Do testów dostałem wersję z bagażnikiem (jest też opcja z fotelem zamiast tego), więc głupio było mi nie skorzystać z tej opcji i nie pojechać na zakupy. W lato to wręcz modne wybrać się do galerii i wykupić ciuchów za całą wypłatę, bo wyprzedaż.

Ponieważ wybrałem się do Arkadii, to zanim pojechałem na ciuchy trochę podładowałem Twizy. A niech ma. Miło ze strony Arkadii raz, że w ogóle ma takie miejsce gdzie można naładować elektryka, a dwa, że prąd jest za darmo. Możesz brać ile chcesz.

_DSC3757m (Kopiowanie)

Następnie już na naładowanych akumulatorach zobaczyłem coś takiego.

_DSC3784 (Kopiowanie)

Niestety nie było nigdzie właściciela, więc nici z wyścigu i zrobiłem sobie tylko samochodowe selfie.
_DSC3966 (Kopiowanie)
Tak jak już mówiłem, pojechałem zakupy. Niestety drzwi obrotowe trochę utrudniają sprawę, ale z uwagi na małe rozmiary Twizy, jakoś się udało.
_DSC3976 (Kopiowanie)
No i zaczęło się. Arkadia jest dość duża, więc najpierw ogarnąłem rozmieszczenie interesujących mnie sklepów na informacji

_DSC3823 (Kopiowanie)

I ruszyłem w teren

_DSC3836 (Kopiowanie)

Przystanąłem na chwilę obejrzeć co tam dają w telewizji, ale niestety akurat trafiłem na pasmo reklam

_DSC3845p (Kopiowanie)

Twizy jest na tyle kompaktowy, że bez problemu możecie nim wjechać blisko ławeczek i posiedzieć na czymś innym niż fotel samochodowy.

_DSC3852p (Kopiowanie)

Jednak w pewnym momencie pojawiły się schody. Ruchome. Znaczy może nie schody, ale taka taśma ruchoma, na którą nijak nie mogłem się wpasować. Za szeroki rozstaw kół i nie dało się wjechać na górę.

_DSC3879p (Kopiowanie)

Musiałem więc zostawić Renault Twizy na parkingu.

_DSC3885m (Kopiowanie)

I dalej pójść z buta. Jak się prezentuje Twizy z górnego piętra? Jest jeszcze wersja ze szklanym dachem. Szkoda, że nie ma kabrioletu, a w zasadzie roadstera.

_DSC3920m (Kopiowanie)

Zbierałem się do wyjścia, a tu znowu te drzwi co się w kółko kręcą.

_DSC3939p (Kopiowanie)
Urocze stworzonko z tego Twizy, prawda?

_DSC4005m (Kopiowanie)

Za pomoc w realizacji zdjęć dziękuję pani Monice z Centrum Handlowego Arkadia :)

_DSC4021m (Kopiowanie)


 

Pierwszy wyjazd na ulicę iiiii… Czegoś takiego nigdy nie widzieliście. Ten samochód zbiera spojrzenia jak magnes. Nie ważne, czy dziecko, czy emeryt, dosłownie każdy. Wszyscy się gapili, wyciągali telefony, tablety, wszystko co mieli pod ręką, aby cyknąć fotkę. Nawet zacząłem się zastanawiać na ilu bookface’ach mogłem się pojawić się z dopiskiem „Ty zobacz, widziałeś czym ten gość jechał?”. Co więcej, wszyscy się uśmiechali, byli przezajebiście pozytywnie nastawieni do tego samochodu. Nawet kilku kierowców opuszczało szyby, aby podpytać mnie o auto. Zanim wróciłem nim do domu rozmawiałem przez szybę chyba z co najmniej pięcioma osobami. W pewnym momencie zauważyłem też, że kierowcy zwalniają jak mnie zobaczyli. Chcieli abym ich wyprzedził, żeby mogli sobie popatrzeć. Czyli mając 17 KM spokojnie możecie brać wszystkich na prostej :) Jestem w stanie się założyć, że jakbym jechał przez centrum Warszawy w Ferrari lub innym Lambo, to zrobiłbym mniejsze zamieszanie na drodze. Ten samochód jest świetny do celów reklamowych, ale chyba nikt tego jeszcze nie wykorzystał.

O co mnie ludzie pytali jak widzieli mnie na światłach? Na ogół powtarzał się zestaw pytań. Jaki to ma zasięg? Około 70-80 kilometrów. Ile to kosztuje? Od 34 tysięcy. Ile to pojedzie? Maksymalnie 85 km/h. To jest jednoosobowe, tak? Ten egzemplarz tak, bo z tyłu mam bagażnik, ale jest też wersja dwuosobowa. Wtedy zamiast bagażnika mamy drugi fotel. A ile kosztuje naładowanie i ile czasu trwa? Do pełna około 3,5 do 4 godzin i kosztuje 3 złote.

Czasami nawet pytali czy trzeba mieć prawko na to, a jeśli tak to jakie. No prawko mieć trzeba bo jest to samochód, tyle że mniejszy i lżejszy, więc B1 wystarczy. W tych rozmowach odnosiłem wrażenie, że te pytania są naprawdę szczere. Ludzi serio zainteresował ten samochód, a jedna pani to nawet chciała ode mnie wizytówkę :) Dlatego trochę dziwi mnie, że Renault nie reklamuje Twizy. Jest on dostępny normalnie na stronie Renault, ale jak często tam wchodzicie? Ludzie nawet nie wiedzą o fakcie istnienia czegoś takiego w ofercie. Większość myślała, że to sprowadzane lub nie wiem, samoróba jakaś. Gdy mówiłem, że mogą iść nawet teraz i to kupić, byli zdziwieni.

A kto interesował się najbardziej? Moim zdaniem wbrew pozorom byli to ludzie trochę starsi. Tacy, którym nie zależy na prędkości, starcie spod świateł i paleniu gumy. Dla nich V-max 85 km/h zupełnie wystarczy. I zgodzę się z tym. Ta prędkość jest dobrana idealnie. I tak w trasę się tym nie pojedzie, a do miasta i okolic szybciej nie ma sensu. Ładowanie trwa dość krótko, dystans na codzienne dojazdy do roboty w sam raz, więc czego chcieć więcej?

Szyb bocznych. Zdecydowanie. Jak mówiłem, że Twizy niestety nie ma bocznych szyb, to wszyscy uznawali to za największą wadę. Tego samochodu nie ma nawet jak zamknąć. Jedziecie sobie do miasta, wychodzicie gdzieś i tego elektrycznego cholerstwa nawet nie ma jak zamknąć. Raz, że nie ma szyb, a dwa, że te lambodoorsy to każdy może otworzyć. Tam nie za zamka na kluczyk. Druga sprawa, to jak pada. Co zrobisz, nic nie zrobisz jak szybek nie ma. Nawet koty mi do tego wchodziły w nocy. Drugi minus to kabel ładowania. Ma tylko trzy metry. W Renault powiedzieli mi, że to sporo, ale to nie prawda. Wyobraźcie sobie, że musicie podjechać tym samochodem na odległość poniżej trzech metrów do gniazdka. Jeśli macie tak jak ja to spoko, ale jeśli gniazdko jest trochę bardziej wkitrane, to niestety. Trzy metry to wbrew pozorom mało. Wiem, że pewnie chodzi Wam po głowie przedłużać, ale nie wolno. Renault mówi, że nie to nie i nawet nie próbowałem. Pewnie chodzi to, że zwykły przedłużacz ma za małą średnice kabla i może się przegrzać. Nie wiem czy Renault ma może jakiś specjalny przedłużacz, ale zdecydowanie mogliby taki zrobić i myślę, że każdy klient by brał. To wszystkie uwagi, szybki i przedłużacz.

Renault Twizy ładowanie

Wnętrze może nie przypomina tych z normalnych samochodów, ale nie prezentuje się źle. Wykonane jest też z innych materiałów, bardziej odpornych na wodę.

_DSC3748 (Kopiowanie)

Fotel może nie wygląda ani luksusowo, a ni sportowo, ale jest całkiem wygodny. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę to, że nie przejedziemy tym samochodem więcej niż 80 kilometrów. Nie jest regulowany, można go tylko przybliżyć lub oddalić, ale pod moją sylwetkę zupełnie wystarczający.

_DSC3741 (Kopiowanie)

Czy Renault Twizy jest lamerski i niemęski? Wiem, że nie wygląda jak M3, nie ma spojlera, potężnego silnika benzynowego – najlepiej widlastego – dużych felg i długiej maski. Czyli pojazd dla eko frajerów, nie? To teraz popatrzmy na to z innej strony. Jaki dziś produkowany samochód nie ma kontroli trakcji, ABS-u, wspomagania kierownicy ani hamulców, ma tylko jedną poduszkę powietrzną i zamiast potężnych drzwi z kurtynami chroni nas tylko kawałek plastiku? A do tego wszystkiego zawias tak sztywny, że producent wyposażył samochód w podwójne pasy bezpieczeństwa żeby po prostu nie wylecieć z otwartej kabiny. Serio, podejrzewam, że zawieszenie w Twizy jest znacznie sztywniejsze niż w zwykłych samochodach w sportowych wersjach. To też sprawia, że pojazd wcale nie wydaje się być taki dziecinny na jaki wygląda.

Ponieważ jestem fascynatem dziwnych samochodów i wyznaję zasadę, że im głupszy tym lepszy, a chyba nic dziwniejszego niż Twizy na rynku nie ma, więc nie ukrywam, że samochód jest naprawdę w moim guście. Jeśli jednak miałbym wybrać, to brałbym wersję dwuosobową. Trochę nawet żałuję, że nie dostałem takiej na testy. Żeby przekonać się do tego auta trzeba jednak trochę zmienić swoje podejście do samochodów. Zamiast wygodnego fotela, tylnej kanapy z bajerami i nawigacji trzeba się cofnąć trochę w czasie do momentu, gdy nie było tych wynalazków i cieszyć się prawie darmowym transportem na co dzień.