W mijającym tygodniu Subaru pochwaliło się crossoverem XV, Lexus ogłosił, że na salonie w Tokio pokaże nowego LS’a, a Mitsubishi wstawiło na youtube szesnastosekundowy teaser z nowym Pajero Sport. Dlatego o żadnej z tych rzeczy nie przeczytacie w dzisiejszym podsumowaniu :)

Nie będę owijał w bawełnę i już na samym początku, tak centralnie w pierwszym akapicie napiszę, że po prostu nie chcę mi się nic mówić o wyżej wymienionych samochodach. Nudzą mnie one już i brakuje mi nowych wrażeń. Chyba wszyscy wiemy jak wyglądają te nowe samochody i czym one się różnią od swoich poprzedników. Zderzakami, grillem, światłami i z reguły mają po kilka koników więcej żeby dać klientowi do zrozumienia, że coś się poprawiło również pod maską. Bo na co jak na co, ale na moc to ludzie patrzą. Nie dałoby się chyba opchnąć nowej wersji, która miałaby mniej koni niż poprzednia. Tak czy siak, mój organizm potrzebuje radykalnych zmian. Czegoś naprawdę nowego, czegoś o czym wcześniej nie słyszałem lub słyszałem, ale niezbyt dużo. I z pewnością nie są to nowe zderzaki w Pajero.

audirs7

Także zacznę od ponownych testów autonomicznego Audi RS7. Słyszałem już o tym, ale mogę uznać to za pewnego rodzaju nowość. Pewnie pamiętacie, że poprzednie RS7 zrobiło sobie małą pojeżdżawkę bez kierowcy po torze Hockenheimring. Tamten samochód nazywał się Bobby i poszło mu całkiem nieźle. Nie rozbił się, przejechał kilka kółek, ale z raczej marnymi czasami, choć pojazd rozpędził się do 240 km/h. Teraz RS7 dostało nowe wyzwanie. Był nim tor Sonoma Raceway. Tylko tutaj wyraźnie trzeba zaznaczyć, że nie jest to ten sam samochód co wcześniej. Ten nazywa się Robby. Czujecie różnicę? Bobby, Robby? Dobre. Tak więc Robby, czyli ten nowszy jest lżejszy od Bobbiego aż o 400 kilo. I tego tutaj trochę nie rozumiem. Bo 400 kilo to od cholery! Zrozumiałbym 40 lub góra 100 kilo, ale kuźwa 400? Nie wiem co oni musieli wywalić, albo jakie materiały zastosować żeby tyle zejść. No chyba, że Bobby to była zwykła cywilna wersja luksusowa ze wszystkimi fotelami i innymi bajerami, a Robby to wydłubana wyścigówka. Ale to jest chyba trochę nie fair i takie trochę oszukane. Bo wywalić środek z auta to chyba każdy umie i nie trzeba się tym chwalić na arenie międzynarodowej. Natomiast jeśli zeszli z tej masy używając nowych materiałów to szacun. Choć tutaj też pojawia się pytanie czego oni musieli wcześniej używać. Żeliwa w nadwoziu?

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie trochę niepokoi. Bo Audi określa ten samochód mianem „autonomiczny”. I moim zdaniem ten przymiotnik oznacza, że samochód umie sam pojechać w wyznaczony cel bo jest taki dobry, a nie dlatego, ze ktoś mu wgrał bardzo dokładną mapę toru. O takich rzeczach słyszałem już z 10 lat temu. I może nie jestem w temacie, ale takie coś to zrobi większość inżynierów programistów. Jakby Audi miało jeden samochód, który umiałby przejechać dzięki własnym czujnikom każdy tor, potem się go nauczyć na pamięć i samoczynnie przyspieszać z każdym kółkiem to nazwałbym go „autonomicznym”. Natomiast jeśli Audi na jeden tor używa Bobbiego, a na drugi Robbiego i każdy z nich ma wgraną inną mapę, to chyba takie mało autonomiczne. Co najwyżej zautomatyzowane.

A i jeszcze jedna sprawa. Robby uzyskał tak dobry czas jadąc bez kierowcy, że teraz chłopaki mają problem z jego pobiciem za kierą zwykłego RS7.

opony

Kolejną sprawą jest następna generacja opon bezgazowych Hankook iFlex. Na pewno już o tym słyszeliście bo to już nie pierwszy taki news. Po krótce chodzi o to, aby tradycyjne opony pompowane powietrzem zastąpić gumą, której nie trzeba pompować, ponieważ jej kształt na to pozwala. Nie jestem do końca w temacie, ale z tego co widzę, to wszystkie tego typu opony mają w środku podobną strukturę. Oczywiście problem jest wiadomo co. Skoro opony mają otwarty charakter, to dość szybko naleci do nich syfu. Czyli będzie niewyrównoważenie i zaraz bicie na kołach jak cholera. Drugim z problemów jest kiepskie przenoszenie sił poprzecznych, czyli pewnie kiepsko się tym śmiga w zakręcie. I właśnie nad tym drugim aspektem popracowała firma Hankook. Udało im się zrobić opony, na których dało radę pojechać 130 km/h.

Fajny projekt, ale nie jestem do końca przekonany czemu on ma niby służyć jeśli chodzi o zwykłe samochody. Jakie są niby zalety takiej bezgazowej opony? No chyba tylko takie, że nie trzeba jej pompować, a co za tym idzie nigdy nie złapiemy kapcia. Tylko kiedy ostatnio Wam się to zdarzyło? Mi raz mechanicy po wymianie opon źle takową przykleili i schodziło mi powietrze, ale innego problemu nigdy nie miałem. Zapasu nigdy nie zakładałem. Taka zaleta może być istotna w przypadku pojazdów na budowę (choć tam chyba lepsze są gąsienice) lub dla wojska. Dla zwykłych samochodów nie widzę zastosowania, bo przecież taka konstrukcja raczej nie zwiększy przyczepności opony.

droga1

I ostatnią sprawą na dziś jest nowa technologia budowania dróg zaproponowana przez firmę VolkerWessels. I to jest prawdziwa nowość, ponieważ jeszcze o tym nie słyszałem. Według producenta drogi można budować z plastiku po regeneracji. Podobno taka droga ma być odporna na temperatury i inne zjawiska atmosferyczne. Będzie też łatwiejsza i szybsza w produkcji.

droga2.jpg

Moim zdaniem to zajebisty pomysł i jestem jak najbardziej na tak. Przynajmniej wstępnie, bo nie znam jeszcze wszystkich niuansów tego projektu. Ale tak czy siak, dobrze że ktoś wreszcie wpadł na pomysł, że asfalt i beton to nie jedyny materiał jaki można wylać na drogę. Przecież to oczywiste, że drogę z plastiku można by wybudować szybciej, bo wystarczy ją ułożyć z przygotowanych wcześniej paneli. Ciekawy jestem jak z wytrzymałością takiego panelu i czy nadal występowałoby zjawisko dziur w drodze. Interesujący może być też aspekt przyczepności gumy do plastiku.

Tak czy siak, chyba właśnie na to czekałem. Na ten powiew świeżości i czegoś o czym wcześniej nie słyszałem i nie ogarniam tego :)