Od lat powtarzam, że najgorszy samochód jaki może być to nudny samochód. Gdybym był producentem wolałbym już, aby na moje dzieło mówiono, że jest kiepskie, złe, tragiczne, a nawet gówniane lub po prostu do dupy, ale przenigdy nie chciałbym usłyszeć, że to nad czym pracowałem jest tak zwyczajnie nudne. Byłaby to najgorsza obelga rzucona pod moim adresem!

Z tego też powodu nie lubię Volkswagena. No dobra, powiem to. Jest dobry, całkiem nieźle spasowany i poprawnie się prowadzi, ale… „Das Auto” – to brzmi mało interesująco. Nie chcę się jednak tutaj pastwić nad VW, bo nie czuję z tego żadnej satysfakcji, natomiast chciałem napisać coś o Porsche.

Bo chyba nie trudno zauważyć, że Porsche również ma coś z VW. I wcale nie mam na myśli pochodzenia. Chodzi o ich konserwatywne podejście do zmian.
Ewolucja 2
Patrząc na dokonania designerów Porsche przez wszystkie lata (łącznie z Garbusem) to jedyne co ciśnie mi się na usta, albo w tym przypadku na klawiaturę to właśnie jest nuda. Przez kilkadziesiąt lat ich samochody zmieniły się mniej niż twarz Moniki Olejnik podczas 15 minutowej przerwy w garderobie. Co więcej każda odmiana modelu 911 wygląda identycznie.
ewolucja
Nie wiem czy różnią się od siebie 911 Sport Classic, 911 Turbo, 911 Turbo Coupe, 911 Carrera Coupe, 911 GT3, 911 GT3 R, 911 GT3 RS, 911 GT3 Cup, 911 Turbo S lub nie wiem, 911 R2D2 RS ABS Evo II LPG, jest takie?

Jednak czasami (ale na serio czasami) mam tak, że jakoś sam nie wiem jak, ale chyba mi się trochę podobają Porszawki. Właśnie przez to, że wszystkie są takie same. Można powiedzieć, że stały się pewną ikoną auta sportowego. W moim odczuciu jakoś inaczej patrzy się na Porsche. Lambo ma być szalone, Ferrari szybkie i bajeranckie, natomiast Porsche również szybkie, ale poniekąd eleganckie. Dopracowane do perfekcji, zachowane w stylu minimalistycznym. Ze skórą w środku, prawdziwym drewnem i metalowymi dodatkami. Wszystko dograne i tworzące idealną całość.

Porsche porównałbym do dobrego zegarka mechanicznego lub drogiego pióra ze złotą stalówką. Elegancja przez prostotę.

Tak to sobie wyobrażam. Czasami mam nawet taki napad, że chciałbym mieć Porsche. Ostatnio tak miałem. Rzadko mi się to zdarza, bo wcześniej to chyba ze dwa lata temu, ale jak widać i ja nie jestem wolny od wirusa Porsche. Przez 99 procent czasu patrzę na tę markę z obrzydzeniem, ale przez ten jeden procent coś się we mnie gotuje i pożądam prawdziwej, klasycznej 911. Może być stara, nowa, Turbo, Turbo S obojętnie. I tak ich nie odróżniam.

Jednak abym cieszył się z posiadania Porsche musiałbym mieć do niego specjalny garaż. Daleko od domu, taki o którym bym zapominał. I tylko w trakcie napadu bym go odwiedzał.