Koniec roku się zbliża, więc wypadałoby coś ciekawego odpalić. Niekoniecznie kolejnego fajka (choć ja niepalący jestem). Postanowień noworocznych nie robię, bo kiedyś postanowiłem, że nie będę sobie nic na koniec roku postanawiał. A zresztą to słabe jest. Pokażcie mi kogoś, kto wytrwał w tych postanowieniach dłużej niż dwa tygodnie (odnośnie tego palenia jeszcze, to mój kumpel kiedyś postanowił, że od nowego roku przestanie kopcić – wytrzymał jedenaście dni). Jeśli wskażecie kogoś takiego, to za każdą osobę płacę pół litra.

Rankingu motoblogerów to jakoś mi się nie chce robić, bo po pierwsze to jednorazowe jest, a po drugie to trochę tak jakby robić ranking kolegów. Albo ranking gaci w szafce. Chcę przez to powiedzieć, że chyba są takie rzeczy, którym nie da się przypisać konkretnych wartości wymiernych. A tylko takie można porządkować (chyba se gdzieś to na poważnie zapiszę, bo dobry cytat mi wyszedł, nie?).

No właśnie, dlatego postanowiłem, że zamiast tego zrobię ranking samochodów i ich testów z kończącego się już roku. Oczywiście testów, które sam przeprowadzałem, a Wy je czytaliście. Jedynym kryterium jakie było przeze mnie respektowane to zajebistość. Dlatego zaznaczam, że nie jest to wyłonienie najlepszego samochodu, najszybszego, najdroższego lub najbardziej luksusowego, tylko takiego który najbardziej zapisał mi się w pamięci i żeby się nim jeszcze raz przejechać oddałbym lewe płuco i sprzedał kilka drzew z lasów państwowych.

Zawsze chciałem wczuć się w rolę jakiegoś konferansjera – może być Grażyna Torbicka – i powiedzieć
Ale zanim poznamy zwycięzcę przeżyjmy to raz jeszcze

Oto kandydaci ubiegający się o prestiżową nagrodę Najlepszego Testu Roku 2015:

Macie swojego kandydata? Możecie mieć, ale to i tak do mnie należy głos ostatecznej ostateczności. Głos decydujący i zarazem najważniejszy. Jedyny słuszny. I żaden idiota z KODu nie powie mi, że większość ma zawsze racje.

Decyzja była jednogłośna, ale poznamy ją po krótkiej przerwie


Rozdzieram kopertę i ja już wiem. Złotą statuetkę za Najlepszy Test Roku 2015 otrzymuje

Tak, tak, to on!

Dobra, dobra, i tak wiem, że żadnego napięcia nie zbudowałem, a ostateczny rezultat konkursu był tak prosty do przewidzenia jak obecne notowania Nowoczesnej z Ryśkiem. Po prostu Renault Twizy musiało to wygrać. Ten samochód przebija wszystko inne czym do tej pory jeździłem pod względem frajdy z jazdy. Tym się jedzie i morda się sama cieszy. Do siebie. Inaczej się nie da. A najlepsze jest to, że osoby widzące Twizy na ulicy odczuwają to samo. Ten samochód wywołuje same uśmiechy (raz nawet chciałem nim przejechać pewną kobietę na pasach, to wybuchła śmiechem).

Dlatego nagroda jest w pełni zasłużona i nie mogłem postąpić inaczej.

A ponieważ konkurs nosi tytuł Najlepszy Test Roku, a nie Samochód Roku, więc de fuckto pod uwagę powinienem brać test, nie samochód. I właśnie tutaj zbliżamy się do sedna tej nagrody, gdyż test Twizy wymagał ode mnie najwięcej energii i pracy.

renault twizy arkadia

W większości przypadków biorę pożyczony aparat oraz kluczyki od pożyczonego samochodu i jadę kilka kilometrów od domu w jakąś w miarę nie brzydką uliczkę, która nie wygląda jak rozkopana stolica pod obecnością Hanki i pstrykam kilkaset zdjęć w różnych wariantach, aby wstawić kilka, góra kilkanaście na bloga. Z Twizy ta sprawa wyglądała zupełnie inaczej, bo do jednego z największych centrów handlowych w Warszawie nie można sobie ot tak wjechać. Nawet w elektryku. Dlatego, aby załatwić coś takiego musiałem się sporo nadzwonić i nagadać. I przyznam szczerze, że sam nie wierzyłem w to, że mi pozwolili :)

Na ten rok to wszystko, ale już dzisiaj mogę zdradzić, że w przyszłym roku również pojawią się nowe testy i planuję uderzyć z grubej rury :)