Najgłośniejszą sprawą kończącego się już tygodnia jest oczywiście premiera Renault Talisman. Przebiegała ona według dobrze znanego nam wszystkim schematu. Najpierw oficjalny przeciek, potem oficjalna premiera. Nawet nie będę się tego czepiał, bo to jest bez sensu. Jak to się mówi „wszyscy tak robią”, więc to musi być dobre. Sprawa nie podlega negocjacji.

talisman

A więc Renault Talisman jest następcą Laguny czyli taki segment D to się chyba nazywa. Ale też nie do końca. Dlaczego więc nie zrobili kolejnej wersji Laguny? A no bo teraz Renault ma podniebne plany. Chcą być bardziej premium i „otwierają nowy rozdział w swojej historii”. Tak więc, Talisman to nie jest taki zwykły następca Laguny tylko ze zmienioną nazwą, ale coś więcej. Do tego stopnia więcej, że Renault zaprosiło ekspertów od kontroli jakości prosto od Daimlera. Jaki jest werdykt? Niestety nie zdradzono tego ani w przecieku, ani w oficjalnej premierze.

talisman przod

Premium nie premium, ale według mnie stylistyka wieje trochę kaszaną. Bardzo mi się podoba obecny design Renault, ale tutaj jakoś tego nie widzę. Gdy wyszło nowe Clio byłem pod wrażeniem. Oglądałem się za nim na ulicy co zresztą czynię do dziś, bo autko bardzo udane. Jak zobaczyłem jak wygląda obecne Twingo, aż przysiadłem. Jest super tak bardzo, że zapodaje hasztaga #chceTo. Megane jest ok, choć nie powoduje skrętu szyi u przechodniów. Natomiast z tego co widzę im większy samochód tym gorzej dla Renault. Oni po prostu mają świetny styl dla małych samochodów. Miejskich wozidełek, które najlepiej wyglądają w oczojebnych kolorach. I ten styl nie sprawdza się dla limuzyn. To tak jakby 70-letniego faceta ubrać w bluzę z kapturem, wiszące w kroku spodnie i czapkę wpierdolkę. Niestety, nie da się mieć wszystkiego. BMW i Mercedes nie robią miejskich samochodzików w stylu właśnie Twingo lub jakiegoś 208 bo do ich stylu by to nie pasowało. Nie mówię, że nie daliby rady, ale żeby wyjść z takiego wyzwania z twarzą musieliby stworzyć nowy kod stylistyczny.

talisman wnetrze

O wnętrzu można powiedzieć tyle, że wydaje się być całkiem nieźle skrojone, a przyciski na konsoli centralnej zostały zastąpione pionowym ekranikiem. I tutaj uwaga. W standardzie ten wyświetlacz będzie miał przekątną 4,2 cala. WTF? Przecież teraz w telefonach taki wyświetlacz jest uważany jako „ten z mniejszych”. A tutaj? Z doświadczenia wiem, że podczas jazdy obsługa macanego wyświetlacza potrafi sprawić kilka kłopotów, bo wszystko się gibie, a przyciski małe. Ale tutaj? Ciekawe czy rysik jest w standardzie czy za dopłatą. Oczywiście jeśli dla kogoś 4,2 cala to za mało jak na wyświetlacz to jest też wersja z 7 i 8,2 calowym wyświetlaczem.

File illustration picture showing the logo of car-sharing service app Uber on a smartphone next to the picture of an official German taxi sign

Rząd chce ustawowo zakazać Ubera. Jest to aplikacja, która łączy ze sobą osoby, które chcą skorzystać z podwózki oraz kierowców którzy chcą kogoś gdzieś podwieźć. Oczywiście odpłatnie, ale znacznie taniej niż ma to się korzystając ze złotówy. Dlaczego? Oczywiście rozchodzi się o podatki, bo kierowcy Ubera nie musieli ich opłacać, dlatego stawki mogli dawać znacznie niższe niż taksiarze. No i oczywiście posłowie chcą dobrać się do dupy kierowcom Ubera i ich również opodatkować tak żeby znowu było drożej. Złomnik już o tym pisał, ale postanowiłem dorzucić do tego swoje trzy grosze, bo mam trochę odmienne zdanie.

Otóż moim zdaniem jeśli ktoś zrobił coś dobrego i taniego, to powinno się pozwolić działać takiemu człowiekowi i życzyć szczęścia. Przecież na tym pomyśle korzystają wszyscy. Stracić może jedynie rząd i taryfiarze. Ale oni niech się przesiądą do Ubrera i nadal robią to samo. Nie można blokować czegoś co pomaga ludziom. Jeśli ta ustawa przejdzie to gdzie my równamy? W dół. Przez takie a nie inne pomysły u nas się nic nie dzieje. Bo jak ktoś wymyśli coś dobrego, to od razu jeb ustawę żeby to opodatkować. Nie rozumiem jak ktoś może chcieć zablokować coś co jest dla większości korzystne.

Sytuacja jest następująca. Jedziesz ze znajomymi na wakacje jednym samochodem. I nie możecie zrzucić się na wahę, jeśli ktoś z pasażerów lub kierowca nie prowadzi działalności gospodarczej. Jeśli prowadzi, to musi jeszcze od tego odprowadzić podatek, więc składka rośnie. Natomiast jeśli w aucie nikt nie prowadzi takiej działalności, to nikt nie może wziąć kasy i nie możecie nigdzie pojechać. Wniosek: chcą żebyśmy siedzieli i nic nie robili, bo za co się nie weźmiemy to jak już to wypali to nas udupią.

Gulia front

Kilka tygodni temu miała miejsce premiera Alfy Romeo Giulia. Wszyscy skakali z radości, bo spoko samochód się zapowiada. Kiedy można więc go kupić? Nie wcześniej jak w przyszłym roku. Czemu? Bo trwają jeszcze testy i projekt nie jest skończony. Czaicie to? Samochód miał już swoją premierę, ale nie jest jeszcze dokończony. To tak jakby nagrać zwiastun filmu, który jeszcze nie jest skończony i puszczać go w necie. Rozumiecie tych Włochów?

PS. Podobno komuś na testach Alfy udało się osiągnąć 321 km/h. Go-rą-co.