Zaczynamy od Hyundaia, bo rzecz jest gruba. Bardzo. I na imię jej IONIQ. Jak się okazało w ubiegłym tygodniu, koreańska marka chce pójść w hybrydy i elektryki, czyli będzie drugą marką na świecie – po Toyocie – która w swojej ofercie będzie miała samochody z każdym możliwym źródłem energii. Benzyna, olej, prąd, hybryda, wodór. Takie samochodowe multi-kulti, modne i propagowane.

hyundai-ioniq-9-a06eb82b960ff0e2,0,920,0,0

Na początku jak ogarnąłem tego newsa to stwierdziłem, że to trochę bez sensu, a Hyundai jakby się cofał. Wstecz. Bo popatrzcie jaka sytuacja zagościła w mojej głowie podczas tej wnikliwej analizy. Najpierw Hyundai miał zwykłe samochody na benzynę lub olej – wiadomix – a potem jako kuźwa pierwszy na świecie (!) do swojego błyszczącego i ociekającego luksusem folderu reklamowego wcisnął samochód z ogniwami wodorowymi (ix35 Fuel Cell). Ludzie nie wiedzieli co to (w sumie ten stan wiedzy pozostał bez zmian), a Hyundai już to oferował.

hyundai-ioniq-10-f995f8df3d8cf07,0,920,0,0

Jednak za drugim czytaniem i bardziej dogłębnej analizie hybrydowo-elektrycznej oferty Hyundaia mówię spoko. Znaczy może nie z tymi hybrydami (bo są bez sensu), ale z elektrykami zaczynam już się witać. Bo sprawa wygląda tak. Hyundai owszem ma wodorowca, ale nie ma gdzie go zalać, więc hajs im się siłą rzeczy nie zgadza. Więc teraz postanowili zejść trochę na ziemię i zrobić coś dla zwykłych zjadaczy chleba. Dla pospólstwa. Ciemnogrodu. Ludzi drugiego sortu. I będą to właśnie hybrydowce i elektryki – prosta zajawka.

Pierwszym z tej nowej ery Hyundaia będzie wspomniany IONIQ (to chyba nazwa wstępna dla konceptu bo nie wyobrażam sobie czegoś co można kupić i nazywało się tak głupio). Oczywiście IONIQ będzie hybrydą, a pod jego maską zobaczymy nowy silnik 1.6 GDI o mocy 103 KM i coś mniejszego na prąd generujące 43 KM.

I teraz jak to usłyszycie to aż przysiądziecie. Zgadnie ktoś kiedy premiera? Europejska w marcu w Genewie, ale w Korei sprzedaż rusza jeszcze w tym miechu! Dzisiaj się dowiaduje o aucie, za 3 miesiące premiera, a na rodzimym rynku prawie już możesz kupić. Widzicie kogoś w Europie co postępuje podobnie?

kia-soul-ev-autonomous-v-35f542f,630,0,0,0

Kia wprowadza swoją nową mini-markę DRIVE WiSE. Ale nie na takiej zasadzie jak Citroen wyrzekł się DSa lub Hyundai chciał wejść w nową klasę z Genesisem tylko pojazdy marki DRIVE WiSE będą robione przez Kię i będzie to oznaczać tyle, że będą same jeździć. Innymi słowy DRIVE WiSE będzie nieautonomiczną marką z autonomicznymi samochodami.

Na razie trwają testy tych wszystkich autonomicznych patentów i producent nawet nie podaje kiedy wejdą z tym na rynek. Szacują, że już za cztery lata, już za cztery lata… to będzie tak częściowo autonomiczne bryki robić a dziesięć lat później (czyli za czternaście od dzisiaj) ogarną już się w fachu na tyle mocno, że samochody będą jeździły całkowicie same. A my już nie będziemy potrzebni.

Uwaga QUIZ (nie ma nagród, więc słaby, ale wymaga zmóżdżenia)!

Co to za samochód?

2017-mercedes-e-class-6-b0aec38c,0,920,0,0

2017-mercedes-e-class-2-41204bfc,0,920,0,0

2017-mercedes-e-class-8-ecf1d9a6,0,920,0,0

W tym tygodniu oficjalną premierę miała nowa E-klasa, która opiera się na tej samej płycie podłogowej co C-klasa i S-klasa. I wygląda prawie identycznie. Wyposażenie prawie to samo.

I szczerze zaczynam się zastanawiać czy takie podobieństwo ma sens. Wiem, że Niemcy robią bez fajerwerków, lubują się w konserwatywnych sedanach i raczej nikt nie liczył tutaj na spojlery lub lambodorsy, ale jakieś różnice między klasami powinny być. W końcu Mercedesy kupują ludzie, którzy poza komfortem i luksusem cenią sobie prestiż. A jak ich trzy popularne sedany wyglądają niemal identycznie, to prestiż S-klasy jest mniejszy. Jakbym wywalił kupę zielonych na S-Klasę na fullopcji to nie chciałbym, aby ktoś nawet z daleka przez chwile pomyślał, że może toczę się w plebejskiej klasie C.

A swoją drogą ciekawe, czy najmarniej skonfigurowana eSka będzie miała bogatsze wyposażenie i będzie droższa niż klasa C na fullu.