Felgi samochodowe to jeden z najważniejszych elementów podkreślający charakter naszego auta. Warto więc zadbać o ich nienaganny wygląd i raz na jakiś czas porządnie je umyć. Jak zrobić to dobrze?

Jak już pewnie wiecie w wakacje zmieniłem samochód i przesiadłem się do długo wyczekiwanej przeze mnie Madzi <3. Staram się więc (przynajmniej na początku, wiecie jak to jest), aby zawsze było jej dobrze, a przede wszystkim, żeby była czysta. W końcu żadna kobieta nie cierpi brudu. Może daleko mi jeszcze do ostrego detalingowego porno z gadżetami z mikrofibry, ale staram się znacznie częściej niż kiedyś (dawniej robiłem to tylko przed świętami – tymi z choinką i tymi bez) pojechać na myjnie bezdotykową i umyć za piątkę. Ba, nawet odkryłem, że na niedalekiej mi myjni jest kilka trybów mycia, a nie tylko lanie zwykłej wody.

Dlatego po odbyciu krótkiej rozmowy ze specjalistą z Oponeo w sprawie czyszczenia felg postanowiłem, że warto spróbować, wszak wcześniej miałem stalówki z porysowanymi kołpakami z allegro, więc moje pojęcie o myciu felg było mniej więcej takie jak wiedza studentów wojskowych studiów informatycznych o istnieniu kobiet. Jednak od tamtego momentu trochę się zmieniło i po pojawieniu Madzi <3 zacząłem trochę inaczej patrzeć na koła. A nawet nauczyłem się je myć, co zresztą wcale nie jest takie trudne, dlatego postanowiłem stworzyć taki mały poradnik o tym jak zrobić to dobrze.

Przygotowanie

Zanim zabierzecie się za robotę warto przemyśleć to dobrze i wyposażyć się w niezbędny do tego sprzęt. Jak się okazało po konsultacjach z ekspertami Oponeo płyn Ludwik do patelni w połączeniu z druciakiem i środkiem do czyszczenia kominków wcale nie są tutaj wskazane bo zawierają substancje, które są zbyt silne dla ślicznego i błyszczącego lakieru na waszych felgach i mogą go po prostu zniszczyć. Dlatego do felg używamy płynu DO FELG i to najlepiej ZASADOWEGO, a nie kwasowego. Środek zasadowy pozostaje obojętny dla lakieru i śmiało możecie polewać nim swoje felgi bez obawy o ich uszkodzenie.

Kolejną rzeczą w którą warto się zaopatrzyć to jakaś dobra, w miarę miękka szczotka, którą pomiziacie wasze felgi. Nie musi być to szczotka specjalnie przystosowana do tego (choć taka kosztuje z pięć złotych), ale ważne żeby nie była zbyt twarda, odpowiadała rozmiarem do waszych felg, aby dało się ją wszędzie wcisnąć i przede wszystkim, żeby nie leżała w piachu przez ostatnie trzy miesiące.

Czyli jeszcze raz dla tych co w szkole lecieli na streszczeniach. Trzeba kupić ZASADOWY płyn do felg i załatwić czystą szczotkę.

Gdzie?

Jeśli macie podwórko, które nie jest bagnem o nieliniowym współczynniku tarcia i w jego podłożu nie zachodzą bardziej skomplikowane procesy niż w głowie nauczyciela humanisty od polskiego podczas liczenia średniej arytmetycznej z samych trójek, a ponadto za przyzwoleniem sołtysa macie dostęp do bieżącej, niezbyt twardej wody, to pomysł wydaje się być niezły. W końcu na swoim zawsze najlepiej.

Jednak ja na ten przykład wybrałem się na myjnie bezdotykową, bo uznałem, że jest tego teraz tyle, że każdy znajdzie coś koło siebie i przykład będzie bardziej ogólny. Plusy myjni bezdotykowej są takie, że jest szybko, tanio i jest dobra woda (zdemineralizowana, z proszkiem, z woskiem, chyba ze wszystkim poza sokiem z gumijagód u mnie było). Natomiast musicie pamiętać, że nie każdy właściciel pozwala, aby przynieść własną chemie na taką myjnie. Jeśli na „waszej” nie można to pomysł odpada.

Pamiętajcie też o tym, że nie wolno myć samochodu na chodniku publicznym, bo grozi za to mandat. A jeśli macie jakiegoś uprzejmego sąsiada, który zobaczy, że czymś tam sobie psikacie po kółkach to…

 

A tak wyglądał pacjent

i tak

 

Mycie

Gdy już to wszystko ogarniecie to możecie przejść do właściwej roboty, zatem:
1. Felgi najlepiej myć z całym samochodem, więc tak robimy, a felgi traktujemy jak całość, raczej zgrubnie. Ja zrobiłem to tak, że koła popsikałem zwykłym proszkiem z lancy i spłukałem wodą zdemineralizowaną (taką co nie zacieka), jednak efekt był taki sobie.


2. Na felgi zacząłem psikać specjalnym płynem, o którym wspominałem wcześniej. Grubo i po całości. Tak, żeby środek doleciał nawet do wnętrza koła, bo tam jest masa syfu od pyłu powstałego w wyniku ścierania się klocków hamulcowych.


3. Jak felgi ociekały płynem, wziąłem szczotkę i zacząłem go dokładnie rozprowadzać wszędzie gdzie się dało. Bez mocnego szorowania żeby nic nie porysować, ale z wyczuciem. Pamiętajcie, że nawet mizianie pomoże. Zawsze kontakt mechaniczny będzie lepszy niż tylko wylanie płynu.


4. Czekanie. Na butelce każdego płynu jest napisane, że środek musi się odpowiednio wchłonąć i nie należy go spłukiwać od razu po naniesieniu. Czyli miałem czas dla siebie i zacząłem się trochę rozglądać po okolicy i zobaczyłem takie coś.

Grubo, prawda?
5. Spłukiwanie wodą z woskiem, tak aby robota nie poszła w las od razu tylko trochę później. Wosk zawsze pomaga, zabezpiecza lakier i powoduje, że syf już tak szybko nie osiądzie wam na felgach i trochę dłużej nacieszycie się ich blaskiem.

 

Pamiętaj!

Zauważyłem na własnej skórze, że jeśli macie hamulce tarczowe, to taki środek bardzo negatywnie wpływa na ich działanie. Jednym słowem powłoka jaką tworzy płyn na feldze tworzy się również na tarczy hamulcowej i mogę zapewnić, że jest ona baaaardzo śliska. Mówię serio. Nie ostrzegałbym o tym gdybym sam tego nie odczuł, a jedynie byłoby to gdzieś na ulotce do płynu napisane, bo na ogół takie zalecenia mam gdzieś. W praktyce wygląda to tak, że zanim warstwa ochronna z tarczy mechanicznie się nie zedrze, prawie w ogóle nie macie hamulców. Czyli lepiej kilka razy wdepnąć na placu myjni (lub gdzie tam sobie myjecie) i potem jak nic nie jedzie potwierdzić na drodze i NIE ZAPOMINAĆ O TYM!

Kolejna uwaga również dotyczy hamulców. Felgi dobrze myć na zimno, aby nie zniszczyć hamulców. Jeśli te będą rozgrzane i potraktujecie je zimną wodą mogą pogorszyć swoje właściwości i w konsekwencji się zwichrować.
To by było na tyle. Prawda, że proste? Na pewno felgi po takim zabiegu nie będą idealnie domyte, gdyż nie zdejmowaliśmy ich z samochodu, ale taka kuracja raz na jakiś czas na pewno przedłuży ich świeżość. Oto efekt moich prac. Myślę, że Madzi powinno się spodobać :)

 

I na koniec oczywiście PRZED i PO oraz szybki pokaz tego co umiem w paintcie.

Wpis powstał przy owocnej i serdecznej współpracy z Oponeo.pl