Nie do końca przepadam za wersjami oznaczonymi jako GT, R-Line, RS, R-cośtam, czy Monte Carlo, bo tak naprawdę nie są one niczym wyjątkowym i poza kilkoma znaczkami

na grillu

SONY DSC

na klapie

SONY DSC

progu

SONY DSC

i kierownicy nie różnią się niczym od wersji bazowej.

Ale tutaj jak pierwszy raz otworzono przede mną drzwi do Leona FR i luknąłem sobie na fotel ze skórzanymi elementami i czerwoną nicią

SONY DSC

to poczułem się trafiony w czuły punkt (nie chodzi o ten między nogyma). Po prostu uwielbiam takie wnętrza

SONY DSC

Z czerwonym podświetleniem przycisków, ze skórzaną kierą i rzucającymi się w oczy czerwonymi obszyciami. Wiecie, to taki klimat ulicznych wyścigów i dobrego, sportowego gustu w normalnym samochodzie, który po prostu wyróżnia się z tłumu. Dlatego jest to absolutnie najlepsze wnętrze jakie kiedykolwiek miałem w testówce. I nie chodzi mi tutaj tylko o wygląd ale w ogóle. Pod każdym względem, każdym kątem (ostrym, prostym, rozwartym czy półpełnym) i aspektem. W kategorii wygody daję 10/10, ergonomii 9/10 (ten jeden pozwoliłem sobie odjąć za dziwną stacyjkę, ale o tym później), za jakość materiałów w stosunku do ceny dałbym maksa, a za trafienie w mój prywatny i – sądząc po mojej szafie z ubraniami – mało wyrafinowany gust spokojnie mógłbym przyznać więcej punktów niż przewiduje skala. A to dlatego, że środek Leona FR jest idealnym połączeniem nowoczesnego stylu i dzisiejszych możliwości z funkcjonalnością. Jednym słowem nic nie jest przekombinowane (no może po za wyłączaniem kontroli trakcji o czym powiedziałem w filmie poniżej).

A za najlepszy gadżet w Leonie FR uważam funkcje podświetlania ambilajt. Do tej pory kojarzyło mi się to głównie z telewizorami w Media Markt, ale okazuje się, że nie tylko tam to jest dostępne. Leon też to ma. Mowa o takim delikatnym podświetleniu wyłaniającym się z wnęki w drzwiach. Brzmi to może mało atrakcyjnie dlatego wklejam fotkę.

SONY DSC

Co więcej można zmieniać sobie tego kolory. Szkoda, że tylko dwa są dostępne, ale to też już coś. U mnie do wyboru był biały i czerwony, ale teraz zacząłem się zastanawiać czy wszystkie auta tak mają. Bo w tym konkretnym egzemplarzu czerwony pasował do nici, którą ktoś pozszywał całe wnętrze, a biały do lakieru. A co jeśli ktoś kupił zielonego Leona? Takiego eko. Wtedy biały ambilajt będzie pasował jak skarpetki do japonek.

Wady?

Jeśli chodzi o wnętrze to znalazłem dwie. Pierwszą z nich są zegary

SONY DSC

Ten samochód aż prosi się o spore, trójwymiarowe tuby. Krzyczy i błaga o nie jak żaden inny samochód. W zasadzie to nie rozumiałem fenomenu zegarów zamkniętych w tubach, aż do momentu wejścia za kierownica tego Leona. Wtedy zrozumiałem, że pasowałyby one do tego miejsca. Nie chcę przez to powiedzieć, że płaskie są złe, ale po prostu trójwymiarowe lepiej by tutaj grały.

No i ta stacyjka. Wiem, że to głupie bo niby wygląda jak wszystkie inne, ale po włożeniu kluczyka widzimy, że znajduje się on nachylony pod dziwnym kątem. Taki, że zaczynamy zastanawiać się jak go złapać. A potem jak już złapiemy to jest nam niewygodnie i nie ma go jak przekręcić. Drobiazg.

Ale gdy wsiadasz i chcesz odpalić to za każdym razem zastanawiasz się, kto to do cholery zaprojektował.

Jest jeszcze jedna rzecz, który jara mnie w Leonie FR tak samo mocno jak wnętrze. Felgi.

SONY DSC

Nie należę do maniaków, dla których koła są ważniejsze niż cała reszta i nawet po większych baletach są w stanie wyrecytować cały katalog BBS, ale przyznaje, że tym razem po wyjściu z samochodu przynajmniej raz oglądałem się za siebie żeby spojrzeć na felgi. Nawet przyłapałem się na tym, że Leona specjalnie zostawiałem przed domem tak żeby koła były widoczne z okna jak siedzę przy stolę. A to już chyba coś. Bo choć felgi niby normalne, niby nic nadzwyczajnego, to robią robotę i fajnie podkreślają cały samochód.

 

To teraz zróbcie sobie małą przerwę od czytania i włączcie sobie test jutubowy.

I wracamy do słowa pisanego, które powoli staje się być tylko dla nielicznych.

Nie do końca to rozumiem, ale stylistyka Leona po mimo braku fajerwerków zawsze jest spoko. Jak się tak przyjrzymy, to ani grill nie jest jakiś wow!, ani nie ma jakichś super-ultra-wyimaginowanych kształtów powstałych podczas obserwacji natury w zoo przez gościa w lekko przekręconym na bok kapeluszu i aksamitnej apaszce, a te światła choć fajne to nie są czymś co chciałoby się pomacać jak erbampy w Cactusie. A mimo to nawet z pomocą google i wikipedii nie znajdziecie nikogo komu ten samochód nie będzie się podobał. Albo choć powie, że jest nudny.

Jednak na pewno znajdzie się ktoś, kto powie że Leon jest rozsądny. Bo jest. Pod maską macie około 120 koni z silnika 1.4 TSI, czyli najrozsądniejsza wartość jaka jest możliwa. Według mnie taki motor nie zachęca do ostrej jazdy, bo wole wolnossące, ale wiem, że są ludzie co uwielbiają turbo i chętnie oddaliby życie kota sąsiada za taki silnik.

Na koniec mała dygresja. Zauważyłem, że Seat Leon FR jest ocieplany styropianem.

SONY DSC