Wybór odpowiedniego alkomatu to poważna, ale i bardzo trudna sprawa. W końcu to od niego będzie zależeć jaką decyzję podejmiesz. Wsiadać za kierownicę, czy poczekać. Pamiętaj, że ta decyzja może mieć wpływ na Twoje lub czyjeś życie. Na rynku jest wiele modeli alkomatów a założę się, że Twoja wiedza na ten temat jest równie obfita co program nauczania plastyki w szkołach. Służę zatem pomocą.

 

Celem jaki sobie wyznaczyłem wcale nie jest wciśnięcie na siłę niczym agent ubezpieczeniowy polisy na życie chroniącej od nieszczęśliwych wypadków i zjawisk paranormalnych wywołanych globalnym ociepleniem jednego z omawianych poniżej alkomatów, a jedynie przekazanie swojej wiedzy odnośnie tych urządzeń, którą zdobyłem testując je. Po prostu zależy mi, aby w chwili kiedy zdecydujecie się na zakup takiego sprzętu wasza decyzja wynikała z czegoś więcej niż wyglądu i ceny na opakowaniu.

 

Na początku zapraszam na film, w którym powiedziałem co nieco na temat alkomatów i zrobiłem test prezentując wyniki alkomatów z różnych przedziałów cenowych konfrontując je z profesjonalnym alkomatem policyjnym Drager 7510.

 

 

A teraz małe uzupełnienie.

 

Półprzewodnikowy czy elektrochemiczny?

 

Alkomat to alkomat powiecie. Wszystkie wyglądają podobnie i każdy ma jeden cel. Pokazać jak bardzo jesteście pijani i czy dacie rade wsiąść do samochodu sami czy z czyjąś pomocą. Jednak gdy bliżej zgłębicie temat okaże się, że z alkomatami jest trochę jak z cyckami i tak naprawdę każdy jest trochę inny (alkomat w sensie).

 

W klasyfikacji ogólnej wyróżniamy dwa rodzaje (znów alkomatów – nie cycków). Alkomaty półprzewodnikowe i elektrochemiczne. Te pierwsze są znacznie tańsze, ale szczerze mówiąc nie są zbyt dobre. Najtańsze (poniżej stówy) są równie dokładne co zimowe prognozy pogody z okolic czerwca, a te droższe (100-200 zł) są już nieco lepsze. Nieco. Natomiast alkomaty elektrochemiczne (od 200-300 zł wzwyż) teoretycznie powinny oferować doskonałą precyzję i powtarzalność. Co w zasadzie jest prawdą dlatego polecałbym je wam.

 

No dobrze, ale jeśli alkomat nie jest Ci potrzebny na co dzień, ani nawet raz na tydzień tylko góra raz na miesiąc czy dwa, to może wystarczy kupić półprzewodnikowy?

 

Tym razem to jest jak z prezerwatywami. Chcemy żeby działały. Zawsze. Bez względu na to czy trzy razy dziennie czy raz na miesiąc.

 

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na imprezie (i odejdźmy od tej analogi z gumkami). Wypiliśmy troszkę i mamy wcześniej kupiony alkomat półprzewodnikowy, który pokazał po jednym piwie 0,62 promila, po dwóch 0,84. Odstawiliście % przerzucając się na oranżadę Helena i po godzinie jej smakowania macie wynik 0,34, a jeszcze po kolejnej zero bezwzględne. I co robicie wiedząc, że macie alkomat z niższej półki?

 

No ok, powiem wam co możecie zrobić żeby nie doszło do tragedii lub nie odebrano wam prawa jazdy. Alkomaty półprzewodnikowe mają kiepską powtarzalność wyników, ale w większości przypadków pokazują za dużo. A więc gdy zaczniecie się nim badać poczekajcie aż po raz pierwszy wskaże zero. Potem powtórzcie pomiar ze trzy razy w kilkuminutowych odstępach czasu i na wszelki wypadek odczekajcie jeszcze z godzinę od ostatniego „zera”. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Aha, i pod żadnym pozorem nie wsiadajcie za kierownice gdy alkomat pokazuje wam inną wartość niż zero!

 

TEST

 

Abyście mogli popatrzeć jak prezentują się wyniki z testowanych alkomatów (więcej niż na filmie) przedstawiam konkurentów.

 

Alcofind DA3000, 89 zł – półprzewodnikowy

Promiler AL5500, 215 zł – półprzewodnikowy

Alcoforce EVO, 219 zł – elektrochemiczny

Alcofind PRO X5+, 349 zł – elektrochemiczny

Alcoforce EVO-1, 299 zł – elektrochemiczny

Certen Personal, 365 zł – elektrochemiczny

Promiler AL8000, 399 zł – elektrochemiczny

Drager 7510, 3699 zł – elektrochemiczny (policyjny)

Jak widzicie postarałem się o to, aby w teście wzięły udział alkomaty z różnych grup i przedziałów cenowych. Dragera potraktowałem jako wzorzec i na jego podstawie oceniałem czy alkomat jest dobry, więc myślę że też możecie tak zrobić.

 

Do dzieła. Oto wyniki

test-alkomatow

Jednak liczby to nie wszystko i pomogę wam je przeanalizować.

 

Po pierwsze patrząc na tabelkę można stwierdzić, że Alcofind DA3000 nie jest taki zły, a w stosunku do ceny to prawdziwa okazja. Jednak muszę przyznać, że alkomatowi nieco się pofarciło, bo zazwyczaj pokazywał bardziej odjechane wyniki (np. 1,10 promila po jednym piwku gdzie normalnie powinno być około 0,3-0,4). Jednak nawet tutaj możecie zauważyć, że ten alkomat ma problemy z powtarzalnością. W pewnym momencie pokazał 0,1 promila, a w kolejnej próbie 0,2 pomimo tego że od poprzedniego pomiaru nic nie piłem. Kolejna sprawa jest taka, że na wyświetlaczu DA3000 wynik 0,00 pokazał się już gdy wzorzec wskazał wynik ledwie poniżej dopuszczalnego 0,2 promila.

 

Drugi z alkomatów półprzewodnikowych Promiler AL5500 w testach poradził sobie zadziwiająco dobrze i w zasadzie pokazywał tylko nieznacznie gorzej niż alkomaty elektrochemiczne, ale jeśli oglądaliście filmik to zauważyliście pewnie, że tam poradził sobie znacznie gorzej. Pokazał blisko dwukrotnie NIŻSZY wynik niż alkomat policyjny! To jest to o czym mówiłem – kiepska powtarzalność wyników.

 

Pewnie zastanawiają was również wyniki alkomatu Certen Personal. Byłem mocno zdziwiony jego zachowaniem, ponieważ strasznie zaniżał wyniki i według odczytów mógłbym prowadzić samochód mając w rzeczywistości 0,38 promila! Przyznam, że sam nie wiem dlaczego tak się działo, ale to dowód na to, że oprócz urządzeń powinniśmy korzystać ze zdrowego rozsądku i nie wsiadać do samochodu jeśli czujemy się pijani nawet jeśli nie wiadomo jak drogi alkomat wskazuje na naszą trzeźwość.

 

Zwycięzca?

 

Jak widzicie cała czwórka Alcoforce EVO, Alcoforce EVO-1, Promiler AL8000 oraz Alcofind X5+ radzi sobie całkiem nieźle, więc jest z czego wybierać, ale ponieważ EVO kosztuje tylko 219 zł to uważam go za absolutnego zwycięzcę i jeśli miałbym wydać własne pieniądze to wydałbym je właśnie na Alcoforce EVO.

alcoforce-evo

Zatem zanim pójdziecie do sklepu kupić alkomat najpierw postarajcie dowiedzieć się jak sprawdza się w rzeczywistości, bo jak widać nawet sensor elektrochemiczny nie zawsze pokazuje prawidłowe wyniki.

 

A na koniec mały making of :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA