Yanosik to chyba najbardziej znany producent antyradarów, czyli urządzeń które mają nam pomóc w podróży. Całkiem niedawno uzupełnił swoją ofertę o nowy model – GTR (nie, nie chodzi o Nissana, choć  też żałuję). Będzie lepszy niż poprzednik?

 

Czym jest Yanosik?

 

Jeszcze jakiś czas temu wszyscy gadali, że Yanosik to takie coś co przyda nam się w podróży bo dzięki temu czemuś będziemy wiedzieli gdzie stoi rozbity samochód (co może zwiastować korek) lub ostrzeże nas o innych utrudnieniach, lecz nie ma co się oszukiwać – to wszystko to tylko dodatki, a tak naprawdę chodziło o ostrzeganie o fotoradarach, miśkach z suszarkami i nieoznakowanych radiowozach. Stąd zresztą nazwa antyradar. Czyli w skrócie Yanosik to taka alternatywa dla CB-radia. Często wygrywa z CB bo jest mniejszy, nie wymaga obciachowej anteny na dachu o wielkości nabrzmiałego członka Rocco Siffredi, która z elegancją ociera o sufit na parkingach podziemnych i podczas korzystania z Yanosika można swobodnie słuchać radia i nie przeszkadzają nam w tym okrzyki innych kierowców.

 

Jak działa Yanosik?

 

Prosto. I to jest jedna z jego największych zalet. Zaraz po tej, że w ogóle działa i to praktycznie bezbłędnie, ale o tym będzie niżej.

 

Zarówno Yanosik GT jak i GTR jest nieduży, ma mały wyświetlacz i sześć przycisków. Cztery z nich służą do informowania innych posiadaczy Yanosika o zdarzeniach jak kontrola prędkości, kontrolach ITD, wypadkach i nieoznakowanych patrolach. Pozostałe dwa klawisze są do akceptacji i anulowania. I tak, gdy jedziemy i widzimy jedną z wymienionych rzeczy to klikamy w odpowiadający mu przycisk i sprawa załatwiona. Następnie gdy inni będą przejeżdżać w tym miejscu dostaną komunikat, który im nadałeś. Jeśli się z nim zgodzą to potwierdzą zielonym, a jeśli nic nie zauważą to anulują zagrożenie i inni już tego komunikatu nie usłyszą. Zatem Yanosik działa na zasadzie społeczności i wzajemnego informowania się o wydarzeniach, a nie przy pomocy jakiejś centrali wysyłającej do wszystkich pewne potwierdzone lub nie zgłoszenia. I ja w to wchodzę. Społeczność jaką udało się zebrać Yanosikowi jest tak duża (często ponad sto tysięcy użytkowników w danej chwili), że system działa praktycznie perfekcyjnie. Czyli jak jechałem swoją Madzią <3 z zamontowanym Yanosikiem to dostawałem info nawet jak jakiś samochód grzecznie stał na poboczu z włączonymi awaryjnymi nie mówiąc już o tym jak gdzieś stała policja próbując zebrać dodatkowe środki do skarbu państwa.

 

Który lepszy?

 

Z niektórymi urządzeniami jest tak, że producent bardzo szybko dochodzi do perfekcji i oferuje nam wersje idealną. Dla nas jest to dobrze, ale dla producenta już mniej, bo nie może rozbudować swojej oferty i tkwi w miejscu. Tak jest choćby z alkomatami. Idealny to taki, który będzie mały, stosunkowo tani i będzie pokazywał poprawne wyniki. Takich jest mnóstwo i to od dawna, wiec co tu modyfikować? Co byście chcieli, aby wasz alkomat jeszcze umiał? No właśnie i to zmusza producentów do kombinowania i wymyślania różnych głupot, które w rezultacie pogarszają ich produkty, ale mają coś nowego więc jest co reklamować.

 

Właśnie tak wygląda sprawa z Yanosikami. Zarówno GT jak i GTR swoje zadanie antyradarowe spełniają perfekcyjne (bo to tak naprawdę te same urządzenia), ale GTR jest zrobiony zdecydowanie na siłę. Z wyglądu prawie niczym się nie różnią z wyjątkiem nieco innych ikon na przyciskach. A po włączeniu w GT widzimy trzy informacje. Za ile kilometrów i w którą stronę czeka nas jakieś zdarzenie jak kontrola prędkości czy nawet skrzyżowanie ze światłami, prędkość obliczana przez GPS i liczba aktywnych w danej chwili użytkowników. Każda z tych informacji zajmuje mniej więcej taką samą przestrzeń na wyświetlaczu. Natomiast w GTR, czyli następcy mamy nie tylko info o prędkości, ale i ktoś wpadł na pomysł aby jeb**ć na pół niewielkiego wyświetlacza pokaźnych rozmiarów ekolistek informujący nas o tym jak bardzo eko jest nasza jazda. Jasne, mógłbym powiedzieć, że ch*j z tym listkiem, ale po pierwsze zajmuje on więcej miejsca niż informacja o nadchodzącym zdarzeniu (co według mnie powinno być priorytetem tutaj), a po drugie jest totalnie bezużyteczny, bo Yanosik nie ma żadnego połączenia z silnikiem. Dlatego w teorii gdybym cisnął Madzią <3 50 km/h na jedynce (bo przecież japońce lubią wysokie obroty), ale bez hamowania to powinienem być super eko, gdyż nie szarpie prędkościami. Jednak w praktyce listek pokazuje co chce i ciężko ogarnąć na jakim kryterium się opiera. Tak więc podsumowując idealny jest Yanosik GT (ten starszy), a GTR choć teoretycznie równie dobry jest po prostu przekombinowany, a przez to gorszy.

 

Ile to kosztuje?

 

Tutaj zaczyna się robić nieciekawie, bo producent za Yanosika GT liczy sobie 399 zł + 99 zł rocznie na transmisje, a za GTR jeszcze więcej (bo nowszy) 449 zł + 99 zł rocznie za transmisje danych. Fakt, oba urządzenia są naprawdę solidnie wykonane i spisują się bardzo dobrze (choć do żadnego producent nie dodaje uchwytu do szyby co trochę trąci żydostwem), ale kosztują kupę kasy i według mnie jeśli nie jesteś kurierem lub taryfiarzem to są po prostu nieopłacalne. Zwłaszcza, że jeśli macie telefon z macanym wyświetlaczem to możecie sobie zupełnie za darmo pobrać apkę, która oferuje to samo co opisane urządzenia i do tego macie jeszcze nawigacje (Yanosik GT ani GTR nie posiadają funkcji nawigacji). Jednak wtedy musicie mieć włączonego neta, ale w dzisiejszych czasach to chyba nie problem.