Dzisiejsza sytuacja jest trochę podobna do tej, która miała miejsce dwa tygodnie temu i dotyczyła nowego BMW 7. Jak nie napiszę nic o Alfie Romeo Giulia to wyjdę na ignoranta, z kolei jak poświęcę jej całe dzisiejsze wypracowanie – szybko wyjdzie, że jestem mało oryginalny i lansuje się na gorącym temacie.

Gulia front

No dobra, polansuję się, bo fajne auto wyszło kilka dni temu. Czerwone, włoskie. Czekał na nie cały internet, ja też czekałem. W Alfie jest bowiem coś tak elektryzującego, że w zasadzie każda ich premiera budzi wielkie emocje. Wypuszczają nowy model raz na ruski rok, ale jak już to zrobią, to kobiety aż piszczą z radości, a faceci ślinią się na samą myśl. Tak było z 156, 159, 4C, zawsze tak było i oby to trwało dalej. Alfa Romeo to chyba jedyny producent, który faktycznie wychodzi poza przyjęte standardy i łamie reguły. W tym momencie wcale nie mam na myśli stylistyki, ale napęd. Do tej pory od kilku lat szli jak każdy producent w FWD (nie licząc 4C, bo to inna bajka), a tu bach nagle tylnopędny pojazd. Dlaczego? Bo my tu ku*** ustalamy reguły, a nie Niemcy czy Francuzi.

gulia tyl

Najfajniejsze jest to, że w klasie szybkich sedanów zawsze królowali Niemcy. Gdy mam pomyśleć o czymś sportowym, ale właśnie w sedanie to od razu do głowy wpada M3 lub Mercedes C63 AMG. A teraz? Jest coś szybszego. Giulia ma 510 koni z widlastej szóstki i rozpędza się do setki w 3,9 sekundy! Widzicie? Dziewczyna was sprała :)

aalfa wnetrze

Jedna rzecz mnie jednak zastanawia podczas tej premiery. Zawsze, gdy producent wypuszcza nowe auto, towarzyszy temu ogrom zdjęć. W każdej możliwej scenerii, między skałami, na plaży, z deską surfingową na dachu lub chociaż rowerem, a tu nic. Alfa pokazała kilka zdjęć, które co więcej różnią się od siebie tylko wstawionym komputerowo tłem. Giulia, wstydzisz się czegoś?

I na koniec jeszcze filmik. Jest trochę szybko, trochę wolno. Jednym słowem przewidywalnie. Ale jest czego posłuchać. Turbodoładowane V6 tworzone we współpracy z Ferrari.

 

Juke R

Kolejnym tematem jest premiera tego małego, japońskiego pokemona. Na pewno wszyscy pamiętacie Juke R, więc nie trzeba przypominać nikomu co to za bydle. Jednak chciałem się na chwilę zatrzymać w tym miejscu i zauważyć jak świetny był to pomysł ze strony Nissana. Od momentu premiery tego cossovera z bebechami od GT-R minęło już sporo czasu, ale chyba nikt o nim nie zapomniał, co? Tutaj szacuneczek dla Nissana, bo wiedział jak skupić na sobie naszą uwagę.

Juke R2

Nic więc dziwnego, że podjął się odświeżenia Juke R i trochę go zapdejtował do wersji 2.0. Oczywiście nie mylić z silnikiem 2,0. Niestety tej wersji nie wróżę już takiego zainteresowania, ponieważ jest to prawe ten sam model tylko z innym bodykitem. A, i sorry, dali mu te 50 kucy więcej. Niech ma. Teraz zamiast 550 KM jest ich tam 600. Prawdopodobnie nie ma to większego znaczenia, ale oprócz spojlerów jest to obowiązkowy pakiet liftingowy w takim przypadku.

Mini

Znowu. Mini nam się rozrosło i przytyło. Najlepiej pokaże to ten obrazek.

Mini porownanie

I co teraz powinien zrobić każdy internauta? Hejtować tego miniacza, bo przecież nie jest to już TO prawdziwe i oryginalne Mini co dawniej. Teraz Mini nie jest wcale mini, więc na pewno idzie w złą stronę.

Mini2

Natomiast ja chciałem zauważyć w tym wszystkim jedną rzecz. Mini samo sobie utrudniło życie wybierając nazwę marki. Te 50 lat temu nikt nie przewidział przyszłości i tego, że po pierwsze marka się utrzyma na rynku, a po drugie że kilkadziesiąt lat później ktoś będzie chciał pod tą samą nazwą zrobić większy, rodzinny samochód.

Mini wnetrze

Spójrzmy na to inaczej. Czy jakby producent zamiast Mini wymyślił sobie jakąś inną nazwę, to tak byśmy się tego czepiali, że obecne samochody są nieco większe? Każdy wychwalałby tylko zalety dodatkowej przestrzeni. Nie byłoby zgrzytu między faktycznym rozmiarem, a nazwą marki.

A więc jeśli problem wielkości mamy już obgadany to zarzucę na zakończenie trochę danych katalogowych. Do wyboru mamy wersję Cooper z 1,5 litrowym silnikiem o mocy 136 KM, Coopera D czyli dwulitrowego Diesla o mocy 150 KM i Coopera S mającego dwulitrową jednostkę i 192 KM.

Do następnego.