W zasadzie to chciałem napisać Wam relację z targów Inter Carsu, które odbyły się na Stadionie Narodowym w stolycy i jego obrzeżach, ale mój pomysł wziął w łeb jak zobaczyłem co się na tej imprezie wyprawia. Oj co tam się wyprawiało, to ja pierdziu.

Zacznę od słowa klucz. A w zasadzie kilku słów kluczowych (spoko, spoko, to nie jest żaden tam poradnik SEO). Bilety były za darmo. Zara, ale jak to tak za darmo? Bez żadnego losowania, nie było przydziałów z administracji? Nie było. Normalnie wejściówka za frajer. Wystarczyło karnąć się do pierwszej lepszej filii Inter Carsu powiedzieć, że chce się zaproszenie na targi i szlus. Bez żadnych zapisów, normalnie od ręki. Choć jak sobie teraz przypominam, to i tak w tym roku trudniej było zdobyć wejściówkę niż jeszcze kilka lat temu. Pamiętam taką sytuację, że przed wejściem na targi stała ochrona i wpuszczała ludzi z zaproszeniami. A gdzie były te zaproszenia? W namiocie obok wejścia. Kto to wymyślił, to ja nie wiem, ale polać mu. Dobrą beke wtedy z tego cisnąłem.

Jednak wracając do rzeczy chciałem powiedzieć słów kilka o efektach takiego rozdawnictwa biletów. Chyba nie trudno było się domyśleć, że jak takie wydarzenie będzie za frajer to przyjedzie tam w cholerę ludzi. Ponadto jeśli impreza ma w nazwie „targi” to wiąże się to z tym, że przy odrobinie sprytu i cwaniactwa można załapać się na różnego rodzaju gadżety. Wiecie, długopisy, ulotki, energetyki. Wszystko za hajs wystawców baluj. Dlatego jedno z najluźniejszych miejsc wyglądało tak

_DSC4579

Właśnie tak wyglądał główny „deptak”, który był jeszcze w miarę luźny. Prawdziwy horror był w halach, do których wchodziło się jak do metra w godzinach szczytu. Dlatego praktycznie zrezygnowałem z robienia zdjęć. Nie było nawet jak wyciągnąć aparatu, nie mówiąc o wykadrowaniu. Znaczy pewnie się dało, zawsze można rozpychać się łokciami, przepraszać każdego lub po prostu leźć na przód i nie patrzeć, ale ja tak nie umiem. Po prostu wpieprzanie się wszędzie gdzie się tylko da to nie dla mnie.

Próbowałem zrobić kilka fotek i taki był tego efekt

_DSC4580

Uf, udało mi się nawet pyknąć zdjęcie jak nikt nie szedł. To ten szybki samochód rakieta co pojedzie podobno ponad 1600 km/h.

_DSC4582

No to by było na tyle jeśli chodzi o te moje zdjęcia tego co na zewnątrz. Następnie udałem się już bezpośrednio na stadion, gdzie targowych Januszy również było sporo, ale już jakoś tak mniej. Dało się chodzić.

_DSC4596

Stało też kilka nie głupich z wyglądu samochodów

_DSC4595

O, a co to? Nie no, tutaj to się dopcham. Choćby łokciami.

_DSC4602

Nie no, tutaj za daleko.

O tutaj o wiele lepiej. W sam raz. Pod samą sceną.

_DSC4647

Ahh, i jeszcze jedna.

_DSC4654

Dobra koniec tego dobrego, ale jeśli kogoś zainteresowała powyższa tematyka, to proszę śmiało do mnie pisać. Nie żałowałem kliszy i mogę zrobić odbitki :)

No i dobra, więcej fotek na serio nie mam. Po prostu nie dało się pstrykać. Cała masa Januszy kręcących się od hali do hali i pytających o gratisy. Podejrzewam, że większość nawet nie interesowała się motoryzacją. Przyszli bo było za darmo. Brakowało tylko ulicznych meneli proszących o zapomogę na piwo, albo coś mocniejszego.

Janusze targów głównie chodzili z wielkimi siatami z logiem jednego z wystawców. Sam nawet sobie taką torebeczkę sprawiłem żeby pokazać, że nie jestem gorszy. Że też umiem zawalczyć jak prawdziwy mężczyzna o swoje i wziąć coś za darmo.

_DSC4837

Jednak prawdziwy kozacy chodzili z takimi kartonami na kołach od MANN FILTER. No muszę przyznać, że ten wystawca zrobił dobrą robotę. Rozdawał takie wózeczki podobne do tych co emeryty biorą ze sobą jak idą po wodę na osiedle, tyle że z kartonu.

wózek

I tutaj co się dopiero działo. Kolejka do MANN FILTER była ogromna. A potem ci ludzie tarabanią się w tym tłoku i wrzucają do kufra wszystko co popadnie. Nawet widziałem takiego typa, co mu się miejsce na siaty skończyło i przyczepiał je do tego wózka szurając nimi po ziemi. I to nie jedną siateczką, tylko co najmniej czterema torbami. Miszcz.

Ale prawdziwy must have dla targowych Januszy znajdował się na stoisku Mobil 1, w momencie, gdy rzucali kapelusze. Były dwa rodzaje, biały i czarny. Co tam się wtedy nie działo. Jak hostessa wyszła je rozdawać, to ludzie mało co jej nie zadeptali. Na szczęście dziewczyna głupia nie była i przytomnie spieprzyła w odpowiedniej dla siebie porze.

A chętnych na nie nie brakowało

kapelusze

Ja rzecz jasna również sobie nie odpuściłem i po niełatwej walce upolowałem coś dla siebie.

_DSC4834

Szczerze mówiąc to całkiem fajny. I wcale nie taki gówniany jakby się mogło wydawać z uwagi, że to gadżet reklamowy.

Na koniec, aby dopełnić swojego Januszowego kunsztu wypiłem jakiegoś darmowego energetyka i poszedłem do domu z siatą pod pachą.