Coś mieć muszę. Przecież jestem petrolhedem, lubię samochody, a ponadto prowadzę bloga motoryzacyjnego, więc nawet nie wypada mi mówić dobrze o buspasach. To po prostu by nie pasowało.

Temat ten jest regularnie wałkowany i co chwila pojawiają się nowe pomysły. Teraz sprawa wróciła z uwagi na to, że ktoś wpadł na pomysł, aby w Warszawie na specjalne pasy dla autobusów wpuścić również motocyklistów jak to ma miejsce w kilku innych miastach. Zarząd oczywiście mówi „Nie” i argumentuje to tym, że wpuszczenie motocyklistów na buspas byłoby złamaniem jego idei.

Wyjątkowo się tutaj zgadzam z decyzją Zarządu. Ale tylko wyjątkowo. A wiecie dlaczego? Ponieważ wpuszczenie motocyklistów na buspasy byłoby zdecydowanie mądrym posunięciem, a idea oddzielnego pasa dla komunikacji jest głupia, czyli rzeczywiście się nie zgadza. Sami więc widzicie, że słowa tego typa z Zarządu są jak najbardziej na miejscu, a teza została obroniona. Brawo Ty!

Popatrzcie sami
35436446
buspas korek

To jest mądre? Z której strony? Jeśli tak to ja czegoś nie rozumiem. Łapie nas wkurw jak widzimy Szeryfa, który blokuje jeden pas ruchu, bo ten leży odłogiem, nawet często kręcimy filmy z takimi zawodnikami, aby wrzucić na jutuba, a jak to samo robi buspas to już jest ok? Jeśli tak, to chyba nie bardzo wiemy o co chodzi i dlaczego Szeryf nie postępuje najlepiej. Wcale bym się nie zdziwił jakby co najmniej część osób, które wrzuciły taki film na jutuba nie ogarniało tematu, a zrobiło to bo ktoś inny zrobił to samo i jest to modne.

Szeryf robi źle nie dlatego, że nie stosuje się do idei suwaka (ta metoda nie jest po to żeby ją stosować tylko po to, aby zobaczyć jej skutki), ale dlatego że marnuje przestrzeń. Jeśli dwa pasy schodzą się w jeden to taki baran stojąc na jednym wyłącza go z ruchu. Czyli według jego logiki w ogóle nie powinno budować się dróg wielopasmowych. Z buspasem jest identycznie, tylko że za Szeryfa robi taka tabliczka

org_298_mn_buspas

Efekt jest ten sam. Jeden pas leży odłogiem.

Wiem, wiem, przecież po buspasie mogą śmigać autobusy, a w nich tabuny ludzi. No tak, ale autobus przejedzie i co dalej? Co się dzieje z tą przestrzenią? Nic. Nie jest wykorzystywana. Nie zarabia na siebie. Drogowcy wylali tam asfalt tylko po to, aby co jakiś czas przejechał tam autobus. A między przejazdami autobusów miejsce odpoczywa jak w jakiejś trójpolówce. Nie jest zagospodarowane. Jeśli jest miejsce, jest ono przeznaczone na transport, to wykorzystajmy je do maksimum, a nie tylko w jednej dziesiątej.

No dobra, ale to propaguje postawę społeczną, aby ci co jeżdżą samochodem przesiedli się do autobusów. Wtedy wszyscy byliby happy, tak? Celowo napisałem kiedyś wpis Wmówię Ci, że jesteś idiotą, a Ty przyznasz mi rację, w którym wyjaśniłem dlaczego tak nie jest i nie słyszałem wielu głosów sprzeciwu. Co więcej nie można promować przepisami jednej grupy społecznej nad drugą. Ludzie dorobili się do tego, aby móc jeździć samochodem, a teraz muszą pożegnać się ze swoimi marzeniami, bo ktoś wpadł na pomysł, aby promować autobusy ponad samochody. Niech bogaci stoją, a biedniejsi jadą. To po co być bogatym?

Ja zawsze wychodzę z założenia, że im mniej przepisów tym lepiej. Łatwiej uniknąć paradoksów. Oczywiście nie wyeliminuje się ich do zera, ale przynajmniej ograniczy. Buspasy rzecz jasna również generują paradoksy. Wracając do tego co napisałem na początku, czyli do wpuszczenia motocyklistów na warszawskie buspasy tworzy nam się paradoks związany z uzasadnieniem Zarządu. Ktoś tam mówi, że przeczy to idei, a dwa będzie to niebezpieczne jeśli ta przestrzeń nie będzie przeznaczona tylko dla autobusów. Obecnie mogą tam jeździć jeszcze taksówki. Czyli wychodzimy z założenia, że większa taksówka jest bezpieczniejsza niż mniejszy motocykl. Jednak jeszcze większej głupoty dopuścili się nasi zachodni sąsiedzi, którzy pozwolili jeździć po buspasie samochodom elektrycznym. Czyli rozumiem, że w tym wypadku bezpieczeństwo zależy od tego, czy pod maską pojazdu mamy silnik spalinowy czy elektryczny, tak? Drugim paradoksem jest fakt, że to uprzywilejowane są pojazdy elektryczne, czyli te nie emitujące syfu z rury wydechowej w tym miejscu, w którym się znajdują. Jeśli ktoś użyłby głowy to lepiej byłoby postąpić na odwrót. Niech auta, które kopcą szybko przejadą żeby mniej zasmrodzić powietrze, a elektryki niech stoją bo nie trują.

Dzięki buspasom wszystko mamy na odwrót. Zamiast przyspieszyć transport, spowolniliśmy go, zamiast skrócić korki, zostały wydłużone, a samochody, które trują stoją, aby truć dalej, a zero emisyjne elektryki jadą.