Bardzo bym chciał żeby polska motoryzacja odżyła. I nie chodzi mi tutaj o fakty w stylu, że kolumna kierownicza do BMW i3 jest robiona w Polsce, tylko o taki prawdziwie ojczysty produkt. Nawet z zagranicznymi podwykonawcami, ale żeby pomysł był nasz i wykonanie nasze.

I mam też wrażenie, że punktem od jakiego moglibyśmy zacząć reaktywować nasz przemysł motoryzacyjny wcale nie powinna być Arrinera lub nowa Syrenka budowana w oparciu o dotacje rządowe, tylko właśnie coś takiego

Zenos-E10-R-5-1024x683

Jest to stosunkowo proste w konstrukcji, produkcja byłaby raczej małoseryjna, a przy okazji jest to coś, co nie zostanie nazwane gównem przez większość społeczeństwa. Byłby to taki nasz polski większy gokart w umiarkowanej cenie i z osiągami godnymi sportowych maszyn.

zenos-v-caterham-2014-013

Niestety trza wrócić na ziemię. Ten pojazd z fotki wyżej to nie jest dzieło polskich inżynierów tylko amerykańskich i nazywa się Zenos E10 R. Pod maską, yyy znaczy tam za plecami kierowcy, pod pokrywą siedzi silnik od Forda, czyli EcooBoost. W tym wypadku o pojemności 2,3 litra, mocy 355 KM i momentowi 455 Nm. Do tego 6 biegowy manual i napęd na tył. Setka na budziku po 3 sekundach, więc trochę mniej niż nasza Arrinera ma w katalogu i znacznie mniej niż ma w realu. Niestety producent nie podaje ile pali i czy spełnia normę Euro 6 oraz ile produkuje tlenków azotu, dwutlenku węgla i czadu.

A teraz zamknijmy jeszcze raz oczy i pomyślmy, że to polskie cudo.

000-6d045a18913afdc73dfe625efaec,0,920,0,0

Niedawno nudziłem Was tym, że Hyundai urodził dziecko, które nazwał Genesis i pod jego szyldem chce już w przyszłym roku wprowadzić na salony nowe wozidło nazywające się G90, które będzie autem luksusowym, ale bardziej budżetowe niż Mercedes czy BMW. Czyli będzie to taki odpowiednik Daewoo Leganza. A jak wiadomo, jeśli Hyundai coś wymyśli, to KIA również zrobi coś podobnego, bo to dwie bliskie sobie marki. Dlatego KIA chcę wbić na rynek z nową Candezą lub K7 jak kto woli. Będzie to auto stanowiące konkurencję (przynajmniej w teorii, ale trzymam kciuki aby sprawdziło się to również w praktyce) dla beemki piątki i audioli A6. Niestety KIA jest trochę nieśmiała i swoją premierę internetową ograniczyła do tej fotki powyżej i poniżej

000-4-dd2ef4c228047e1e9159e446a3,0,920,0,0

Nie podali natomiast żadnych szczegółów, silników, ani tego ile będziemy mieli uchwytów na kawę w środku. Jednak jeśli dobrze się przyjrzycie i wykażecie się czujnością niczym porucznik Borewicz, to zobaczycie, że na klapie bagażnika jak byk mamy 3.3. Z tym, że ja byłbym ostrożny i nie pisał od razu, że mamy tam taki silnik. Z doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że nie zawsze się to sprawdza

Abschied von meinem treuen VW Lupo 3L TDI
Nie wykluczone, że jest to nazwa samochodu. Albo nazwa wersji. A imię jego trzydzieści i trzy. Nie mam pojęcia, więc musimy poczekać na oficjalne info o Koreańców.

hydrogen-station

Uwaga, uwaga. Nadajemy wiadomości regionalne. Jak się okazuje w Polsce do 2030 roku mają powstać 30 stacje, w których zalejemy wodorową furę. Jak nie trudno się domyśleć, teraz nie mamy ich w ogóle, bo nie ma komu też tam tankować. Obecnie na rynku są dwa samochody działające w takiej technologii. Hyundai ix35 Fuel Cell oraz nowość – Toyota Mirai. Dobra, kij z tym, bo nie o tym miało być.

Pierwsze dwie stacje maja pojawić się już niedługo i będzie to Poznań i Wawa. Na kolejne trzeba będzie trochę poczekać i pojawić się mają w Szczecinie, Białymstoku, rejonach Łodzi oraz rejonach Krakowa i Katowic. Biorąc pod uwagę, że zasięg takich pojazdów z ogniwami wodorowymi to kilkaset kilometrów, to można będzie hasać po całej Polsce wydalając z siebie jedynie czystą wodę, która podobno jest zdatna do picia.

Wszystko fajnie, jednak mam pewne zastrzeżenia co do tej inwestycji. Otóż dzieje się ona raczej na gruncie państwowym (przez Instytut Transportu Samochodowego) niż prywatnym, co jak wiadomo może wiązać się z znaczną ilością hmm, jakby to ładnie określić. Powiedzmy, że niedomówień finansowych. Żeby nie być gołosłownym to warto przypomnieć, że taki przystanek w Kielcach, czyli kilka profili stalowych wmurowanych w mini fundamencik oraz wszystko to połączone kilkoma metrami kwadratowymi pleksi kosztuje 400 tysięcy złotych.

przystanek

Bo państwowe. Dlatego powierzanie budowy stacji z wodorem instytucjom państwowym jest po prostu niezbyt rozsądne finansowo. Dobrze jest też przypomnieć sobie jak nazywa się państwo, w którym zamiast prywatnych inwestorów mamy instytucje z kapitałem zebranym od społeczeństwa.

Obecnie stacje paliw są prywatne. Dlaczego te na wodór mają takie nie być?