodważalnych źródeł, kierowca w samochodzie, którego nazwy nie jestem w stanie nauczyć się na pamięć objechał Zielone Piekło w 6:42. I co ciekawe ludzie pracujący przy tym projekcie twierdzą, że to kiepski wynik. Dodają, że powinni na zwykłych drogowych oponach zejść poniżej 6:30.

Ale najciekawsze jest to, że Scuderia Cameron Glickenhaus 003 wcale nie ma tysiąca i więcej koni. Według strony producenta jest tam silnik Hondy twinturbo o pojemności 3,5 litra i mocy 530 KM. Nie wydaje się to wiele jak na swój wyczyn. A i oczywiście auto jest dopuszczone do ruchu.

Scuderia Cameron Glickenhaus 003 to tylko dowód na to co mówiłem, że nawet ktoś z dupy wzięty może dokopać popularnym supersamochodom, które podobno są bezkompromisowe.

Ultimabok

I na koniec o czymś faktycznie bezkompromisowym. Ultima przygotowała następcę GTR, czyli Evolution. Z wyglądu chyba nie wiele się zmieniło. Przynajmniej ja nie widzę różnic. Ten samochód ma tylko jedno zadanie. Zapierdalać. Lekka buda, duża moc i aerodynamika to, to co potrzeba żeby być szybkim. Nie żadne hybrydowe napędy, układy poprawiające efektywność korzystania z baterii elektrycznych lub odzyskujące energię przy hamowaniu. Wystarczy 6,8 litrowe V8 od Chevroleta, 1033 KM i 1246 Nm. Do tego niska masa 950 kilo i mamy 2,3 sekundy do setki i prędkość maksymalna 386 km/h.

Co ciekawe, wnętrze wcale nie jest takie wydmuchane jak myślałem. Jest klima, nawigacja, kamerka cofania system audio od Alpine.

Dziewulski już może na nią odkładać.