Zbliżają się targi motoryzacyjne we Frankfurcie. I tak sobie myślę, że producenci samochodów to jednak mają prze***, przechlapane znaczy się. Targi te odbywają się we wrześniu. A co to oznacza? Że wakacje mają pełne roboty, bo trzeba przygotować te wszystkie koncepty i premiery. Nie wiem kto wymyślił, aby taką imprezę robić tuż po wakacjach.

Nic więc dziwnego, że projektanci podczas swojej pracy myślą tylko o plaży, słońcu i drinkach z palemką. Dlatego też chyba nie trudno wyjaśnić dlaczego Citroen zdecydował się na taki koncept.
citroen-cactus-m-concept-b3940b6,0,920,0,0

Nazywa się Cactus M i jak twierdzi Citroen jest nawiązaniem do modelu Mehari z lat 60-tych. Czym koncept nawiązuje do starej terenówki? Ma cztery koła, przednią szybę, prowizoryczny dach i jakby oba auta pomalować na zielono to byłyby tego samego koloru. Mehari wyglądało tak

citroën_méhari_offen

No dobra, mniejsza o większość. Cactus M zajebiście mi się podoba. Już zwykły Cactus jest spoko, a ten jest jeszcze dziwniejszy, jeszcze głupszy. Ogarnijcie na przykład to. Ten koncept nie ma drzwi z tyłu. Jak więc się wchodzi na tylne siedzenia? A widzicie tam z tyłu przed nadkolem taki otwór? To nie jest żaden wlot powietrza tylko schodek. Producent zamiast dać drzwi i zawiasy jak się należy, wolał urżnąć dach i w karoserii zrobić mały stopień. Genialne!

cactus wnetrze

A jeszcze lepsze jest to, że materiały wnętrza są dobrane tak, aby można było je w prosty sposób czyścić. Ale nie tak szorować jak Wam się wydaje. Szmateczka, płyn, miska z wodą. Nic z tych rzeczy. Tutaj można zrobić tak

bo samochód jest na to przystosowany. Super sprawa. Bierzecie tylko myjkę ciśnieniową i płuczecie ten cały gnój, który Wam się zrobił w ostatnim czasie. Test białej rękawiczki zaliczony.

Tesla drzwi

W internetach pojawiły się pierwsze oficjalne fotki Modelu X. Pochodzą z konfiguratora internetowego i dotyczą najbogatszej wersji Signature Series, która zaczyna się od 132 tysięcy dolców. Sporo, ale w porównaniu do innych SUV-ów tej klasy, cena nie wychyla się przed szereg.

Jeśli chodzi o design, to najwięcej szumu robią tutaj tylne drzwi otwierane do góry. Chyba jest to jedyny samochód z takim rozwiązaniem. Cała reszta, raczej wygląda dość standardowo. Tak Tesla X prezentuje się z tyłu.

Ssanyoung

Znaczy tak

Tesla tyl

Jednak w przypadku Tesli nie to jest najważniejsze. W tym wypadku istotniejszy jest sam napęd składający się z akumulatorów zapewniających dystans 386 kilometrów. Jednak prawdziwą robotę robią osiągi. Model X ma napęd na cztery łapy. Na przednie wędruje 262 KM, a na tylne 510 KM. Dzięki temu rodzinny SUV do setki przyspiesza w 3,8 sekundy! A jeśli ktoś chce byś szybszy musi wyłożyć następne 10 tysięcy dolców na pakiet Ludicrous Speed Upgrade. Wtedy auto zrobi setkę w 3,2 sekundy. Prędkość maksymalna bez zmian, czyli 250 km/h. Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że pomimo faktu, iż ten SUV ma podobny czas przyspieszenia do Aventadora, to Tesla się tym nie chwali w takim stopniu jak zrobiliby to inni producenci. Nie reklamują swojego SUV-a jako sportowego, albo połączenia rodzinnych możliwości z osiągami godnymi supersamochodu. Model X nie ma nawet spojlera, ani zderzaka i progów do ziemi. Nie jest to też jakaś wersja sport lub hot. To zwykły samochód, a nie wersja specjalna. Zupełnie inne podejście do sprawy.

moze_straz_miejska_4543316

Kilka dni temu została podpisana nowelizacja na mocy, której strażnicy miejscy nie będą mogli używać fotoradarów. Nareszcie. Przynajmniej tych baranów mamy już z głowy. A co na to sami strażnicy? Oczywiście są przeciwni :) Wcale im się nie dziwię. W końcu chowanie się po krzakach na jakichś zadupiach i wyłapywanie kierowców na granicy obszaru zabudowanego to ich główne zajęcie i trzeba przyznać, że byli w tym nieźli. Co więcej było to ich główne źródło dochodu, więc teraz mogą mieć problemy aby związać koniec z końcem. Najbardziej zdegustowany tym faktem wydaje się być rzecznik Stowarzyszenia Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych Piotr Ichniowski. W jego głowie po prostu nie mieści się fakt, że świetnie wyszkoleni i wykształceni strażnicy przestaną dbać o bezpieczeństwo na drodze łapiąc nieuczciwych kierowców jeżdżących więcej niż ustawa przewiduje. Z jego wypowiedzi wynika również, że decyzja o odebraniu możliwości stosowania fotoradarów przez straż miejską może zwiększyć bezrobocie, ponieważ trzeba będzie zmniejszyć ilość strażników. I tutaj pan Piotr ma rację. Darmozjadów nie potrzebujemy.