Tak najzwyczajniej na świecie. Po prostu fascynuje mnie nazwijmy to „kreatywna inżynieria”, a japa mi się cieszy na sam widok oryginalnie użytej taśmy klejącej, trytytek i drutu. Mowa nie tylko o samochodzie. W domu, w mieszkaniu i we wszystkich urządzeniach jakie tylko możemy kupić na przecenie w hipermarkecie.

Nie brzmi to pewnie zbyt dobrze w moich ustach skoro prowadzę bloga o samochodach. Przynajmniej z definicji powinienem krzywo patrzeć na każdy przejaw samoróbki i montowania nieoryginalnych części do auta. Bo jak to tak. Na tanich zamiennikach lecieć? To jest dobrze dla pana Janusza, który jeździ tedeikiem, a w weekendy jedzie na działkę i chodzi bez koszulki. A ja jako petrolhed czy coś takiego powinienem na wszystko dmuchać i chuchać nie oszczędzając kasy na drogie części. Najlepiej jeszcze jakbym je sam montował we własnym garażu z kanałem i milionem specjalistycznych narzędzi. No w najgorszym wypadku mógłbym oddać samochód do ASO żeby naprawili mi go na częściach od producenta.

Wtem niedawno popsuła mi się szyba od pasażera w samochodzie. Znaczy popsuła to może ona się już dawno, ale teraz odłożyła łyżkę po całości. Bo wcześniej po prostu spieprzył się mechanizm od podnoszenia. Dało się opuścić, ale podnieść już nie. Była zima, więc trochę mi to latało i jeździłem z zamkniętą. Jednak jak przyszły upały, a w samochodzie nie ma się klimy, to warto mieć możliwość otworzenia okienka, choć na upartego mogłem uznać, że nic się nie stało i jeździć z zamkniętym. Było tak do pewnego czasu, jednak mechanizm wysypał się do końca i szyba sama się obsuwała. A trochę głupio nie móc zamknąć szyby nawet jak pada deszcz. Albo zostawić auto na parkingu z zamkniętą szybą, a zastać z otwartą bo opuściła się pod własnym ciężarem. Postanowiłem, więc wziąć się za robotę i uporać się z problemem. Oto rezultat.

P8100495p

Już wyjaśniam bo pewnie nie łapiecie. Ponieważ szyba się sama opuszczała, a klikanie prztyczkiem od podnoszenia na niewiele się zdawało to postanowiłem jakoś zablokować szybę. Na początku przyszedł mi do głowy pomysł z gumą do żucia, ale musicie przyznać, że nie jest to estetyczne rozwiązanie. Nawet jeśli jakoś dyskretnie bym ją podkleił, to mało komfortowo bym się czuł na umyśle z takim rozwiązaniem. Poza tym nie jestem przekonany czy jakaś huba buba poradziłaby sobie z ciężarem szyby. Na wstępnie odrzuciłem też pomysły z zaklejeniem jej jakimś klejem lub sylikonem, bo zdrapywanie tego nie należałoby do przyjemności. Dlatego wymyśliłem rozwiązanie idealne. Do szyby przyczepiłem uchwyt od nawigacji i gotowe. Czas naprawy: minuta, koszt naprawy: 0 zł. Przyssawka jest mocna i nie odpada nawet na dużych dziurach. Szyba się nie chowa, bo uchwyt wraz z przyssawką opiera się o drzwi, więc problem z głowy. Co więcej jest możliwość regulacji wysokości drzwi! Chcesz opuścić ją do połowy? Proszę bardzo. Odczepiasz przyssawkę, opuszczasz szybę tyle ile chcesz i z powrotem montujesz uchwyt. Tu nic nie jest na stałe. Wszystko chodzi jak trzeba. Niedługo patentuje i wdrażam do produkcji. Jest ktoś chętny?

A tutaj jeszcze dam fotkę, aby pokazać, że śrubsztak mnie nie parzy i, że nie jestem leniwy.

_DSC3622

Rozebrałem całe to ustrojstwo, zobaczyłem jak działa, nawet wyjąłem całe po czym skręciłem i naprawiłem jak na fotce wyżej. Ba, nawet rozebrałem to samo z drugiej strony, aby porównać mechanizm działający z popsutym. Więc nie możecie napisać, że przyczepiłem uchwyt od nawigacji na odpierdol.

Kilka miesięcy temu naprawiałem spryskiwacz, co również dokładnie opisałem na blogu. Normalnie, najzwyczajniej na świecie pękła guma. Bo sparciała i rozleciała się z biegiem lat. Oczywiście mogłem kupić nowe przewody za kilka złotych i zamontować jest w parę minut. Jednak wolałem zrobić to tak

PC080139p

Między pęknięty wężyk, a rozdzielacz włożyłem kilka części od długopisu, okleiłem taśmą, ścisnąłem trytytkami i już. Mordowałem się z tym z godzinę, bo przecież elementy długopisu nie są dostosowane do współpracy z przewodami do spryskiwaczy, więc musiałem je trochę zmodyfikować scyzorykiem. Wytrzymało chyba ze dwa dni, po czym dokonałem upgrade tego co widzicie, ale już nie robiłem fotek, bo wyglądało podobnie. I działa do dziś.

Oczywiście to nie są jedyne rozwiązania, którymi mógłbym się pochwalić. W domu jest tego pełno i co najważniejsze nie są to rozwiązania tymczasowe. Dlaczego nie zrobię czegoś po ludzku tylko wszędzie używam taśmy? Po prostu uwielbiam prowizorkę. Tworzenie takich rozwiązań jest dużo bardziej twórcze i pomysłowe. Każdy (no dobra, większość) umie wyjąć stare i włożyć nowe. A jak ma do tego jeszcze profesjonalne narzędzia, to robotę wykona nie gorzej i nie wolniej niż wieloletni pracownik ASO. Montowanie nowych gratów, bo stare się popsuły jest nudne i mało oryginalne. I co to w ogóle za radocha mieć tak samo jak wszyscy. Każdy ma szybę albo z elektrycznym silniczkiem, albo korbotronik. A kto ma na przyssawkę od nawigacji? Prawdopodobnie tylko ja.

Możecie myśleć, że jestem zwykłym druciarzem, który nie umie i nie chce mu się zrobić czegoś porządnie, a potem usprawiedliwia się pisząc wypracowanie na dwie strony o tym jakie to są zalety jego badylarstwa, ale nic na to nie poradzę. Od zawsze tak robiłem i coś czuję, że będę robił. Bo zawsze jak widzę takie rozwiązanie to morda mi się cieszy, a o to w tym wszystkim chodzi :)

Także jeśli macie jakieś problemy i nie możecie naprawić czegoś, to bez krępacji proszę pisać. Pomogę :) Możecie też podsyłać swoje rozwiązania. Naprawdę bardzo chętnie popatrzę.