Dałem tytuł zaczynający się od „Dlaczego…” żeby dodać sobie odrobiny profesjonalizmu. Nieźle brzmi, nie? Teraz mogę już sobie pisać dlaczego to, dlaczego tamto i nikt nie może mi wytknąć błędu, ani choćby polemizować ze mną bo przecież zapewniłem sobie nietykalność zapodając taki tytuł. Czujesz to bejbe?

A zrobiłem to celowo bo temat jest bardzo kontrowersyjny. Przecież wszyscy wiedzą, że pasy są dobre, a dla nieuważnego czytelnika już w pierwszym zdaniu temu zaprzeczyłem, czyli jestem zły. Ojej, na szczęście dzisiaj dzień dziecka, więc mamusia zaraz mnie przytuli i powie, że jestem dobry :) Hyhyhy, wygrałem.

Dobra, to lecim z tym koksem. Dałem taki tytuł to teraz muszę się jakoś usprawiedliwić i wyjaśnić dlaczego mam rację. To tak jak u Pani Dyrektor na szkolnym dywaniku.

Zacznę od wyjaśnienia tytułu wpisu bo on jest dzisiaj kluczowy. Taki przemyślany jak nigdy. Nie tak jak tutaj Citroen C4 Cactus, władca satynowej pościeli. Dlaczego pościeli, dlaczego satynowej? Boże, nie wiem. Tak napisałem bo nie wiedziałem jak zacząć. Natomiast dziś wiedziałem. W tytule jak byk pisze, znaczy jest napisane NIE POWINNY, co w żadnym przypadku nie oznacza, że POWINNO SIĘ ICH NIE ZAPINAĆ. Kapiszi? NIE POWINNY oznacza, że coś można zrobić lub nie, ale to coś zależy tylko od wykonawcy tego czegoś. Nie od osoby trzeciej, który każe bo jej się tak podoba.

Sorry, że taką oczywistość tłumaczę Wam jak krowie na rowie, ale natura ludzka jest taka, że dziewięćdziesiąt procent ludzi po zobaczeniu takiego nagłówka przetwarza go sobie jako NIE DLA PASÓW co jest bzdurą. W rzeczywistości moje zdanie jest zupełnie inne. TAK DLA PASÓW, NIE DLA KONIECZNOŚCI ZAPINANIA.

Dlaczego TAK DLA PASÓW to chyba wiadomo. Pewnie nie muszę tłumaczyć. Pasy mogą komuś uratować życie. Chronią nas przed nieubłaganą siłą bezwładności działającą na nas podczas gwałtownego zatrzymania czyli w chwili wypadku.

Ale mimo to nie powinno być konieczności ich zapinania. Choćby dlatego, że chronią one tylko i wyłącznie osoby znajdujące się wewnątrz pojazdu. Nikogo innego. Od razu odrzucam takie argumenty, że jak ktoś będzie miał niezapięte pasy to może wylecieć przez szybę i po dokonaniu kilku obrotów w powietrzu wybić jeszcze moją szybę i zrobić mi krzywdę. Nie wiem jaka musiałby to być siła i jaki zbieg okoliczności. Zgodzę się co do tego, że nieprzypięty kierowca lub pasażer może wylecieć przez szybę, ale raczej na tym się kończy jego lotnicza przygoda. Reasumując zrobi on krzywdę, ale tylko sobie. A zrobienie krzywdy sobie chyba powinno być dozwolone, prawda?

Bo gdyby nie, to popatrzcie do jakich absurdów by nas to poprowadziło. W przepisach ogólnych powinny znaleźć się takie zapiski jak zakaz uderzania głową w mur, zakaz wyskakiwania z okien lub większość technik sado maso. A to nie wszystko. Bo co gdyby ktoś chciał sobie upiłować nogę brzeszczotem? Zabronić. Albo wbić gwóźdź w lewą stopę? Zabronić! Sami widzicie ile tego jest. Starałem się wymienić najgłupsze i najbardziej absurdalne przypadki, ale bez wątpienia powinno się je umieść na liście rzeczy zakazanych. To teraz wyobraźcie sobie jak długa taka lista musiałaby być. Przecież nie sposób spisać wszystkie tego rodzaju głupoty na kartkę papieru. Jest to po prostu niemożliwe. A są one dozwolone (chyba [potrzebne źródło]), bo mogą one zaszkodzić tylko temu co się dopuści takiego czynu. To dlaczego pasy bezpieczeństwa mają być obowiązkowe? Osoba ich niezapinająca może tylko sobie zrobić krzywdę lub innej osobie wewnątrz tego pojazdu. Zastanów się. Jeśli jedziesz samochodem to robi różnice dla Twojego bezpieczeństwa czy facet w samochodzie przed Wami ma zapięte pasy?

Słyszałem też argument, że pasy zapewniają lepsze trzymanie boczne przez co w sposób czynny a nie bierny zapobiegają wypadkom. Może to i prawda, ale nie we wszystkich samochodach. Jak fotel jest płaski i zapewnia podparcie boczne jak ławka w parku to i pasy w tym nie pomagają. W kubełkach bardziej. Ale tak czy siak, pasy nie są projektowane pod tym względem, albo nie jest on priorytetowy. Przypomnę, że pasy bezpieczeństwa są do użytku jednorazowego. Tylko podczas wypadku. To nie ma znaczenia, że zapinamy je codziennie, bo one zadziałają tylko raz w swoim życiu. Tak jak poduszka powietrzna. W kierownicy nie znajduje się po to żeby było na czym położyć ręce jak jest się zmęczonym podczas jazdy. Poduszka działa raz.

No dobrze, ale ktoś mi może powiedzieć, że pasy znacznie poprawiają bezpieczeństwo i nakazując ich poprawimy bezpieczeństwo wszystkich nikomu nie szkodząc. Same plusy, win-win. W takim razie, dlaczego nasze samochody nie wyglądają tak
rajdowiec
Mam wyjaśniać o co chodzi? Mam namyśli to, dlaczego zatrzymaliśmy się tylko na pasach i poduszce, a zupełnie zlekceważyliśmy kubełkowe fotele, klatki bezpieczeństwa, rajdowe szelki, kaski samochodowe i nomexowe kombinezony? Przecież tak byłoby na pewno znacznie bezpieczniej. Wyobraźcie sobie taką podróż z rodziną. Każdy w skafanderku i kasku przeciska się przez orurowanie klatki bezpieczeństwa :) To by było coś. I jakbym na pewno zapytał wiele osób co sądzi o moim pomyśle, to odpowiedzą że „to już przesada”. A same pasy to już nie przesada, a przecież poprawiają to samo. Bezpieczeństwo.

Więc gdzie jest ta granica? Niech ktoś mi wytłumaczy biało na zielonym, dlaczego właśnie pasy są fajne i powinny być obowiązkowe, a klatka i kask już jest be.

Ano dzieje się tak, ponieważ znaczna większość z nas urodziła się w chwili gdy pasy były już obowiązkowe i skoro to już jest to niech będzie. Bo jest dobre, więc nakażmy tego innym. Innej drogi nie widzę. Bo jeśli za kryterium by uznać, że trzeba nakazać wszystkim tego co bezpieczne to z pewnością na pasach by się nie skończyło.

Jest jeszcze jeden aspekt – najważniejszy – mówiący o tym, że pasy nie powinny być obowiązkowe.

Człowiek to nie bydle.

Ma odgórnie nadane prawo wolności pozwalające mu robić to co chce pod warunkiem, że nie szkodzi to innemu człowiekowi. A to nie szkodzi ewidentnie. Jeśli ktoś chce sobie zaszkodzić i zrobić coś wbrew ogólno-przyjętemu rozsądkowi to powinien mieć taką możliwość. Przepisami też nie ochronimy nikogo przed nim samym.

Jeśli ktoś jednak odpowie mówiąc, że jak ktoś będzie miał wypadek i trafi do szpitala z braku zapiętych pasów i teraz leczy się za moją kasę, to rozumiem, że ktoś taki jest również za zakazem jeżdżenia na nartach i uprawiania sportów ekstremalnych. Tam też może się coś komuś stać, a leczony będzie tak samo.

Mam nadzieję, że udało mi się choć odrobinę przybliżyć mój punkt widzenia tego nakazu, ale chcę jeszcze raz wyraźnie zaznaczyć moje stanowisko. Jeżdżę w pasach i to nie dlatego, że są takie przepisy tylko z troski o swoje bezpieczeństwo. Co więcej namawiam do tego innych i jeśli powstałaby akcja promująca dobrowolne zapinanie pasów to bardzo chętnie ją poprę, ale za żadne pieniądze nie przychylę się ku przepisowi NAKAZUJĄCEMU zapinania pasów z wyżej wymienionych powodów oraz braku szacunku do osób którym się każe.