Nie lubię ludzi, którzy nie mają własnego zdania. Albo takich, którzy jak już coś powiedzą to tylko po to, aby przewietrzyć zęby i nawet nie umieją obronić własnej tezy przed swoim słuchaczem. Może się wydawać, że rozmowa z taką osobą powinna być przyjemna, bo nigdy mi nie zaprzeczy i nie będzie się ze mną kłócił, ale do cholery – takie coś to nie człowiek!

Ponadto takimi osobnikami bardzo łatwo jest sterować i to w najprostszy sposób. Łatwiej niż silnikiem prądu stałego. Wystarczy zarzucić jakiś temat i wiadomo, że nie będzie sprzeciwu. Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy takich osób jest wiele. Wtedy w rękach mówcy jest cała armia ludzi bez poglądów na sprawę, którzy nie tylko uwierzą w każde słowo, lecz jeszcze zaczną je powtarzać. A w celu dotarcia do takiej armii ludzi służą właśnie media, które kreują rzeczywistość.

O w mordę, ale rozpocząłem. Zupełnie jakbym pracował jako dziennikarz w poważnym piśmie opiniotwórczym, a ja przecież prowadzę tylko bloga. I to jeszcze motoryzacyjnego, a nie jakiegoś ważnego o polityce czy lifestylu. Czyli jednym słowem takiego, który nic nie wnosi i nawet nie ma sensu uwzględniać takiej kategorii jak „motoryzacja” w rankingach. Trudno.

Ale dobra, o co mi chodzi z tą manipulacją. Ostatnio w mediach typu bookface i youtube (może w TV też, ale od dawna nie miałem przyjemności) pojawiła się taka reklama opowiadająca o Jonasie, który trudni się byciem magikiem i w tym filmie pokazuje swój najlepszy numer jakim jest znikanie. Oto ten filmik. Proszę o fanfary.


Fajne, co? Nieźle uderza. I to nie tylko w Jonasa, ale i w beret odbiorcy. Mój komentarz do tego jest tak. Dobre.

Natomiast dużo dużo wcześniej było bardzo głośno o kampanii „10 mniej”, którą to nawet bardzo często pokazywali w TV (wtedy czasami oglądałem). Miałem się kiedyś już do tego odnieść, ale stwierdziłem, że nie będę się znęcał i hejtował. Natomiast co się odwlecze to nie uciecze i teraz właśnie nastał ten moment.

Najpierw dla przypomnienia zapodam filmik z kampanii. Oto i on.


Uważam, że kampania jest beznadziejna i przekazuje złe wartości odbiorcy, ponieważ moje zdanie na ten temat jest takie

Korzystając z okazji chciałem pogratulować tym chłopakom, bo zrobili naprawdę fajną robotę i żałuję, ze nie puszczają tego w TV.

Oglądając te dwie kampanie, które w założeniu mają wpływać na bezpieczeństwo pieszych nie trudno zauważyć zupełnie innego podejścia do sprawy. Moim zdaniem zupełnie sprzecznego. Polska reklama mówi o zmniejszeniu prędkości, podczas gdy zagraniczna w ogóle o niej nie wspomina. Wątek prędkości został całkowicie pominięty, co więcej nie ma pytań z jaką prędkością jechał samochód kolorem pasujący do jakże ważnych w tym momencie słuchawek Jonasa. Jednak najważniejsze jest to, że teoretycznie obie kampanie mają to samo na celu, ale w finale każda przedstawia innego winnego. W „10 mniej” to wiadomo kto jest winny. Oczyfka, że kierowca bo przecież jechał za szybko i jak on mógł. Natomiast w „Jonasie” winny jest pieszy, a kierowcy się jakby nikt nie czepia.

W takim razie czy jest możliwe, aby zmierzać w tym samym celu, a otrzymać dwa przeciwne wyniki? I jeszcze upierać się przy nich, że oba są dobre? Przecież to tak jakby dokonać pomiaru długości samochodu najpierw od przodu do tyłu, potem na odwrót i otrzymać inne wyniki. A następnie jeszcze się kłócić, że oba są poprawne.

Nie ma takiej opcji.

I tutaj jest identycznie. Niemożliwe, aby dwie kampanie mówiły dobrze, jak ich efekty są przeciwne dla takich samych założeń.

Jednak najgorsze jest to, że wiele osób się z tym zgadza i mówi, że obie kampanie mówią dobrze. Jak można się zgadzać z obiema, skoro prezentują odmienne stanowiska? To tak jakby chcieć kibicować zarówno Barcelonie i Realowi lub Legii i Polonii. Na jednym meczu.

Trzeba się określić, opowiedzieć się za którąś stroną i mieć argumenty na obronę swojej tezy. Inaczej wmówią nam wszystko, a całość będzie zależeć tylko od dobranej narracji. Przykładem choć z całkowicie innej beczki może być „Leon zawodowiec”, który z wykształcenia jest płatnym mordercą zabijającym z zimną krwią, ale ponieważ narracja w filmie jest dla niego pozytywna, to i widz dobrze odbiera taką postać.

Dlatego podejrzewam, że jakby stworzyć filmik pokazujący jadący samochód po autostradzie ogrodzonej ekranami i gościa, który przeskakuje przez te ekrany po czym wbiega pod koła, to i tego idiotę dałoby radę pokazać w dobrym świetle. A na koniec takiej reklamy zarzucić hasło o konieczności zaostrzenia ograniczeń na autostradach. Najgorsze, że i tak większość łyknie to bez zastanowienia.

A na koniec zróbcie sobie mały eksperyment. Włączcie obraz z jednej kampanii, a dźwięk z drugiej. Pasuje?