W tym tygodniu miało miejsce wyjątkowo dużo premier. Pojawił się nowy Mercedes AMG C 63 Cabrio, Subaru zaprezentowało nową Imprezę, a Nissan pokazał ostatnie wcielenie GT-R’a R35. A ja zamiast o tym, napisałem coś o nowej Toyocie Prius Plug-in Hybrid.

 

Teraz zamknijcie na chwilę oczy i pomyślcie sobie jaki znacie najnudniejszy, o najniższym współczynniku #chceto obecnie produkowany samochód. Passat? Nie, nie, przecież jest jeszcze Prius!

2017-toyota-prius-phev-3

Dlatego dzisiaj właśnie będzie o nim. A w zasadzie to o jego najnowszym, wtyczkarskim wcieleniu, czyli wersji Plug-in Hybrid, która – nie macie nawet pojęcia jak głupio się teraz czuje – brzmi całkiem nieźle. O wyglądzie nie będę pisał, bo ten został wypracowany przez super niski współczynnik oporu powietrza ce-ix równy 0,24. Ponadto auto w tym kolorze wygląda jak ryba głębinowa. Natomiast przyjrzyjmy się temu co deklaruje producent. Napęd hybrydowy składa się oczywiście z czegoś na prąd i zwykłego, wolnossącego silnika 1,8 litra VVT-i. Silnik elektryczny pobiera energię z baterii litowo-jonowej 8,8 kWh, dzięki której samochód tylko na prądzie może przejechać aż 50 kilometrów. A to już ma sens. Pamiętam jak pierwsze tego typu konstrukcje mogły zrobić jedynie kilka kilometrów na prądzie co w zasadzie było bezużyteczne. Ładowanie też zapowiada się całkiem spoko, bo trwa jedynie 2 godziny i 20 minut ze zwykłego gniazdka. To teraz zagadka. Zgadnijcie ile Toyota wpisała jako średnie spalanie na setkę. 4,5 litra? 2,5? Nie kuźwa. Teraz gdy już wszyscy wiedzą, że spalanie katalogowe to ściema, nikt już się nie bawi z tym żeby wynik był choć odrobinę prawdopodobny. Zatem wpisali 1,4 litra na setkę. Brawo Ty.

2017-toyota-prius-phev-4

A i bym zapomniał. Toyota Prius Plug-in Hybrid ma panele słoneczne na dachu.

mazda_mx5_rf_3

Właśnie zadebiutowała Mazda MX-5 RF ze sztywnym dachem. Nadal zdejmowanym, ale w stylu targa, a nie cabrio. Myślę, że można powiedzieć, że jest to taki mini ukłon w naszą stronę, czyli krajów, gdzie nie tylko świeci słoneczko, ale czasami też trochę piździ. Wiecie jak to jest z kabrioletami w naszym klimacie. Na ogół mają je ludzie zarabiający ponad średnią krajową i jeżdżą nimi polansować się w modne miejsca. I na ogół w tych celach używają Mercedesów, a nie Mazdy MX-5, która jest stosunkowo tania. Stosunkowo! A zatem na cabrio całoroczne nie ma u nas klientów, co wreszcie zauważyła Mazda. Prawdopodobnie stąd pomysł na MX-5 RF ze sztywnym dachem, ale taki który częściowo można zdjąć.

fotoradar

Jeśli interesujecie się trochę sprawami bieżącymi z kraju to pewnie zauważyliście, że jakiś czas temu ktoś pozakładał worki na śmieci na fotoradary i jeszcze ich nie zdjął. Większość kierowców cieszy się z takiego rozwiązania, bo doskonale zdają sobie sprawę, że fotoradar jedynie w nielicznych przypadkach poprawiał bezpieczeństwo, podczas gdy z reguły służył on jedynie do ściągania kasy od kierowców. Natomiast jest całkiem liczne grono osób co uważa zupełnie inaczej. Zazwyczaj ci ludzie pracują w urzędach lub są spokrewnieni z kimś kto tam pracuje.

Jak się okazało, ktoś zrobił badania na kilku większych ulicach Warszawy w miejscach gdzie wcześniej znajdowały się fotoradary, a teraz zostały owinięte czarną folią. Zgadniecie jakie są wnioski? Kierowcy jeżdżą szybciej! To dopiero historia. Nie spodziewałem się takiego rezultatu! Szok! Na podstawie tej informacji media stwierdziły, że na tych ulicach zrobiło się znacznie bardziej niebezpiecznie. Czyli większa prędkość równa się niebezpieczeństwo. Nie wypadki. Nie kolizje. Nie osoby poszkodowane. Tylko prędkość. Media nie podają czy na tych ulicach doszło do jakiś wypadków lub tego jak ma się ich liczba do analogicznego okresu ubiegłego roku kiedy to fotoradary zwiększały dorobek państwa.

Według mnie jeśli jest droga z ograniczeniem do 50 km/h, a większość kierowców jedzie tam około 80 km/h i raz na jakiś czas zdarzy się tam wypadek to zamiast stawiać tam fotoradar lub patrol policji należy podnieść ograniczenie do jakiegoś sensownego, bo skoro kierowcy jeżdżą szybciej i nic się nie dzieje to właśnie ta większa prędkość jest odpowiednia.

Wiem, wiem. Zaraz ktoś powie, że jak zwiększy się prędkość do 80 km/h to kierowcy przyspiesza do 120 km/h.