Kurde felek no. Miałem Wam to opisać wcześniej bo to już stare dzieje, ale z przyczyn mi nieznanych zabieram się do tego dopiero teraz. Chociaż w sumie mógłbym napisać, że po prostu do tej pory nie miałem czasu. To modne teraz tak pisać. Nie ważne, czy robi się w kopalni 48 godzin na dobę, czy pierdzi w stołek – profesjonalizm tego wymaga. A więc oficjalna wersja jest następująca. Sorry, ale czasu nie miałem. Zarobiony byłem.

Druga sprawa jest taka, że nie wiem czy mi wypada. Bo przecież w imprezie wyraźnie jest napisane „Illegal”. Kurczę, zaczynam się bać, czy mnie nie znajdą po ajpi i nie wywiozą do lasu. Ale co tam, czego nie robi się dla statystyk.

No więc tyle tytułem wstępu, a teraz czas przejść do rzeczy. I opisać jaka to była soczysta impra. Co tam się nie działo. Jakie dziewczyny, drifty, fury za miliony baksów, blokowanie publicznych ulic, hałasowanie, palenie laczka i zakłady o dużą kasę. Nieopodatkowaną oczywiście.

Zacznę od tego, że było zimno. Ja piernicze, cholernie zimno, a nie tylko, po prostu zimno. Do teraz pamiętam jak mi dłonie odmarzały. Ledwo co robiłem foty aparatem, bo akurat nie wziąłem ze sobą fotografa. Peszek.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Na początku przywitała mnie głośna muza. Wiecie jak to jest. Każdy prezentuje co tam ma w bagażniku i pokazuje jak mu szyby latają. Okazuje się, że na ludzi to działa jak smród na muchy. Pierwszy raz byłem na takiej imprezie i kompletnie nie miałem pojęcia jak to wszystko wygląda. Myślałem, że może jest jakieś centrum, gdzie dzieją się najfajniejsze rzeczy, ale niestety. Jedyne centrum to było handlowe. Ale zamknięte.

Tak czy siak, myślałem że to centym jest właśnie tam gdzie gra muza. Jak dopchałem się do źródła okazało się, że dałem się nabrać. Gość tylko serwował głośny bas i nic więcej. Poszedłem więc szukać tych fajnych aut. Po tuningu, z miliardem koni i neonami.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pierwszy natrafił się Lexus IS 400. Wiem, że to nie jest dobra bryka na taką okazję, ale jest to po prostu rzadki widok. W Polsce jakoś się to auto nie zakorzeniło zbyt dobrze. A szkoda, bo to alternatywa dla Meroli i Beemek. I podobno jest nie do zajechania. Nawet oleju nie trzeba wymieniać. Ani paliwa dolewać. Nic. 100 % bezobsługowy. Lakierem dali tak grubo, że podobno musieli aż trochę podkręcić silnik, bo nie szedł. A teraz obadajcie jakie ma nakrętni na śrubach mocujących koła. Założylibyście do rozsądnego sedana różowe nakrętki? Pewnie jakiś esteta nim jeździ.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Następny był Civic Coupe. Miałem kiedyś takiego. W NFS Underground 2 brałem jako pierwsze auto bo kolega z osiedla mi doradził. Też pomalowałem na czarno, ale felgi dawałem inne. I dawałem milion naklejek. A tutaj jest coś za coś. Żółte felgi na propsie, ale jakoś mało naklejek. A i wydech to ja podwójny wsadzałem. Bicz plis.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jak cykałem sobie tego Cvica, to pojawił się Leon. Leony zawsze spoko. Jeździłem następcą z 1,4 TSI pod maską. I też białym jak ten. Chyba jednak ten nowszy mi się bardziej podoba, ale każdy Leon robi robotę. Nawet jak ma zderzaki do samej ziemi i wielkie czarne koła.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
A skoro już jesteśmy przy Seatach to było ich więcej. Znacznie więcej. Tyle, że ja pierdziele. Cyknąłem tylko te trzy bo fajnie wyglądały wszystkie w jednym kolorze, ale obok nich też stały inne Seaty. A obok tych Seatów kolejne. Nawet nie próbowałem tego uchwycić bo musiałbym przestawić aparat w tryb panoramiczny chyba. A zimno było i się nie chciało.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Tadam! A naprzeciwko Seatów stał oto taki sobie osobnik. Chyba nikomu nie muszę przedstawiać co to za model. Właściciel kupując rude felgi chyba sugerował się tym żeby pasowały dobrze do kierunków. Orendżów, a nie jakichś tam z allegro za dychę.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jedna z lepiej zrobionych furek tam. Serio na moje oko dobrze utrzymana. Nie jestem jakimś tam zwolennikiem VW, ale do Corrado zawsze szacun. Te silniki VR6. Nie wiem czy dobre, czy nie dobre bo nie jeździłem, ale tylko oni takie mieli. Pamiętam, kiedyś byłem na jakichś tam wyścigach na ćwiartkę. Corrado wszystkich pozamiatało. Oczywiście nie była to seria. Napęd na cztery łapy, turbo i te sprawy. W tym konkretnym egzemplarzu nie podobają mi się tylko progi. Może ruda zeżarła oryginalne i właściciel wstawił takie tymczasowo. Nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć.

Na imprezie była jeszcze jedna dobra E30. Taka, mówię Wam. No cacuszko. Nie mam fotek, bo ciągle jacyś goście w niej siedzieli. Trochę tak głupio latać komuś koło auta i fotografować jak maczugę herkulesa w parku narodowym. Ale jeździłbym, oj jeździł.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Potem wszyscy zgromadzili się w kółeczku jak w przedszkolu i wyjechała inna E30. Gość chciał zrobić małe show. Pokręcić się trochę dookoła słupa, przypalić kapcia i pokazać zalety RWD. Nic wielkiego. Nie był to może pokaz driftu, ale publika miała na co popatrzeć a kierowca trochę poszaleć nie na drodze tylko na placu i przy okazji poćwiczyć sobie. Przyjemne i pożyteczne można by powiedzieć.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ooo, a kto to? Beemka zjechała, a tu już kolejny kaskader. Tym razem Kią. I o ile dobrze pamiętam, to akurat w tym modelu Koreańczycy zdecydowali się na przedni napęd. Wiecie, taniej. Pomyślałem, że ciekawie. Nigdy nie widziałem driftu w FWD, ale do odważnych świat należy.

Niestety mimo głośnych okrzyków publiczności, samochód z dodatkowym oświetleniem na dachu nie zaczął robić nic czego nie zrobiłby kursant w Fabii z eLką na magnesach. Przez kilka minut jeździli sobie w kółko i najwyraźniej sami nie wiedzieli co mają zrobić. My też nie wiedzieliśmy i nie pomogliśmy zagubionym. Moim zdaniem jeździli w kółko żeby zarzucić tyłem, ale chyba dobre gumy założyli bo cholera nie szło coś.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Na szczęście od czego ma się kolegów. Po czasie przyjechali z pomocą czymś większym. I to nie jednym. Dobry team, przyznaje. Pewnie w tych dostawczakach mają oponę na każde warunki. Z mieszanki supermiękkiej, supertwardej i superczarnej. Może nie wszyscy czytelnicy ogarniają, ale motorsport to naprawdę drogie hobby. Sami widzicie, jeden samochód z osprzętem to za mało.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
A co to? O kuźwa, to gliny! Ja pierdziele, i to ile. Dawno takiej akcji nie wiedziałem. Taka obstawa? Bo parę osób się zebrało na auto popatrzeć? Ludzie to nawet podchodzili do mundurowych pytać się gdzie tu mecz jest i kto z kim gra, że taka obstawa. Policjanci w kaskach, kamizelkach i z innymi tam akcesoriami wysiedli z tych swoich samochodów i lekkie ździwko. Nikt na nich nie biegnie. Nikt nie chce się z nimi lać. Ludzie tylko wyciągnęli telefony i nagrywają. I ja im się nie dziwię. Bo ja rozumiem dbać o bezpieczeństwo, patrzeć pod nogi czy rozglądać się przechodząc przez ulicę. Ale żeby wśród normalnych ludzi ganiać w kasku i ochraniaczach? Ja im nie bronię, ale trochę przesada po mojemu. Ja byłem ubrany normalnie i nie czułem zagrożenia. Inni chyba podobnie. Tylko oni jakoś tak dziwnie. Jakby się z kimś bić przyjechali. A tam nie ma z kim. #Smuteczek.

Wyraźnie zdegustowani byli tym, że nie ma rozróby. Było to po nich widać. Tak jak po nastukanym dresie co celowo idzie na inne podwórko i szuka zaczepki. Podobnie było i tutaj. Chyba pomylili zgłoszenia i pod zły adres przyjechali. Tu było bezpiecznie. Na koniec szukali dalszych uciech i zablokowali cały teren po czym kazali dmuchać w rurę każdemu. Niestety zawiodę Was, bo kiepsko mi poszło.

Ja rozumiem, że chłopaki pomylili się i zajechali nie tu gdzie trzeba. Parking pomylili ze stadionem, albo czymś innym. Ale wzięliby tam kogoś po maturze, co lepiej ogarnia google maps, bo my do cholery za to płacimy. A za takie akcje nie trzeba płacić, bo nie są potrzebne. Bezpieczeństwo nie wzrosło ani trochę bo już na wstępnie było ono na wysokim poziomie.

A na koniec znalazłem dla Was jakiś pozytywny akcent tej interwencji :)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA