No mam nadzieję. Bo czym ja bym się wtedy zajmował? Hodowlą jedwabników? Dobra, to taki sucharek na początek żeby mientko wejść w temat. Jak nóż w masło, tak soczyście, plastycznie, odkształcalnie.

O fakcie, że motoryzacja nigdy nie umrze nie dowiedziałem się wbrew pozorom z Faktów, ani z Faktów po Faktach, tylko doszedłem do tego sam po wizycie na targach Autonostalgi. Tylko na wstępnie zaznaczam, ten wpis mimo, że będzie nawiązywał do tej imprezy to nie jest jej relacją. O tym jakie to wspaniałe wydarzenie napisałem we wpisie Kilka fotek z Autonostalgia 2015, do którego mocno zapraszam.

Często gęsto mówi się o tym, że sztuka umiera, bo młodych g**** obchodzą jakieś tam obrazki lub inne rzeźby wiszące na ścianach muzeów, w których panuje cisza i spokój. Ciężko się z tym nie zgodzić, bo atmosfera rzeczywiście nie jest tam zbyt ciekawa i jakbym miał opisać dowolne muzeum lub skansen nie używając słowa „nuda” to po prostu musiałbym kłamać bardziej niż nasi politycy.

Co więcej, ludzie są zachęcani do chodzenia do muzeów różnymi zniżkami ufundowanymi przez ministra kultury i czegoś tam, znaczy się w prostych słowach przez podatników. Taki minister myśli, że dba o nas bo buduje nam nowe muzea, a to sztuki nowoczesnej, gdzie możemy zobaczyć na własne oczy mocz artysty lub coś bardziej dojrzałego – kilka antycznych obrazów w pozłacanych ramach. Problem w tym, że nikt tam nie chodzi. Po co nam więc minister kultury?

Wśród wielu panuje przesąd, że jeśli go nie będzie to sztuka umrze. Normalnie, centralnie wyciągnie kopyta jak sarna uderzona przez rozpędzony samochód. Ale jak to umrze? Z obrazów ścieknie farba, a rzeźby wszystkie jak jeden mąż się pokruszą. No może tylko ten mocz się ostanie bo ktoś go hermetycznie domknie w słoiczku. Cała sztuka zginie, bo jak minister nie zapłaci, to kto? Przecież ludzie nie zapłacą, bo skąd?

A na Autonostalgie jakoś wysupłali te 25 złotych na wejście. Nikt sobie nie żałował i nie płakał przy wyciąganiu gotówki z portfela. A impreza ma się dobrze już od kilku ładnych lat. Oczywiście minister do niej ni hu hu. I bardzo dobrze! I nawet organizator poradził sobie z zorganizowaniem egzotycznych samochodów. Znaczy, że takie auta wcale nie muszą stać w muzeach, do których nikt nie chodzi tylko spokojnie mogą stać w garażach prywatnych wielbicieli, którzy raz na jakiś czas pochwalą się swoimi cackami na różnych imprezach opłacanych przez widza i sponsorów.

Ponadto w tym samym czasie co Autonostalgia na Torwarze odbywał się Orange Video Fest, do którego kolejka była taka, że ludzie jakby mogli to staliby spod drzwi Torwaru nawet na moście Łazienkowskim, ale niestety ten jest od kilku miesięcy zamknięty. Jak widać impreza cieszy się ogromnym zainteresowaniem i to bez dotacji!

Dlaczego więc jeśli mowa o obrazach nasze umysły przestawiają się na inny tor myślenia? Do samochodów nie trzeba dokładać pieniędzy z budżetu i wszystko będzie funkcjonować, a do czegoś innego już tak. Trochę to dziwne.

Co szkodzi na przeszkodzie sprzedać te Wielkie Dzieła Sztuki w prywatne ręce, tak jak ma to miejsce z samochodami i robić co jakiś czas imprezy masowe gdzie gromadziliby się miłośnicy takiej rozrywki płacąc za bilet. Zauważmy to, że sztuka to pojęcie bardzo rozległe i powstaje ona sama, bez udziału inicjatora zewnętrznego jakim w tej chwili jest państwo, które finansuje różnego rodzaju muzea.

SONY DSC

W chwili obecnej spokojnie do sztuki zaliczyłbym nie tylko zabytkowe samochody z Autonostalgi, ale także wspomniany Orange Video Fest, czy festiwale filmowe lub inne masowe spotkania, za które chcą płacić ich miłośnicy, a nie wszyscy obywatele, na których się potem zwala, że g**** ich to obchodzi.

 

A  na koniec jeszcze kilka staruszków z Autonostalgi :)

SONY DSC SONY DSC SONY DSC