Arabska firma W Motors przedstawiła nowy hipersamochód noszący nazwę Fenyr SuperSport. Jeśli ktoś ich nie zna, to chodzi o tę markę od Lykana HyperSport. A jeśli ktoś nie zna również Lykana, to jest to ten samochód, który Vin Diesel podniósł na biceps w siódmej części „Szybkich i wściekłych”.
fast_and_furious_7_vin_diesel_lykan_hypersport_video_29743

Auto wygląda nieźle. Albo dobra, niech będzie. Wygląda zajebiście. Przypomina mi naszpikowany funkcjami scyzoryk. Rozłożony oczywiście. Praktycznie brak jakichkolwiek gładkich powierzchni, same ostre przetłoczenia. Batman byłby zadowolony.

fenyr

Dobra, to supersamochód. Nie będziemy gadać ciągle, że ładnie wygląda i ma fajny kolor. Napędza go podwójnie zaturbiony, 4-litrowy boxer sześciocylindrowy o mocy 900 KM i momencie 1200 Nm. Do setki podobno ma coś poniżej 2,7 sekundy i pojedzie ponad 400 km/h. I co teraz każdemu inteligentnemu człowiekowi przychodzi do głowy? Frytki? Ojciec Mateusz?

Bugatti Veyron. I właśnie. Zauważyłem, że jak pojawia się jakieś hiperauto co ma mniej niż 3 sekundy do setki i może naginać ponad cztery paczki to bezwarunkowym skojarzeniem jest Veyron. A przecież to już stary grat. Ma chyba z dziesięć lat, a ciągle powstają jego konkurenci. To już nudne się robi. Nie wiem, że komuś nie chce się zrobić czegoś szybszego. Tak po prostu. Żeby już przestać chrzanić w kółko o tym Veyronie.

g90

W tamtym tygodniu pisałem, że Hyundai robi taki myk. Chce wejść do segmentu aut luksusowych, ale oczywiście nie pod swoją nazwą, bo ta kojarzy się bardziej z wozidłem dla działkowiczów niż z samochodami premium, ale planuje zainstalować nową markę, czyli Genesis. To było tydzień temu.

wcf-hyundai-g90-teaser-g-da43441,0,920,0,0

A już teraz pokazuje pierwsze rysunki premierowej limuzyny, której nazwa brzmi G90. Może niezbyt fikuśna i urzekająca, ale dla limuzyny w sam raz. Hyundai, znaczy Genesis mierzy wysoko. Chce grać w tej samej lidze co Mercedes klasy S, BMW serii 7 i Audi A8. Oj, może być ciężko. Nie chodzi mi nawet o to, że Koreańczyków nie stać na dobrą robotę i nie zrobią czegoś co spowoduje, że jak my w Europie to zobaczymy to nam chińskie laczki spadną z nóg, tylko o problem z odbiorem klientów. Bo mam takie wrażenie, że ludzie, którym portfele się nie domykają i muszą je trytytką ściskać, średnio śledzą poczynania motoryzacyjnych koncernów i bardziej interesuję ich kij golfowy niż samochód. Z tego też powodu kupowanie przez nich samochodów wygląda trochę inaczej niż dla większości ludzi. Zamiast wertować katalogi i przymierzać się, analizować, kontrolować konkurencje, aby nie czuć się oszukanym, pewnego dnia dzwoni do nich Pan Rafał i mówi, że pojawił się nowy model naszej flagowej limuzyny. I taki idzie i kupuje. Czyli mając jednego Mercedesa klasy S prawdopodobnie kupi kolejnego. I następnego. I tego po lifcie też weźmie. Nie spojrzy na BMW. On kupuje tylko Mercedesy. Bo tak.

PS. Hyundai Genesis do G90 będzie dostępny z 3,6 litrowym V6 GDI o mocy 334 KM lub 5,0 l V8 z 425 KM, albo 3,3-litrowym V6 z turbem o mocy 370 KM.

Land Rover zechciał być oryginalny i zrobił coś takiego

rover tyl

Zrobił cabrio z Evoque i jest to chyba pierwszy SUV bez dachu. Co więcej nie jest to dach metalowy, który po zamknięciu wyglądałby jak zwykły, tylko załadowali do niego dach płócienny. Nie mówię, że to źle. Bardzo fajny pomysł, są pierwsi. Na pewno ktoś, kto będzie miał dostatecznie dużo kasy to kupi choćby z tego względu, że nikt takiego jeszcze nie ma. I jeśli on to kupi, to ma gwarancje, że w pewnym gronie będzie jedyny z SUVem bez dachu, bo przecież nikt nie skopiuje pomysłu, a konkurencji nie ma. Przynajmniej na razie.

Ale ja po prostu nie lubię dachów płóciennych w autach inne niż mały roadster. Coś takiego jak MX-5, Z3, Z4. Tam to wygląda spoko, bo ten dach jest mały i przybiera to jakąś formę. Zresztą roadster jest projektowany po to, aby nie miał dachu i taka forma trzyma się kupy. Natomiast jeśli wychodzi auto z normalnym dachem, a potem robione jest z tego cabrio to mam wrażenie, że samochód gubi proporcje i wyrzeźbiony jest na siłę. Tym bardziej tutaj. Land Rover Evoque bez dachu wygląda trochę jak ponton. Co zresztą producent chyba też zauważył.

rover woda

Jest jednak jeszcze jedna sprawa. Bagażnik. W końcu ten dach gdzieś trzeba upchnąć, więc chciał nie chciał, idzie on do bagażnika. Zaznaczam, że nie jestem fanem tej części samochodu, ale tutaj wygląda to tak

rover bagaznik

Nie o pojemność mi chodzi bo ta jest chyba spoko i nie o wąski otwór do wrzucania gratów, ale o tę klapę. Chcecie dostać się do bagażnika, a tu na wysokości głowy macie klapę. Już pokazuję

rover bagaznik problem

Nie można wyprostowanym podejść do bagażnika. Trzeba odgiąć się jak bokser, który nie chcę prostym oberwać lub pochylić się jak… dobra, nie będę kończyć. Każdy wie jak co, a w zasadzie kto.

Dlatego graty będą lądować na tylnej kanapie.