Dzisiaj będzie wyjątkowe podsumowanie tygodnia, ponieważ nie zobaczycie w nim ani jednego nowego auta. Starego też nie. Reasumując w ogólnie nie zobaczycie żadnego auta.

Za to pokażę Wam dwie pocztówki od Fiata.

Taką
rome

I taką

madrid

Ich zadaniem jest promocja nowego modelu. Tego widocznego na dole pocztówek, czyli Fiata 124, a to jest zdecydowanie dobra informacja. I to na kilka sposobów dobra. Po pierwsze muszę przyznać, że zabieg z pocztówkami jest fajny. Może nie wiele on zdradza, ale myślę, że nie mniej niż kilka drutów kompozytowych przykrytych jedwabną ściereczką pasującą do Pani Perfekcyjnej, co następnie pokazywane jest na różnych moto portalach w zakładce „nowości i zapowiedzi”. Po drugie wreszcie coś się zmieni w ofercie Fiata. Spójrzcie na nią teraz. Połowa modeli opiera się na pięćsetce, a druga połowa na Pandzie.

I po trzecie. Trzecie jest zdecydowanie najważniejsze, więc teraz uważać mi tu. Fiat 124 będzie opierał się na Maździe MX-5. Na Maaaaździe! Japońska stylistyka i włoska technologia, czy jakoś tak. Hmmm, to brzmi jak samochód roku? No nie wiem, nie wiem, jeszcze zbyt rano żeby takie rzeczy wygadywać. Po weekendzie to może. Ponadto kurde, najważniejszego bym Wam nie powiedział. Są takie spekulacje (czyli pewnie tak będzie. Albo i nie będzie), że pod maską będzie 1.4 MultiAir o mocy 200 KM. Albo jeszcze coś lepszego, choć to trzeba bardziej traktować w sferze nocnych marzeń nadawanych zdecydowanie po dwudziestej drugiej. Zamiast tego 1.4 MultiAir wstawić 1.75 z Alfy Romeo 4C. No, też tak myślę. I 250 KM do tego.

genesis

Szykuje nam się kolejny szacher macher na scenie samochodów premium. Ostatnio o ten zabieg pokusił się Citroen ze swoim DS, a teraz w tę samą stronę zmierza Hyundai. Im też spodobał się nieco wyższy segment i planują zamontować w nim Genesisa.

I teraz po raz kolejny mam lekki dylemat co sądzić o takim kosmetycznym zabiegu. Bo z jednej strony jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiej zmiany szyldów, która w gruncie rzeczy nie wiele wnosi. Argumentuje to tym, że czy gdyby bez założenia marki Lexus Toyota nie byłaby w stanie zrobić porządnie wypasionego samochodu? Albo DS będąc serią Citroena był gorszy niż teraz jak figuruje w katalogu jako oddzielna marka? Nie, nie i kurde nie. Więc po co nadawać nową nazwę czemuś staremu, skoro bez tego również można zrobić dokładnie to samo? Ale z drugiej strony… No właśnie. Nie kupiłbym luksusowego Hyundaia, bo nie. Chętnie skusiłbym się na i30 lub i40, bo wydają mi się nie głupie, ale nie wydałbym 300 tysięcy (bo niestety nie mam) na Hyundaia, który jeszcze niedawno kojarzony był z Atosem lub innym badziewiem. I założę się, że pewnie do dzisiaj wiele osób właśnie tak kojarzy tę markę. A czy na Genesisa wydałbym gruby hajs? Pewnie nie, ale już prędzej niż na markę, której najtańszy wóz można nabyć w cenie odtwarzacza muzyki od Apple.

tdi

I na koniec podsumowania kolejny odcinek naszego motoryzacyjnego neverending story. Myślałem, że to co się wydarzyło to już koniec i teraz VW będzie tylko ciągany po sądach przez różne organizacje i ministerstwa, ale nie. Oj nie. Teraz okazało się, że ich jednostki nie spełniają również wymogów CO2. Przypomnę, wtedy chodziło o tlenki azotu, a teraz o dwutlenek węgla. Kiepski byłem z chemii, ale to chyba coś innego. Jednak wracając do tlenków azotów, to prawdopodobnie z nimi znowu coś jest nie halo, ale tym razem w V6 TDI. Czyli dobrali się również do Porsche i to tak bardzo, że wstrzymano produkcję Cayenne w USA.

VW chyba umoczył do końca i nie wydaje mi się, aby w takiej sytuacji którykolwiek silnik spełniał nomy, bo niby czemu mięliby w niektórych jednostkach instalować fałszywe oprogramowanie, a w innych już nie?