To nie ulega wątpliwości. W znacznej większości jesteśmy wzrokowcami i patrzenie najzwyczajniej na świecie sprawia nam dużo przyjemności. Kobietom pewnie też, ale nie przyznają się do tego.

Słuchajcie jaka głęboka myśl mnie wczoraj naszła, gdy po raz setny w sferze marzeń przeszukiwałem allegro w poszukiwaniu BMW E30. Takiego w dobrym stanie, fajnym kolorze, bez tuningu i z rzędową szóstką. Tak sobie zacząłem rozmyślać ile my, faceci spędzamy czasu w swoim życiu gapiąc się bez większego celu na ogłoszenia samochodów, których nigdy nie kupimy. Pewnie tyle, ile kobiety mogą plotkować o rzeczach, które nigdy nie miały miejsca i nigdy się nie wydarzą. Chyba, że w serialach typu „Trudne sprawy” lub „Aborcje w Rosji”.

To trochę jak z przełączaniem kanałów w telewizorze. Na pewno wiecie o co mi chodzi. Wystarczy, że dostanę pilot do telewizora z kilkoma kanałami i jeśli na żadnym nic mnie nie zaciekawi, to mogę przełączać i przełączać mając nadzieję, że coś tam się zmieniło przez ten ułamek sekundy.

Przeglądanie ogłoszeń motoryzacyjnych to wspaniała sprawa. Kumpel zmienił samochód? Nie wierzę, że ktoś oprze się pokusie sprawdzenia ile kosztował. A jak wiemy ile dał, to mentalność wręcz nakazuje nam znalezienie czegoś lepszego i tańszego. Nie tylko dla samego siebie. Warto pochwalić się swoją zdobyczą koledze i udowodnić mu, że przepłacił :) Podobnie sprawa wygląda jeśli zobaczymy coś fajnego u kogoś. Ostatnio tak miałem, gdy robiłem rozrząd u Łysego. Miał taki zajebisty zestaw Stanleya z grzechotkami, nasadkami i kluczami oczkowymi. Myślicie, że nie sprawdziłem? Następnego dnia, gdy zasiadłem przed kompem już wiedziałem po ile chodzą takie walizeczki. Nie dalej jak wczoraj podczas bezczynnego gapienia się na e-trzydziestki przypomniałem sobie o czymś jeszcze starszym – E21. Myślałem, że będzie ich trochę więcej.

screen allegro

Od wielkiego dzwona, zwłaszcza w zimę klikam sobie w terenówki. Nie te miejskie. Pod uwagę biorę głównie Suzuki Samurai. Off-road mnie bardzo nie kręci (choć czasami chciałbym spróbować), ale na zimę mieć taki samochodzik to ohh. I gapić się jak inni grzęzną w śniegu, jak sąsiedzi szuflują podjazdy. A ja bym tylko wsiadał do Samuraia, ewentualnie blokował dyfer i dawał buta po śniegu w oponach z kostką.

Z kolei na wiosnę obowiązkowo przeglądam oferty z MX-5. Ale to musi być zajebiście jeździć bez dachu w samochodzie, w którym praktycznie nic oprócz kierowcy i pasażera się nie mieści. I ten napęd na tył. Niski zawias, tyłek na asfalcie, ciasna kabina.

Gdzieś tam kiedyś słyszałem, że takie portale jak bookface zżerają nasz czas. Zwłaszcza czas nastolatków. I pewnie ich samych (tylko czekam na newsa w Fucktach jak to komputer zeżarł jakiegoś gimnazjalistę). A nikt w tych badaniach nie bierze pod uwagę portali aukcyjnych. Dlaczego nasze marzenia znajdują się na allego? Wiem, deprecha.