Wydawać by się mogło, że wraz z pobijaniem rekordów i ustanawianiem nowych powinien wiązać się rozwój. Choć minimalny, taki tyci tyci, ale jednak. Bo przecież żeby ustanowić rekord trzeba zrównać się z poprzednim wynikiem i dołożyć coś od siebie, aby być lepszym. Jednak okazuje się, że niekoniecznie.

I najlepiej wie o tym Hyundai. W tamtym roku modelem ix35 Fuel Cell pobili rekord dla samochodów wodorowych jadąc 700 kilometrów na jednym baku. Sporo, to dobry wynik i zupełnie porównywalny do samochodów na tradycyjne paliwa i o wiele lepszy od elektryków. Nawet od Tesli, która wiedzie prym w tej kategorii. Teraz Hyundai ix35 Fuel Cell pobił kolejny rekord. Zgadniecie jaki? 800 kilometrów, a może równy tysiąc na jednym baku wodoru? To byłoby coś, nawet benzyniakiem obecnie jest to problem. Jednak nie. Zrobili aż 2383 kilometrów. Z tym, że nie na jednym baku. Zupełnie pozmieniali zasady, wyznaczyli sobie inny czelendż i już. Po co się męczyć. Teraz ich zadaniem była jazda non stop przez 24 godziny. I co najlepsze po jednej trasie w kółko :) Trochę dziwne, bo wychodzi na to, że przez ten rok Hyundai nie zrobił zupełnie nic. Nie zrobili kroku w przód. Po prostu po roku wzięli ten sam samochód i zrobili z nim coś innego. Ciekawe co wymyślą w przyszłym roku. Może jak najdalej zajechać na określonej liczbie tankowań? Po co zmienić technologie? Zmieńmy wyzwanie.

Mercedes C tytul

Oto i on. Pojawił się dzisiaj. Ale tylko w necie na oficjalnych fotkach. Na premierę w świecie rzeczywistym trzeba jeszcze poczekać do Frankfurtu. Tak wygląda nowa klasa C Coupe. Podobna do S klasy? Podobna, nawet sam Merol tak twierdzi, więc nie wypada mi zaprzeczyć.

Mercedes C tyl

Najciekawszy wydaje się być tył. Z pewnością przyciągnie spojrzenia na ulicy, jednak nie jestem przekonany czy wszyscy pozytywnie odbiorą taka sztukę. Przynajmniej na zdjęciach wygląda to tak hmmm… średnio. Jest jakby na siłę skrócony przez co nie współgra z przodem. Tył za szybko opada, a bagażnik jest ostro zadarty ku górze. Przypomina mi to jakieś zwierzę. Kaczka?

Mercedes C bok

No popatrzcie sobie jeszcze tutaj. I ten przedni zwis… Choć mam wrażenie, że C Coupe jest po prostu mało fotogeniczny, a jak go zobaczę w realu, to szybko zmienię zdanie.

Qoros

I ostatni news to Qoros SUV. Sorry, za tę fotkę wyglądającą jakby graficy do jej zrobienia zamiast kompa używali gemboja kolora, ale to jest przeciek. Z reguły o nich nie piszę, bo stanowią one w większości przypadków tylko dziwną fascynacje dziennikarzy i nic nie wnoszą do życia. Można powiedzieć, że są odpowiednikami zdjęć tanich celebrytek w zaskakujących sytuacjach. Wracając jednak do Qorosa, czyli producenta z Chin, to chcą oni głośno oznajmić, że nie powiedzieli ostatniego słowa pomimo problemów ze sprzedażą pierwszego modelu. Chcą szybko wrócić do gry i zaatakować segment SUV-ów.

Wydawać by się mogło, że największym problemem chińskich marek na rynku europejskim może być jakość. Jednak okazuje się, że Chińczycy również potrafią zrobić dobre i estetyczne samochody, ale brakuje im czegoś czego za pieniądze i wspaniałą gospodarkę nie kupią. Chodzi o zaufanie do marki. Samochody to jedne z najdroższych rzeczy jakie kupujemy. Nikt nie chce ryzykować i nie wyda nawet tych 30 tysięcy na coś, co pierwszy raz widzi na oczy. Podobnie było z Kią, choć ta istnieje już od dawna na naszym rynku. Nie mniej jednak uważam, że chińscy producenci już niedługo zagrożą europejskim jeśli sprawy będą wyglądać jak obecnie.

Swoją drogą chętnie przejechałbym się takim samochodem.